” Życie po życiu”

Jak wygląda? Jak Tam jest ? Pytania można mnożyć w nieskończoność. Odpowiedzi  …też. Na Drugą Stronę Tęczy przeszła autorka wielu odpowiedzi z tej niezwykłej dziedziny, autorka strony „Życie po życiu” Pani Lucyna  Zaglądałam czasem na tą stronę, czytałam posty ,czasem coś napisałam, ,bo także interesuje mnie Druga Strona. Dziś, gdy dotarła do mnie wiadomość o Jej śmierci,  pomyślałam jak ważną rolę pełniła w życiu wielu ludzi, uchylając przed nimi rąbek zasłony . Skąd czerpała tą wiedzę.? Tego nie wiem. Wiem jednak, że zgadzałam się z Jej  spojrzeniem na tą niezwykłą dziedzinę życia,  jaką jest śmierć . Tak jak Ona wierzyła, ja  wierzę ( a może,powiem nieskromnie , tak jak  i Ona  wiedziała –  wiem. ) ,że śmierć nie jest końcem naszego życia, a jedynie przejściem do innego wymiaru i początkiem nowego życia. Bardzo mnie ten temat interesuje od momentu śmierci mojej Mamy ,a było to 34 lata temu .Z Jej  śmiercią nie mogłam się pogodzić, więc  zaczęłam szukać wszelkich informacji przybliżających mi ten temat. Religia katolicka, w której byłam wychowana, nie dawała mi zadowalających odpowiedzi. Przeczytałam mnóstwo książek z tej dziedziny,  poznawałam różne koncepcje filozoficzne i religijne. Zaczęłam interesować się ezoteryką., nauczyłam się medytacji. Nieco później przyszły przeczucia, z czasem doświadczenia „nieznanego”.

Wiedzą tą i moimi doświadczeniami dzieliłam się z niewielką liczbą ludzi. Dziś pomyślałam, że będę się tym dzielić na większą skalę. Na moim blogu dodałam nową kategorię –  „Zycie po życiu” .Mój blog ma połączenie ze stroną Domu Natury na face– booku, dotrą więc te wiadomości do większej grupy ludzi. Postanowiłam też pisać posty na stronie „Życie po życiu „, na której pisała Pani Lucyna, a także na stronie „Czytelnicy Nieznanego Świata ” . Wszak od prawie 20 lat prowadzę spotkania” Klubu Przyjaciół Nieznanego Świata” w swoim mieszkaniu, w powołanym  przeze mnie   Domu Natury..

Ta wiedza musi być rozpowszechniana. Nadaje ona sens naszemu życiu i daje tak potrzebną nadzieję …..

Barbara

Moje miłe klientki .

Większość moich klientów to kobiety Najczęściej   młode , ładne, zdolne, trochę zagubione .  Mają po 30 ,40 i 50 lat . Najwięcej jest tych około 40. To czas ważnych rozliczeń ze sobą, z czasem . Czas zastanowienia się nad dotychczasowym życiem, chęć wprowadzenia zmian. Większość z Nich pragnie zmian, ale równocześnie boją się zmian. To zupełnie naturalne. Niemal wszystkie mają problem z akceptowaniem siebie, cechuje je poczucie niskiej wartości, a przecież są młode i piękne, często bardzo dobrze wykształcone. Niektóre mają za sobą nieudane związki, dzieci  inne ciągle szukają odpowiedniego partnera, męża i pragną założyć rodzinę . Zmęczone dotychczasową pracą, szukają nowych możliwości   zawodowych. . Budzę w Nich poczucie własnej wartości, towarzyszę w odkrywaniu samych siebie, pomagam odnaleźć sens życia , uczę dystansu do siebie i otoczenia , otwieram  na duchowe ścieżki.

Cieszę się, gdy pojawia się na ich twarzach uśmiech, którego brakowało na początku wizyty. Bardzo je wszystkie lubię i życzę im wszystkiego najlepszego.

Poniższy obraz jest dla Was  .Symbolizuje dwie pasujące do siebie połowy, może dwie bliźniacze dusze , może odkrycie w sobie siły , może po prostu radość .

Barbara

Potrzebuję siebie samej !

Potrzebuję siebie samej ,tak bardzo jak nikogo na świecie .

Gdy to piszę,  łzy spływają mi po policzkach .

To znak ,że dotknęłam mojej najgłębszej prawdy.

