Trudnych doświadczeń cd. To znak czasu!

Trudnych doświadczeń ciąg dalszy.

Wstrząsnął mną fakt zabójstwa prezydenta Gdańska .

Wstrząsnął mną fakt okoliczności, w jakich do tego doszło .

Wstrząsnęła mną reakcja wielu ludzi, w tym bliskich .

Zginął człowiek zasłużony dla swojego miasta .

Zginął podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Reakcja wielu ludzi, taka jak moja.

Ubolewanie nad tym faktem :Zamordowano człowieka dobrej woli, w momencie kulminacyjnym finału Orkiestry dobrej woli .

Szok niemal, że tylu ludzi myśli inaczej niż ja, niż fakty, które mówią same za siebie.

Nie ma dla mnie znaczenia jak gazeta,czy telewizja, zależna ,czy nie zależna to mówi . Ja wierzę  Gdańszczanom ,którzy od paru dni przychodzą oddać hołd swojemu prezydentowi i Orkiestrze za którą stoi pan Owsiak, dzięki której uratowano życie wielu ludzi.

Szok, że  nie tak myślą niektóre bliskie mi osoby .

Nie wiem jaki jest świat na którym żyjemy .

Wiem, że ja już do niego nie pasuje.

Wiem, że go nie rozumiem.

Wiem, że taki to czas i coś się dzieje .

Zło ujawnia swoją siłę, dobro swoją moc.

Co zwycięży ?

Co się zdarzy?

Wiem, że muszę trwać w swojej prawdzie i oddaję moją ludzką omylną prawdę woli Boga we mnie.

Niech mnie rozjaśni, niech mnie pocieszy i da przebaczenie mnie i wszystkim ludziom na całym świecie.

Może ten świat musi się skończyć, bo zmienić go się nie da.

Może to już, może za chwilę. …

Może odrodzi się ten świat, jak Feniks z popiołów, ale to już będzie inny  świat.

Smutna, poszukująca radości w Bogu, w swoim sercu

Basia.

 

Trudne doświadczenia drogą do zrozumienia, wzmocnienia,oświecenia

W ostatnim czasie przechodziłam trudne chwile. Nie były to jakieś złe zdarzenia w moim osobistym życiu. Dziś jeszcze nie chcę o tym pisać szczegółowo. Zrobię to za jakiś czas.

Ogólnie powiem, że osoba która cieszyła się dużym autorytetem i powszechnym uznaniem, na ten moment straciła wszystko to,   co latami „wypracowała” .

Dotknęło mnie to bardzo, ponieważ otworzyła się przede mną szansa na spotkanie bezpośrednie z tą osobą.

Sytuacja ta spowodowała pośrednio kolejne rozczarowanie dotyczące innej  osoby którą miałam za bliską .

Niełatwo było się otrząsnąć i przejść nad tym wszystkim do porządku.

Odzyskałam jednak równowagę i z odwagą sprostałam i mam nadzieję dalej sprostam tej sytuacji .

Wiosek jest jednak taki .

Ufajmy przede wszystkim sobie. Żyjmy tak, abyśmy sami dla siebie byli autorytetem.

Kształtujmy nasze serce, umysł i duszę tak, abyśmy żyli w prawdzie i mogli sami z siebie czerpać moc.

„Jam jest ‚” to ja ,ty ,to my to wy i oni.

„Jam jest ” to Bóg w nas

„Jam jest ” to Bóg w działaniu .

Refleksyjna Basia

 

 

Plany na nowy rok. Rozwój duchowy.

Zjawił się oczekiwany, ale jednak nagle Nowy Rok .

Tak szybko mijają kolejne lata.

Cóż zrobić, taka jest kolej rzeczy.

Nie zatrzymamy czasu, ale możemy go dobrze wykorzystać.

 

Miło jest posiedzieć w chłodne, szare dni w ciepłym domu i zrobić coś nowego dla siebie. Może zaczniemy malować, albo pisać. Można oczywiście obejrzeć dobry film, spotkać się ze znajomymi, lub poczytać książkę ,ale zachęcam do własnej, choćby bardzo  skromnej twórczości.

Nowy rok sprzyja planowaniu. Jakie mamy marzenia, cele, plany?

