Kształtowanie rzeczywistości .

Od paru lat korzystam z wiedzy zawartej w Transerfingu Rzeczywistości . Jest to oczywiście  jedna z wielu dróg poszerzających naszą świadomość . Może nie najłatwiejsza, ale skuteczna .

Vadim Zeland twórca tej metody, opiera się na różnych źródłach mądrości .Wprowadza jednak nowe nazewnictwo,  z którym trzeba się oswoić . Ten nowy język ma tą zaletę, że brzmi współcześnie .

Do niedawna korzystałam z transerfingu, jako narzędzia, wyciągając jedną z 78 kart, na których znajdują się zasady  i ich wyjaśnienie. Formułowałam w myślach problem i czytałam odpowiednią danej karcie treść, zawartą w książce załączonej do kart .

Poznałam jednak inny sposób korzystania z kart. Formułuję problem, następnie  wyciągam jedną kratę ,która poinformuje mnie o  przyczynie  zaistniałego problemu, a drugą na rozwiązanie problemu.

Ten sposób pracy,  jest znacznie trafniejszy .

Nie jest jednak łatwo zrozumieć dany przekaz, jeśli nie zna się ogólnej idei transerfingu i poszczególnych zasad . Można je poznać studiując książkę dołączoną do kart, lub czytając inne książki  Zelanda dotyczące transerfingu. Ja zdecydowanie polecam ksiażkę z kartami .

Zapraszam też na prowadzone przeze mnie sesje transerfingu . Moja wieloletnia praktyka w tej dziedzinie, pozwala mi na precyzyjne wyjaśnienie odpowiedzi jaką zawiera dana karta .Potrafię ją też właściwie zinterpretować, dla danej osoby i jej problemu.  Osoby które miały okazje skorzystać z takiej sesji  były bardzo zadowolone .

Barbara Mroczkowska

„Twoja wewnętrzna moc.”

Studiuję nadal Hunę z książki ” Szaman miejski”

Dziś parę słów o mocy .

Wszyscy mamy w sobie moc. Swoją wewnętrzną moc .

Zapominamy  jednak o tym. Poszukujemy mocy na zewnątrz . Przypisujemy ją Bogu , Aniołom ,czy świętym. Czasem  zachwyci nas jakiś człowiek, może sportowiec, może  biznesem, czasem  ktoś z naszego otoczenia.

O tym, że my sami mamy moc  – zapominamy lub w nią nie wierzymy . Zresztą jest nam ona skutecznie odbierana przez różne instytucje …

Tymczasem jest nam ona dana przez Stwórcę.

Mamy ją w sobie i mamy prawo z niej korzystać .

Jak mamy z niej korzystać,  jeśli nie ufamy sobie i nie wierzymy, że  ją posiadamy ?

Pierwszą więc sprawą, jest przyjąć ,że ją mamy , od urodzenia , od zawsze .

Jak ją w sobie obudzić ?

Polecałabym proste ćwiczenie z lustrem .

Stańmy przed lustrem i spójrzmy sobie prosto w oczy . Patrzmy dość długo.To niesamowite, ile nam może powiedzieć o nas samych, nasze odbicie. Nasze oczy, to lustra naszej duszy . Nasz nastrój może się zmieniać .Początkowo trudno jest spojrzeć sobie w oczy .Pomału oswajamy się , robi nam się smutno, nawet mogą spłynąć łzy. Potem może zrobić się wesoło . Będziemy się śmiać ,robić jakieś śmieszne miny.

Dobrze jest powiedzieć do siebie. „To ja” .” Ja jestem” .

Można zapytać:”  Kim jestem?”

Można okazać sobie uczucie ,takie jakie czujemy w danej chwili ,

Powiemy, być może:  ” Nie lubię Ciebie  lub „Lubię Ciebie,” To lubię może zamienić się w „Kocham Ciebie” „Szanuję Ciebie” ,”Podobasz mi się” .

Warto powiedzieć sobie potem ,albo od razu ” Mam moc . Mam w sobie moc. Jestem silna.”

W tej książce nie ma akurat opisanego doświadczenia z lustrem .

Ja je stosuję czasem z samą sobą lub z klientami .

Zastosowałam je właśnie mówiąc do siebie ” Mam moc”

Początkowo mówiłam to, bez większego przekonania , jednak w miarę powtarzania tego krótkiego zdania , stawałam się coraz silniejsza, a w  moim oczach pojawił się wyraz oczu ,tygrysa ,czy lwa …Och, jaka  poczułam się mocna !