Nigdy dotąd tak o sobie nie myślałam,

Nie miałam odwagi tak pomyśleć.

Zawsze inni byli dla mnie ważniejsi .

Rodzina, Mama, Tata ,Siostra, potem Mąż ,Dzieci ,Przyjaciele, Inni Ludzie …. .Bóg

Z czasem kolejność zmieniała się . ..Rodzice zmarli, ale nadal byli bardzo ważni .mąż i dzieci wysunęli się na pierwszy plan…. Bóg !

Z czasem na pierwszym miejscu był Bóg …,a potem znowu ludzie ,bliźni .

To już było lepiej ,ale ja ciągle na samym końcu .

I wreszcie przyszło zrozumienie Pierwszego z Dziesięciorga Przykazań

” Kochaj Pana Boga swego ,z całego serca swego ,z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego .

A więc Bóg ,potem bliźni i potem ja ?

Nie … najpierw mamy kochać Boga ,potem siebie, a bliźniego ,jak siebie samego .

Kochać siebie samego ?

Znów nie miałam na to odwagi.

Znów upłynęło trochę czasu .

Kochać Boga . Dalekiego, abstrakcyjnego ?

A może kochać Boga ,który jest przecież we mnie. ?

A więc ja jestem boska ?

Znów brak odwagi ,aby to przyjąć ….

Dziś wiem ,że potrzebuję siebie najbardziej ,tej zjednoczonej z Bogiem w miłości , gdy zatraca się przepaść pomiędzy Bogiem i mną  ,że jesteśmy Jednią  z Bogiem i ze wszystkimi ludźmi ..

Potrzebuję siebie samej ,aby realizować siebie, wędrować swoją drogą ,odnajdować Boga w sobie ,tworzyć tak jak On, kochać tak jak On. Potrzebuję na to czasu i przestrzeni .Muszę być w tym sama ze sobą. Dużo, długo … wtedy przychodzi zrozumienie , wtedy przejawia się tworzenie. Wtedy wiem ,że jestem Jednią z Bogiem .

Potem mogę wyjść do ludzi ,aby się tym dzielić .

Wypływam na powierzchnię !

Wypływam na powierzchnię zachłannej wody zdarzeń..

Wypływam na powierzchnię, powracam do swych marzeń.

Tonęłam w powodzi ludzi, spotkań , wizyt i wyjazdów.

 

Jeszcze trochę, a straciłabym oddech i utonęła. na płytkiej wodzie .

Dziękuję wszystkim za urocze dni majowe, przepełnione gwarem, śmiechem i biesiadą ,ale…

Potrzebuję oddechu samotności, duchowości i twórczości.

Wybaczcie, gdy powiem ” Nie ” na jakieś miłe zaproszenie, bo..

Muszę powiedzieć „Tak” zmęczonemu ciału i  stęsknionej  duszy..

Od dwóch dni, rankiem,wypływam na środek jeziora.

Szmaragdowa woda chłodzi moje przegrzane ciało i umysł.

Dokoła zieleń lasów, nade mną błękit nieba i złoto słońca .

Moja dusza raduje się i każe mi śpiewać pieśń dziękczynną.

Płynę wodą ,lasem ,niebem . do słońca .

Nasycam się wolnością.

.Moja wolność,twórczość ,duchowość to mój chleb codzienny

Ludzie są  moim masłem od święta.

Tonęłam ostatnio w maśle

Muszę odwrócić proporcje, bo się rozchoruje .

Wybaczcie !

Wrócę do Was niebawem.

Basia

 

Kształtowanie rzeczywistości .

Od paru lat korzystam z wiedzy zawartej w Transerfingu Rzeczywistości . Jest to oczywiście  jedna z wielu dróg poszerzających naszą świadomość . Może nie najłatwiejsza, ale skuteczna .

Vadim Zeland twórca tej metody, opiera się na różnych źródłach mądrości .Wprowadza jednak nowe nazewnictwo,  z którym trzeba się oswoić . Ten nowy język ma tą zaletę, że brzmi współcześnie .

Do niedawna korzystałam z transerfingu, jako narzędzia, wyciągając jedną z 78 kart, na których znajdują się zasady  i ich wyjaśnienie. Formułowałam w myślach problem i czytałam odpowiednią danej karcie treść, zawartą w książce załączonej do kart .