Kilka lat prowadziłam warsztaty planowania w Poznaniu i Wrocławiu . W tym roku we Wrocławiu w najbliższą sobotę organizuje takie warsztaty moja kuzynka Beata. Ja w styczniu nie znajdę na to czasu w tym roku, ale sama mam plany i zdradzę je przed Wami .

W roku 2019 chcę :

Nagrywać kolejną płytę z moimi piosenkami i oczywiście nadal komponować nowe piosenki .

Chcę doskonalić mój angielski.

Malować i może zorganizować wystawę.

Pisać … co ..?  Czy kontynuować pisanie mojej książki, o moich doświadczeniach duchowych, czy napisać powieść kobiecą, której tytuł już istnieje, jest o niej piosenka i pierwszy rozdział ..?

Jednak to, co dla mnie najważniejsze, to dalej doskonalić się w rozwoju duchowym.

Wiem, że ta praca nie ma końca, ale jest fascynującą podróżą,  dzięki  której  wszystko inne układa się idealnie i  niemal automatycznie .

W tej chwili po latach wróciłam do  „Złotej księgi ” Saint Germen`a. Polecam ją  w wersji czytanej na you tubie .

JAM JEST  .. to wszystko , to esencja  naszego jestestwa .

 

 

 

 

Lektor czyta kolejne rozdziały pięknym , spokojnym głosem. Każdy rozdział ma inną szatę graficzną, odpowiednią do przekazywanej treści.

Ja nie tylko słucham, ja notuję najważniejsze zdania,  przetrawiam je i staram się wprowadzić w życie . To stara piękna mądrość o nas samych , o naszym boskim pochodzeniu i naszych niezwykłych od Boga danych możliwościach, o których zapominamy i których nie wykorzystujemy, choć Bóg dał nam takie prawo .

Równolegle studiuję kolejną książkę Dawida Howkinsa o poziomach świadomości .

Stałym moim pokarmem duchowym są też przesłania nauczyciela duchowego Moogiego .

Zachęcam Was do kontynuowania waszego rozwoju duchowego, lub wstąpienie na tą ścieżkę, a Wasze życie zacznie być pełne, bogate i  nabierze jasnego blasku .

 

 

Basia

 

Samouzdrawianie przez wypoczywanie.

Czy umiecie wypoczywać?

Czy pozwalacie sobie czasem na zwykłe leniuchowanie?

Czasem nie umiemy sobie na to pozwolić, bo przecież trzeba odpoczywać aktywnie, ruszać się robić coś ciekawego, czytać coś mądrego.

Tak to prawda ,aktywny wypoczynek jest godny polecenia, ale czasem….

„Pozwól sobie” – wesoły wierszyk

Pozwól sobie poleżeć na łóżku ,lub polanie

Przecież nic się od tego złego nie stanie.

Mało tego, może stać się coś bardzo dobrego.

Patrząc na motylka ,albo małą  muszkę

Uspokoisz nerwy i wyleczysz nóżkę.

Dobrze jest także wykąpać się w wodzie,

Pomoże to także Twojej urodzie.

A jak w niebo patrząc zobaczysz Anioły

To od razu   staniesz się bardzo wesoły.

Radosnego wypoczynku

Życzy Basia

 

 

 

 

Refleksje po przeczytaniu książki Krystyna Janda

Przeczytałam książkę Krystyny Jandy „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” Jest to zbiór wywiadów które przeprowadziła z Nią dziennikarka Katarzyna Montgomery, oraz dziennik samej Jandy pisany na jej blogu.

Okazało się, że książka ma już dwa lata .Dla mnie była odkryciem .

Zawsze lubiłam Krystynę Jandę, jako aktorkę, ale mało znałam ją jako kobietę i …pisarkę…i na tym wątku chcę się nieco skupić.

Dawno nie czytałam tak interesującej książki. Krystyna Janda jest niezwykłą kobietą .To wulkan energii, pomysłów, pracowitości . Niezwykła wrażliwość z mocnym chodzeniem po ziemi. Siła i delikatność .Talent i wielka kultura . Odwaga i determinacja. Wielka indywidualność. Siła charakteru, wierność sobie i ludziom i uroda .

A do tego, jak ona potrafi o tym pisać: lekko, dowcipnie, wzruszająco, prawdziwie. Ja tą jej prawdę czuję całą sobą i  choć jestem inna rozumiem ją, podziwiam, szanuję .