.Jak szamanka ,jak Boginka …

 

„Szaman miejski ” – refleksje na temat książki Sergia Kahili Kinga

Kolejny raz, po latach, czytam książkę ” Szaman miejski” i jak to zwykle bywa odkrywam na nowo pewne, znane już, obszary .

Huna to pradawna wiedza hawajskich szamanów .

Serge Kahili King znawca Huny i współczesny szaman, przybliża tę wiedzę, ukazując możliwości jej praktycznego zastosowania we współczesnym świecie, w środowisku miejskim .

Zapewne wielu moich czytelników zna zasady Huny i może je  skutecznie stosuje w swoim życiu . Cześć z nich zawiera prawdy oczywiste ,które spotykamy w różnych poglądach filozoficznych , psychologii i różnych praktykach uzdrowicielskich .

U niektórych ludzi , samo słowo szaman, budzi niepokój , bo kojarzy się z transowymi tańcami,dziwacznymi przebraniami i wywoływaniem duchów.

Podzielę się z Wami moimi refleksjami, jakie wywołała ta lektura i opiszę moje własne doświadczenia, podczas wykonywania niektórych prostych ćwiczeń.

Przeczytałam bardzo dużo książek o tematyce filozoficznej ,religijnej , psychologicznej , terapeutycznej i uzdrowicielskiej . Poszukiwałam w niej i nadal   poszukuję prawdy .

Czy jest prawda obiektywna ,czy można ją odnaleźć w książkach?

Spotykam na kartach książek różne poglądy . Jednym z wyznaczników prawdy, jest dla mnie powtarzalność tych samych prawd, w różnych źródłach, prezentowany przez różnych autorów . Wliczam też do tych źródeł księgi natchnione takie jak Biblia , Koran itp . Oczywiście ten mój odbiór jest również subiektywny, bo ukształtowany przez lata, przez mój filtr postrzegania rzeczywistości.

Cóż znalazłam w Hunie, a właściwie w jej interpretacji, w owej książce „Szaman miejski”?

Jak to rezonuje ze mną ?

Podam kilka przykładów

Wszechświat ,świat , rzeczywistość jest jak lustro w którym obija się nasze wyobrażenie o świecie.  Każdy odnajduje w nim swoją interpretacje świata .

Świat jest taki, jaki myślimy ,że jest .Dla jednych jest bezpieczny , dla innych groźny , nieprzyjazny .

Ci z Państwa którzy znają ” Transerfing rzeczywistości Vadima Zeylanda rozpoznają w tym twierdzeniu pierwszą  zasadę transerfingu .Tak się składa ,że jest to też pierwsza zasada Huny. Nie obrazi się na takie stwierdzenie Vadim ponieważ On sam mówi ,że zebrał wszelkie mądrości świata ,a nie je stworzył .On jedynie czasem je troszkę inaczej nazwał i  zinterpretował na potrzeby współczesnego człowieka. Podobnie więc działają obaj autorzy .

Druga zasadę o jakiej napiszę ,a która tak właściwie jest pierwszą  to Miłość . Miłość dająca nam siłę i moc i wybaczenie i zrozumienie.

Zasad jest dużo i nie będę ich tu opisywać ,bo zrobili to lepiej inni.

Teraz opowiem o dwóch małych doświadczeniach  jakie na sobie przerobiłam i o tym co one mi uświadomiły .

Pierwsze doświadczenie .

Mamy wstęp teoretyczny .

Wg.  Huny, w każdej chwili, możemy swoją decyzją zmienić całkowicie pogląd  o sobie samym  , a co za tym idzie całą swoją  rzeczywistość .

Nasze pochodzenie, geny ,karma ,wychowanie to wszystko jest oczywiście i na nas działa ,ale może nie mieć na nas wpływu, jeśli tak zdecydujemy .Ten śmiały pogląd bardzo mi się spodobał i tak był opisany ,że uwierzyłam ,że jest to możliwe .

Z chwilą gdy  zaakceptowałam to całkowicie, poczułam w sobie niezwykłą moc .

Stan ten, w nocy po przerobieniu tego tematu, był bardzo silny .Rano podzieliłam się tym z Magdą .Miałyśmy temat na nasz wspólny spacer .Obie pracujemy nad swoją mocą w różny sposób i chętnie dzielimy się swoimi osiągnięciami  w tej dziedzinie ze sobą i z innymi .