Poznałam jednak inny sposób korzystania z kart. Formułuję problem, następnie  wyciągam jedną kratę ,która poinformuje mnie o  przyczynie  zaistniałego problemu, a drugą na rozwiązanie problemu.

Ten sposób pracy,  jest znacznie trafniejszy .

Nie jest jednak łatwo zrozumieć dany przekaz, jeśli nie zna się ogólnej idei transerfingu i poszczególnych zasad . Można je poznać studiując książkę dołączoną do kart, lub czytając inne książki  Zelanda dotyczące transerfingu. Ja zdecydowanie polecam ksiażkę z kartami .

Zapraszam też na prowadzone przeze mnie sesje transerfingu . Moja wieloletnia praktyka w tej dziedzinie, pozwala mi na precyzyjne wyjaśnienie odpowiedzi jaką zawiera dana karta .Potrafię ją też właściwie zinterpretować, dla danej osoby i jej problemu.  Osoby które miały okazje skorzystać z takiej sesji  były bardzo zadowolone .

Barbara Mroczkowska

„Twoja wewnętrzna moc.”

Studiuję nadal Hunę z książki ” Szaman miejski”

Dziś parę słów o mocy .

Wszyscy mamy w sobie moc. Swoją wewnętrzną moc .

Zapominamy  jednak o tym. Poszukujemy mocy na zewnątrz . Przypisujemy ją Bogu , Aniołom ,czy świętym. Czasem  zachwyci nas jakiś człowiek, może sportowiec, może  biznesem, czasem  ktoś z naszego otoczenia.

O tym, że my sami mamy moc  – zapominamy lub w nią nie wierzymy . Zresztą jest nam ona skutecznie odbierana przez różne instytucje …

Tymczasem jest nam ona dana przez Stwórcę.

Mamy ją w sobie i mamy prawo z niej korzystać .

Jak mamy z niej korzystać,  jeśli nie ufamy sobie i nie wierzymy, że  ją posiadamy ?

Pierwszą więc sprawą, jest przyjąć ,że ją mamy , od urodzenia , od zawsze .

Jak ją w sobie obudzić ?

Polecałabym proste ćwiczenie z lustrem .

Stańmy przed lustrem i spójrzmy sobie prosto w oczy . Patrzmy dość długo.To niesamowite, ile nam może powiedzieć o nas samych, nasze odbicie. Nasze oczy, to lustra naszej duszy . Nasz nastrój może się zmieniać .Początkowo trudno jest spojrzeć sobie w oczy .Pomału oswajamy się , robi nam się smutno, nawet mogą spłynąć łzy. Potem może zrobić się wesoło . Będziemy się śmiać ,robić jakieś śmieszne miny.

Dobrze jest powiedzieć do siebie. „To ja” .” Ja jestem” .

Można zapytać:”  Kim jestem?”

Można okazać sobie uczucie ,takie jakie czujemy w danej chwili ,

Powiemy, być może:  ” Nie lubię Ciebie  lub „Lubię Ciebie,” To lubię może zamienić się w „Kocham Ciebie” „Szanuję Ciebie” ,”Podobasz mi się” .

Warto powiedzieć sobie potem ,albo od razu ” Mam moc . Mam w sobie moc. Jestem silna.”

W tej książce nie ma akurat opisanego doświadczenia z lustrem .

Ja je stosuję czasem z samą sobą lub z klientami .

Zastosowałam je właśnie mówiąc do siebie ” Mam moc”

Początkowo mówiłam to, bez większego przekonania , jednak w miarę powtarzania tego krótkiego zdania , stawałam się coraz silniejsza, a w  moim oczach pojawił się wyraz oczu ,tygrysa ,czy lwa …Och, jaka  poczułam się mocna !

.Jak szamanka ,jak Boginka …

 

„Szaman miejski ” – refleksje na temat książki Sergia Kahili Kinga

Kolejny raz, po latach, czytam książkę ” Szaman miejski” i jak to zwykle bywa odkrywam na nowo pewne, znane już, obszary .

Huna to pradawna wiedza hawajskich szamanów .

Serge Kahili King znawca Huny i współczesny szaman, przybliża tę wiedzę, ukazując możliwości jej praktycznego zastosowania we współczesnym świecie, w środowisku miejskim .

Zapewne wielu moich czytelników zna zasady Huny i może je  skutecznie stosuje w swoim życiu . Cześć z nich zawiera prawdy oczywiste ,które spotykamy w różnych poglądach filozoficznych , psychologii i różnych praktykach uzdrowicielskich .