Stan poczucia mocy nieco osłabł w ciągu dnia ,ale wieczorem przy lekturze „Miejskiego szaman’ znów wzniósł się na wyżyny. Wiemy wszyscy dobrze ,że nad utrzymaniem pozytywnych stanów trzeba nieustannie pracować .

Drugie doświadczenie

Doświadczenie to dotyczy bólu w ciele , spowodowanego jakąś negatywną emocją np gniewem .

Należy lekko dotykać palcami tego obszaru dyskomfortu w naszym ciele i równocześnie przypominając sobie sytuację która wywołała nasz gniew, przebaczyć osobie która według nas ten gniew wywołała ,wybaczyć też sobie ,że tak zareagowaliśmy i  całej sytuacji .Następnie mówimy do siebie z przekonaniem ,że ta sytuacja nie ma już nad nam władzy , już nas nie dotyczy . Ból po chwili zmniejsza się ,lub znika całkowicie .

Jaką metodę to nam przypomina? „Radykalne wybaczanie”  – oczywiście .Mówi też o tym  „Transerfing ‚, mówi -” Nowy Testament” i uczy nas tego życie .

To taka mała refleksja .Nie chcę Was dalej zanudzać .

Na dziś w tej kwestii dosyć .

Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Pełna mocy Basia

 

 

 

W zimowych górach ,czekam na wiosnę!

Jestem w Alpach z mężem , córką Magdaleną i jej rodzinką . Za oknem szumi rzeka i prószy ,mały śnieżek .Wszyscy są w górach na nartach ,a ja czekam na wiosnę z moimi motylkami . Jutro Magda zostanie ze mną w miasteczku ,w dolinie i będziemy, jak te dwa motyle ,leciały przez nasze rozmowy i śpiewy do wiosny. Mam już dość zimowych gór ,choćby najpiękniejszych. Czekam z radością na pierwsze prace ogrodowe, herbatki w altance, spacery po budzącym się do życia parku i lesie, szukanie pierwszych kwiatków na zielonej łące. I nigdzie nie mam ochoty wyjeżdżać . Jako wierna żona towarzyszę mężowi w tych alpejskich podróżach ,ale chcę być już w domu .

W altance można też wypić wodę.

Wszystko przygotowane na przybycie gości.

 

 

 

 

Można pogadać z przyjaciółkami.

 

 

Pośpiewać z przyjaciółmi i pograć na gitarach .

 

 

 

 

Zjeść rodzinny obiad

 

 

 

 

 

Posadzić kwiatki w skrzynkach i cieszyć się życiem .

Prostymi ,małymi przyjemnościami ,spotkaniami , pogodą i urodą życia .

Tego wszystkiego życzy Wam

Wasza Basia

 

 

 

Moje sposoby na grypę.

Kończy się pierwszy miesiąc roku. Szary, zagrypiony, osłabiony. Przynajmniej w moim wydaniu .

Przede mną jednak nadzieja na zdrowy i bardziej słoneczny luty.

Znikam na 10 dni . Z całą niemal rodziną jedziemy w Dolomity na narty .Czy spotka nas taka pogoda, jak na tym zdjęciu ? Mam nadzieję.

Po letargu styczniowym budzi się we mnie pomału chęć do życia. To niesamowite co potrafi zrobić z człowiekiem taka grypa. Czułam się chwilami tak źle ,że pojawiały się pesymistyczne myśli o starości ,śmierci o tym ,że już chyba nic nie zaśpiewam ,nie napiszę, tym bardziej ,że nawet czytać nie mogłam. Pod koniec choroby jednak pojawiła mi się chęć do malowania. Zorganizowałam sobie stanowisko w kuchni, przy oknie i kaloryferze ( o innych porach roku maluję na jasnej werandzie) Przeniosłam sztalugi , podobrazia, farby i pędzle i spędziłam całkiem miłe godziny na malowaniu bardzo kolorowych obrazków . Oto moje dzieła .

W szare styczniowe popołudnie w mojej kuchni pojawiały się fantazyjne ,rajskie ptaki .

 

 

 

Przyfrunęły dwa motyle .

 

 

 

 

Przypłynęły ryby i inne morskie zwierzątka.

 

 

 

Pojawił się duży ptasi samczyk ,mniejsza skromniejsza samiczka i małe jajeczko ,które za chwilę z pierwszymi promieniami słońca zamieni się w puchate pisklę.

 

 

I jeszcze jedna rybka koło koralowca .

 

 

 

W końcu pojawiły się bliźniacze jaja ,a może Bliźniacze Dusze .

 

 

 

Wieczory spędzałam na słuchaniu mantr i mądrości Duchowego Nauczyciela

Moogi ‚ego .

Jak to teraz wszystko opisałam to można powiedzieć „raj na ziemi , takie chorowanie” .

Cóż trzeba było sobie radzić ,ale cieszę się ,że paleta moich działań powiększa się dzięki zdrowieniu .

Tak sobie ,Wasza Basia

Niezwykłe ustawienia wg.Berta Hellingera

W sobotę 13 stycznia 2018 roku odbyły się pierwsze w tym roku warsztaty ustawień wg Berta Hellingera.

Zajmuję się ustawieniami od 10 lat .Prowadzę je dość regularnie raz w miesiącu w Poznaniu i Wrocławiu . Wszystkie ustawienia są niezwykłe pod każdym względem, a przede wszystkim niezwykle skuteczne w rozwiązywaniu wielu problemów i uzdrawiania wszelkich relacji, problemów osobowościowych. zdrowotnych ,materialnych, zawodowych itp .

Od pewnego czasu prowadzę ustawienia w taki sposób, że reprezentanci nie są informowani werbalnie o tym kogo reprezentują .Ta informacja jest przekazywana  mentalnie i energetycznie . Uczestnicy warsztatów nie wiedzą też, czego dotyczy problem .To wie tylko klient i terapeuta, czyli w tym przypadku ja . Jak to jest możliwe ? Trzeba tego doświadczyć, aby zrozumieć ,że jest to możliwe. Tłumaczenie słowne nie jest w stanie tego oddać, więc nie będę tego robić. Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo na stronie Terapie, podstrona Ustawienia wg .Hellingera

Ustawienie, które pragnę opisać, dotyczyło scalenia poszczególnych części pewnej  osoby . Klientka powiedziała mi, że czuje się niekompletna. Że nie ma kontaktu ze swoim ciałem, z sercem. Jedynie ma kontakt z umysłem. Zapytałam, co rozumie pod pojęciem  serca. Powiedziała, że jest to dla niej siedlisko miłości. Zapytałam, czy czuje kontakt z Duszą .Odpowiedziała, że wcale nie czuje kontaktu z Duszą . ” A z Bogiem ? ” zapytałam .” Też nie” – padła  odpowiedź .

Zaproponowałam jej ustawienie, które umożliwi jej połączenia wszystkich aspektów jej istoty .

Wybrałyśmy reprezentantów do tego ustawienia . Oni  na poziomie świadomym, nie wiedzieli kogo reprezentują, ale na energetycznym i duchowym – tak .

Oto reprezentanci :

– Ula – ta konkretna osoba – klientka

– Ciało ( Uli )

-Umysł

-Emocje

-Serce

-Dusza

-Bóg

Reprezentanci kręcili się po pokoju dość chaotycznie .

Osoba reprezentująca Duszę – czuła się bardzo osłabiona i osunęła się na krzesło.Przez  cały czas patrzała w kierunku okna, nie zauważając nikogo. W pewnym momencie powiedziała ,że chiała by opuścić ten pokój i znaleźć się gdzieś na oknem .

Ciało błąkało się po pokoju i próbowało dołączyć do Uli . Umysł za to zdecydowanie od tył podszedł do Uli  i mocno uchwycił ją za ramiona.

Osoba reprezentująca emocje, chodziła niespokojnie po pokoju Czasem składała ręce, jak do modlitwy,aby po chwili je  rozłoźyć. Serce stało dość bezradnie. Bóg stał spokojnie i z powagą patrzał na wszystkich .

Nagle zaczęło się jakieś połączenie, najpierw dwóch, potem trzech osób. Inicjatorem tego połączenia było Serce . Początkowo utworzyły się dwie grupy. W pewnym momencie, chyba na skutek delikatnej interwencji Boga, grupy te się połączyły w jedną.

Niezwykłym  doświadczeniem było  obserwowanie tego   jak poszczególne części osoby Uli, zachowywały się zgodnie z tym, co czuła Ula i o czym mi powiedziała przed ustawieniem Obie z Ulą obserwowałyśmy to, co się działo.  Byłyśmy bardzo wzruszone i w kluczowych momentach wymieniałyśmy porozumiewawcze spojrzenia. W końcu, wszyscy skupili się razem na środku  pokoju. Zaproponowałam, aby reprezentantka Uli i sama Ula stanęły po  środku  tulącej się do siebie grupy. Stali długo. Na tym zakończyłam ustawienie.