U niektórych ludzi , samo słowo szaman, budzi niepokój , bo kojarzy się z transowymi tańcami,dziwacznymi przebraniami i wywoływaniem duchów.

Podzielę się z Wami moimi refleksjami, jakie wywołała ta lektura i opiszę moje własne doświadczenia, podczas wykonywania niektórych prostych ćwiczeń.

Przeczytałam bardzo dużo książek o tematyce filozoficznej ,religijnej , psychologicznej , terapeutycznej i uzdrowicielskiej . Poszukiwałam w niej i nadal   poszukuję prawdy .

Czy jest prawda obiektywna ,czy można ją odnaleźć w książkach?

Spotykam na kartach książek różne poglądy . Jednym z wyznaczników prawdy, jest dla mnie powtarzalność tych samych prawd, w różnych źródłach, prezentowany przez różnych autorów . Wliczam też do tych źródeł księgi natchnione takie jak Biblia , Koran itp . Oczywiście ten mój odbiór jest również subiektywny, bo ukształtowany przez lata, przez mój filtr postrzegania rzeczywistości.

Cóż znalazłam w Hunie, a właściwie w jej interpretacji, w owej książce „Szaman miejski”?

Jak to rezonuje ze mną ?

Podam kilka przykładów

Wszechświat ,świat , rzeczywistość jest jak lustro w którym obija się nasze wyobrażenie o świecie.  Każdy odnajduje w nim swoją interpretacje świata .

Świat jest taki, jaki myślimy ,że jest .Dla jednych jest bezpieczny , dla innych groźny , nieprzyjazny .

Ci z Państwa którzy znają ” Transerfing rzeczywistości Vadima Zeylanda rozpoznają w tym twierdzeniu pierwszą  zasadę transerfingu .Tak się składa ,że jest to też pierwsza zasada Huny. Nie obrazi się na takie stwierdzenie Vadim ponieważ On sam mówi ,że zebrał wszelkie mądrości świata ,a nie je stworzył .On jedynie czasem je troszkę inaczej nazwał i  zinterpretował na potrzeby współczesnego człowieka. Podobnie więc działają obaj autorzy .

Druga zasadę o jakiej napiszę ,a która tak właściwie jest pierwszą  to Miłość . Miłość dająca nam siłę i moc i wybaczenie i zrozumienie.

Zasad jest dużo i nie będę ich tu opisywać ,bo zrobili to lepiej inni.

Teraz opowiem o dwóch małych doświadczeniach  jakie na sobie przerobiłam i o tym co one mi uświadomiły .

Pierwsze doświadczenie .

Mamy wstęp teoretyczny .

Wg.  Huny, w każdej chwili, możemy swoją decyzją zmienić całkowicie pogląd  o sobie samym  , a co za tym idzie całą swoją  rzeczywistość .

Nasze pochodzenie, geny ,karma ,wychowanie to wszystko jest oczywiście i na nas działa ,ale może nie mieć na nas wpływu, jeśli tak zdecydujemy .Ten śmiały pogląd bardzo mi się spodobał i tak był opisany ,że uwierzyłam ,że jest to możliwe .

Z chwilą gdy  zaakceptowałam to całkowicie, poczułam w sobie niezwykłą moc .

Stan ten, w nocy po przerobieniu tego tematu, był bardzo silny .Rano podzieliłam się tym z Magdą .Miałyśmy temat na nasz wspólny spacer .Obie pracujemy nad swoją mocą w różny sposób i chętnie dzielimy się swoimi osiągnięciami  w tej dziedzinie ze sobą i z innymi .

Stan poczucia mocy nieco osłabł w ciągu dnia ,ale wieczorem przy lekturze „Miejskiego szaman’ znów wzniósł się na wyżyny. Wiemy wszyscy dobrze ,że nad utrzymaniem pozytywnych stanów trzeba nieustannie pracować .

Drugie doświadczenie

Doświadczenie to dotyczy bólu w ciele , spowodowanego jakąś negatywną emocją np gniewem .

Należy lekko dotykać palcami tego obszaru dyskomfortu w naszym ciele i równocześnie przypominając sobie sytuację która wywołała nasz gniew, przebaczyć osobie która według nas ten gniew wywołała ,wybaczyć też sobie ,że tak zareagowaliśmy i  całej sytuacji .Następnie mówimy do siebie z przekonaniem ,że ta sytuacja nie ma już nad nam władzy , już nas nie dotyczy . Ból po chwili zmniejsza się ,lub znika całkowicie .

Jaką metodę to nam przypomina? „Radykalne wybaczanie”  – oczywiście .Mówi też o tym  „Transerfing ‚, mówi -” Nowy Testament” i uczy nas tego życie .

To taka mała refleksja .Nie chcę Was dalej zanudzać .

Na dziś w tej kwestii dosyć .

Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Pełna mocy Basia

 

 

 

W zimowych górach ,czekam na wiosnę!

Jestem w Alpach z mężem , córką Magdaleną i jej rodzinką . Za oknem szumi rzeka i prószy ,mały śnieżek .Wszyscy są w górach na nartach ,a ja czekam na wiosnę z moimi motylkami . Jutro Magda zostanie ze mną w miasteczku ,w dolinie i będziemy, jak te dwa motyle ,leciały przez nasze rozmowy i śpiewy do wiosny. Mam już dość zimowych gór ,choćby najpiękniejszych. Czekam z radością na pierwsze prace ogrodowe, herbatki w altance, spacery po budzącym się do życia parku i lesie, szukanie pierwszych kwiatków na zielonej łące. I nigdzie nie mam ochoty wyjeżdżać . Jako wierna żona towarzyszę mężowi w tych alpejskich podróżach ,ale chcę być już w domu .

W altance można też wypić wodę.

Wszystko przygotowane na przybycie gości.

 

 

 

 

Można pogadać z przyjaciółkami.

 

 

Pośpiewać z przyjaciółmi i pograć na gitarach .

 

 

 

 

Zjeść rodzinny obiad

 

 

 

 

 

Posadzić kwiatki w skrzynkach i cieszyć się życiem .

Prostymi ,małymi przyjemnościami ,spotkaniami , pogodą i urodą życia .

Tego wszystkiego życzy Wam

Wasza Basia

 

 

 

Moje sposoby na grypę.

Kończy się pierwszy miesiąc roku. Szary, zagrypiony, osłabiony. Przynajmniej w moim wydaniu .

Przede mną jednak nadzieja na zdrowy i bardziej słoneczny luty.

Znikam na 10 dni . Z całą niemal rodziną jedziemy w Dolomity na narty .Czy spotka nas taka pogoda, jak na tym zdjęciu ? Mam nadzieję.

Po letargu styczniowym budzi się we mnie pomału chęć do życia. To niesamowite co potrafi zrobić z człowiekiem taka grypa. Czułam się chwilami tak źle ,że pojawiały się pesymistyczne myśli o starości ,śmierci o tym ,że już chyba nic nie zaśpiewam ,nie napiszę, tym bardziej ,że nawet czytać nie mogłam. Pod koniec choroby jednak pojawiła mi się chęć do malowania. Zorganizowałam sobie stanowisko w kuchni, przy oknie i kaloryferze ( o innych porach roku maluję na jasnej werandzie) Przeniosłam sztalugi , podobrazia, farby i pędzle i spędziłam całkiem miłe godziny na malowaniu bardzo kolorowych obrazków . Oto moje dzieła .

W szare styczniowe popołudnie w mojej kuchni pojawiały się fantazyjne ,rajskie ptaki .

 

 

 

Przyfrunęły dwa motyle .

 

 

 

 

Przypłynęły ryby i inne morskie zwierzątka.

 

 

 

Pojawił się duży ptasi samczyk ,mniejsza skromniejsza samiczka i małe jajeczko ,które za chwilę z pierwszymi promieniami słońca zamieni się w puchate pisklę.

 

 

I jeszcze jedna rybka koło koralowca .

 

 

 

W końcu pojawiły się bliźniacze jaja ,a może Bliźniacze Dusze .

 

 

 

Wieczory spędzałam na słuchaniu mantr i mądrości Duchowego Nauczyciela

Moogi ‚ego .

Jak to teraz wszystko opisałam to można powiedzieć „raj na ziemi , takie chorowanie” .

Cóż trzeba było sobie radzić ,ale cieszę się ,że paleta moich działań powiększa się dzięki zdrowieniu .

Tak sobie ,Wasza Basia

Niezwykłe ustawienia wg.Berta Hellingera

W sobotę 13 stycznia 2018 roku odbyły się pierwsze w tym roku warsztaty ustawień wg Berta Hellingera.