Było to dla mnie mistyczne ustawienie. Byłam w stanie wielkiego uniesienia i wzruszenia. Ula także .Potem powiedziałam wszystkim osobom, kogo reprezentowali .Byli zdumienie i dopowiadali jeszcze, co czuli .

Mam nadzieję, że Ula czuje się dobrze i wierzę, że w Jej życiu pojawią się wielkie i wspaniałe zmiany .

Do zobaczenia na kolejnych ustawieniach .

Barbara – terapeutka

 

 

 

 

Ciało

Odwaga i moja książka .

Odwaga…Czy jestem odważna? Dziś zadałam sobie to pytanie, po przeczytaniu postu mojej córki Magdaleny . Mówi w nim odważnie o swoich przemyśleniach, inspirując innych  do zmian w życiu, mówi o sobie, ale dla innych staje się inspiracją.

Zastanawiam się ,czy ja jestem odważna, w tej kwestii .Czasem tak ,czasem nie . Dość dużo publikuję informacji na face booku , takich prostych ze swojego życia, ale także przemyślenia, wiersze ,obrazy ,zdjęcia. Inspiruję ludzi na warsztatach ,które prowadzę, podczas terapii indywidualnej .

Na zdjęciu jestem szczęśliwa podpisując na swoim koncercie płytę z moimi piosenkami ,którą odważyłam się nagrać , wydać i podzielić się nią ze światem. Wiem ,że jeszcze mam wiele do zaofiarowania, jednak gdzieś podskórnie budzą się jakieś wątpliwości.

Czasem zastanawiałam się, czy może jako osoba mocno dojrzała i jako profesjonalny terapeuta, zbyt śmiało odkrywam swoją drugą ( a może pierwszą twarz ) – twarz artystki, twarz osoby prywatnej ,rodzinnej refleksyjnej ,ale też bardzo wesołej . A tu dziś znajduję tekst Magdy , który całkowicie zaprzecza takiemu myśleniu .Dziękuję Ci Magduś! Rozproszyłaś dziś we mnie resztki jakiś bezsensownych,głupich wątpliwości.

 

 

 

Jestem przecież ” Kolorowa łąka”

 

 

 

 

 

Jest we mnie jeszcze tyle niewypowiedzianych słów ,niewyśpiewanej muzyki ,nie namalowanych obrazów i niewydanych książek . I tu dotykam sedna, na dzień dzisiejszy.   Troszkę sobie pisałam w życiu, jak dotąd do szuflady, a raczej do nowocześniejszej  szuflady – do komputera.  Moja najważniejsza książka mówiąca o moich doświadczeniach duchowych, mająca już kilka ,a może kilkanaście rozdziałów – jest w tym komputerze

W lecie 2016 roku wyjechałam specjalnie sama na tydzień ,aby ją pisać. Potem kontynuowałam pisanie na kolejnych wakacjach z mężem i nagle wszystko utknęło. Dlaczego ? Zabrakło mi odwagi . Dlaczego ? Piszę  w tej książce o wydarzeniach w moi życiu, duchowej natury .Autentycznych na jawie ,we śnie ,w wizjach ,czasem proroczych – różnie .Niektóre są  tak niezwykłe,że   jest mi samej trudno uwierzyć, że miały miejsce. Teraz jest, jakby, w tej dziedzinie, u mnie większy spokój. Wiem, że tamte wydarzenia, były mi dane po to, abym uwierzyła całkowicie i bez wątpliwości  w duchowy świat i tak się stało .

Teraz pojawiły się wątpliwości, czy ludzie mi uwierzą , czy nie wyjdę na jakąś nawiedzoną babę, czy to jest dobre pod względem literackim ,kto to będzie czytał itd . itp

A tu nagle, podczas  krótkich, zimowych wakacjach z mężem, na które nie wzięłam komputera,  zdarzyło się znów coś niezwykłego. Niezwykły sen mojego męża -niedowiarka spowodował, że znów  zaczęłam myśleć o mojej książce . Sen i sprzężone z nim wydarzenia w rzeczywistości, są niezwykłe i godne opisania.

A ustawienia wg .Hellingera, które prowadzę niemal co miesiąc ,od 10 prawie lat. Przecież podczas każdego ustawienia dzieją się cuda !

A zdarzenia podczas sesji uzdrawiania duchowego, jakie prowadzę !

Na to przyszedł jeszcze ten tekst Magdy.