Zajmuję się ustawieniami od 10 lat .Prowadzę je dość regularnie raz w miesiącu w Poznaniu i Wrocławiu . Wszystkie ustawienia są niezwykłe pod każdym względem, a przede wszystkim niezwykle skuteczne w rozwiązywaniu wielu problemów i uzdrawiania wszelkich relacji, problemów osobowościowych. zdrowotnych ,materialnych, zawodowych itp .

Od pewnego czasu prowadzę ustawienia w taki sposób, że reprezentanci nie są informowani werbalnie o tym kogo reprezentują .Ta informacja jest przekazywana  mentalnie i energetycznie . Uczestnicy warsztatów nie wiedzą też, czego dotyczy problem .To wie tylko klient i terapeuta, czyli w tym przypadku ja . Jak to jest możliwe ? Trzeba tego doświadczyć, aby zrozumieć ,że jest to możliwe. Tłumaczenie słowne nie jest w stanie tego oddać, więc nie będę tego robić. Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo na stronie Terapie, podstrona Ustawienia wg .Hellingera

Ustawienie, które pragnę opisać, dotyczyło scalenia poszczególnych części pewnej  osoby . Klientka powiedziała mi, że czuje się niekompletna. Że nie ma kontaktu ze swoim ciałem, z sercem. Jedynie ma kontakt z umysłem. Zapytałam, co rozumie pod pojęciem  serca. Powiedziała, że jest to dla niej siedlisko miłości. Zapytałam, czy czuje kontakt z Duszą .Odpowiedziała, że wcale nie czuje kontaktu z Duszą . ” A z Bogiem ? ” zapytałam .” Też nie” – padła  odpowiedź .

Zaproponowałam jej ustawienie, które umożliwi jej połączenia wszystkich aspektów jej istoty .

Wybrałyśmy reprezentantów do tego ustawienia . Oni  na poziomie świadomym, nie wiedzieli kogo reprezentują, ale na energetycznym i duchowym – tak .

Oto reprezentanci :

– Ula – ta konkretna osoba – klientka

– Ciało ( Uli )

-Umysł

-Emocje

-Serce

-Dusza

-Bóg

Reprezentanci kręcili się po pokoju dość chaotycznie .

Osoba reprezentująca Duszę – czuła się bardzo osłabiona i osunęła się na krzesło.Przez  cały czas patrzała w kierunku okna, nie zauważając nikogo. W pewnym momencie powiedziała ,że chiała by opuścić ten pokój i znaleźć się gdzieś na oknem .

Ciało błąkało się po pokoju i próbowało dołączyć do Uli . Umysł za to zdecydowanie od tył podszedł do Uli  i mocno uchwycił ją za ramiona.

Osoba reprezentująca emocje, chodziła niespokojnie po pokoju Czasem składała ręce, jak do modlitwy,aby po chwili je  rozłoźyć. Serce stało dość bezradnie. Bóg stał spokojnie i z powagą patrzał na wszystkich .

Nagle zaczęło się jakieś połączenie, najpierw dwóch, potem trzech osób. Inicjatorem tego połączenia było Serce . Początkowo utworzyły się dwie grupy. W pewnym momencie, chyba na skutek delikatnej interwencji Boga, grupy te się połączyły w jedną.

Niezwykłym  doświadczeniem było  obserwowanie tego   jak poszczególne części osoby Uli, zachowywały się zgodnie z tym, co czuła Ula i o czym mi powiedziała przed ustawieniem Obie z Ulą obserwowałyśmy to, co się działo.  Byłyśmy bardzo wzruszone i w kluczowych momentach wymieniałyśmy porozumiewawcze spojrzenia. W końcu, wszyscy skupili się razem na środku  pokoju. Zaproponowałam, aby reprezentantka Uli i sama Ula stanęły po  środku  tulącej się do siebie grupy. Stali długo. Na tym zakończyłam ustawienie.

Było to dla mnie mistyczne ustawienie. Byłam w stanie wielkiego uniesienia i wzruszenia. Ula także .Potem powiedziałam wszystkim osobom, kogo reprezentowali .Byli zdumienie i dopowiadali jeszcze, co czuli .

Mam nadzieję, że Ula czuje się dobrze i wierzę, że w Jej życiu pojawią się wielkie i wspaniałe zmiany .

Do zobaczenia na kolejnych ustawieniach .

Barbara – terapeutka

 

 

 

 

Ciało