Mam poczucie, że z dołu i z Góry jestem przywoływana znów do kontynuowania mojej opowieści. Zdradzę Wam, tym cierpliwym ,co przeczytają cały ten tekst, jaki jest roboczy tytuł tej książki.

 

 

„Anioły, duchy i ja ”

 

 

 

A może taki już zostanie?

Wasza Basia- pisarka .

Noc z przesłaniem

Noc bezsenna-

-noc bezcenna

 

 

Leżę w ciszy mojego domu.

Nie mogę spać . Czy wstać?

Usadowić się w fotelu i medytować ?

Spojrzeć przez okno, czy śnieg  pada ?

Otworzyć okno, posłuchać, jak noc gada.

A może wyjść na krótki spacer nocny?

Może blask gwiazd, będzie pomocny?

 

 

 

 

Może włączyć  lampkę i napisać coś?

Może przyjdzie wena,

Miły, nocny gość !

A może poleżeć w ciszy, pomyśleć , pomarzyć ?

O tym,co pięknego może się przydarzyć!

Nie ma się co martwić!

Ciało odpoczywa, ja je uzdrawię…

A może w pół śnie, wpół na jawie

Dotrze do nas pieśń  duszy ?

Może nas tak poruszy, tak wzruszy ,że …

Łzy ciepłe zmoczą poduszkę .

W końcu zasnę…

może spotkam wróżkę ?

Kiedyś tak bardzo chciałam spać,

ale przestałam się bać,że …

rano nie zechcę wstać , że…

będę zmęczona i tego co trzeba nie wykonam.

Nauczyłam   się tego ,że..

nie ma tego złego…

Noc bezsenna – noc bezcenna

Noc bez spania – Aniołów przesłania .

 

 

Miłej nocy !

Basia

Herbaciane róże -wierszyk świerszczyk .

To będzie wierszyk,  leciutki jak świerszczyk

co gdzieś w kąciku, jak  zegar tyka –

tak muzyka.

Herbaciane, duże ,piękne, sztuczne róże

na mojej szyi .

 

 

 

Herbaciane, świeże róże, nieduże , w kryształowym wazonie

na fortepianie .

 

 

Herbaciane róże rozjaśniają  szarą jesień za oknem

 

i półmrok pokoju o piątej herbacianej godzinie

 

 

 

 

 

Szklanka herbaty ,złociste kwiaty,

…herbaty i róż aromaty …wszystko przeminie. .

.ale póki róże w wazonie , nikt we łzach nie tonie ,

Herbaty szklanka ,lub filiżanka , herbatnik złoty doda ochoty .

 

 

Złotych, herbacianych snów.

Basia

Koncert urodzinowy

W moje urodziny zorganizowałam sobie koncert moich własnych piosenek.

W koncercie towarzyszyła mi moja rodzina i przyjaciele. Aktywny udział miała moja córka Magda, mój syn Michał i mój wnuk Mikołaj .Najstarszy syn Rafał filmował cały koncert. Magda z Michałem śpiewali w kilku refrenach, Mikołaj grał na perkusji, a dwóch  przyjaciół wzmacniało mój akompaniament gitarowy i fortepianowy.

 

 

 

 

Mikołaj w tym przypadku odpoczywa, a gra ze mną Andrzej

 

 

 

Taki wspaniały tort dostałam od grupy przyjaciół, moich wielkich fanów .Płonął, gdy wjeżdżał na salę.

 

 

 

 

Takim wieńcem z róż w barwach jesieni ,udekorowała mnie moja przyjaciółka Hania.

 

 

 

 

 

Największym prezentem, jaki sobie zrobiłam na te urodziny, było nagranie płyty z moimi piosenkami .

Nagrał je i pilotował cały proces ich powstania ,syn Michał .

 

 

 

 

 

Poznałam radość i satysfakcję jaką daje podpisywanie własnej płyty i obdarowywanie nią przyjaciół.

 

 

 

 

 

Nasza wspólna radość z moją córką, która śpiewa, komponuje, pisze ,koncertuje i wydaje drugą swoją płytę. Moja radość, moja chluba i duma , wielka satysfakcja z tego, że idzie śladem moich pasji  i jeszcze dalej, przekształcając je w zawód .

Ponadto największa moja przyjaciółka i pokrewna dusza.

 

 

Na dziś tyle .Zapewne jeszcze wrócę do tego zdarzenia ,które napełniło mnie radością, satysfakcją i wielkim  spełnieniem .

Wasza Basia Kochana