A  Pani Krystyna pisze o wszystkim, w swoim dzienniku na blogu. ….

Teraz już rozumiecie zapewne o co mi chodzi.

Ja też piszę na blogu, od czasu do czasu piszę na facebooku, w moich niezliczonych zeszytach, kalendarzach .Napisałam wiele wierszy, piosenek,  jedną powieść skończyłam,  drugą zaczęłam, trzecia książka o moich doświadczeniach duchowych jest niedokończona, reportaż z Indii,bardzo dobry, też jest tylko w komputerze

Dlaczego nie kończę?            

Czemu przerywam?

Czemu nie piszę długo, a potem rzucam się na pisanie jak ryba do wody?

Czy jestem nie systematyczna, leniwa?

Daleko mi do ideału,ale to nie to …a więc co ….?

Brak  wiary w siebie.

A mam na to tysiąc odpowiedzi!

Nie wiem, czy to jest dobre?

Po co pisać, kto to będzie czytał?

Są lepsi ,a gdyby wydawać ,kto mi to wyda, a jak ja sam -jakie to koszty i po co.

Tylu ludzi napisało tak wspaniale, tak mądrze, tak pięknie !

W ostatnich dniach zainspirowała mnie Janda, tym pisaniem dziennika na blogu . W taki sposób, nawet nie wiadomo kiedy, powstaje materiał, który można wykorzystać, albo przynajmniej ktoś może kiedyś to przeczyta, ot tak po prostu, może mu to się to spodoba, lub mu to pomoże ….

SĄ KOCHANE OSOBY KTÓRE CZYTAJĄ MÓJ BLOG. KU MOJEMU  ZDZIWIENIU, OD CZASU DO CZASU, DOCIERA DO MNIE TAKA INFORMACJA OD OSÓB MNIEJ LUB BARDZIEJ  MI ZNANYCH .ROBIĘ WTEDY DUŻE OCZY !!!!!!!!!! MAŁO, ŻE CZYTAJĄ,TO PYTAJĄ CZEMU OSTATNIO NIE PISAŁAM.

TO DLA WAS KOCHANI TO MOJE PISANIE!!!!!!!!!!!!!

PRZECIEŻ CZĘSTO PISZĘ PO PROSTU DLA SIEBIE, BO TO JEST MI POTRZEBNE. TO JUŻ WYSTARCZY,  A JEŚLI CHOĆ JEDNA OSOBA ZAINTERESUJE SIĘ TYM CO PISZĘ, TO DLA TEJ JEDNEJ WARTO .

JEST TAKA JEDNA PANI W ANGLII POLKA – FRYZJERKA MOJEJ CÓRKI, KTÓRA CZYTAŁA MOJĄ POWIEŚĆ PT”SPÓŹNIONY DEBIUT”

PUBLIKOWAŁAM TĘ POWIEŚĆ NA BLOGU, NA MOJEJ STAREJ STRONIE .TYLKO KILKA ROZDZIAŁÓW .JEJ SIĘ TO SPODOBAŁO I DO DZIŚ CZEKA NA RESZTĘ , A JA NIC.

KIEDYŚ NA ULICY SPOTKAŁAM DAWNĄ DALEKĄ ZNAJOMĄ , KTÓRA POWIEDZIAŁA , ŻE CZYTA WSZYSTKO, CO SIĘ POJAWI NA MOJEJ STRONIE „TAKIE TO CIEKAWE , CO PANI PISZE” – POWIEDZIAŁA .

SA TEŻ INNI ,WIEM, ŻE CZYTAJĄ ,NIC NIE MÓWIĄ ,MOŻE IM SIĘ NIE PODOBA,

ALE CZY JA CZEKAM NA POCHWAŁY I LAURY ?

NIE, JA TYLKO NIE DO KOŃCA WIERZĘ W SIEBIE I JESZCZE COŚ ..

JESTEM BARDZO SZCZERA ,NIE UMIEM KŁAMAĆ …

A CZASEM BRAK MI ODWAGI, ABY POKAZAĆ SIĘ W CAŁEJ PRAWDZIE, A TYLKO WTEDY PISANIE WG. MNIE MA JAKĄŚ WARTOŚĆ.

CZY MNIE TO TŁUMACZY ?

ZAPEWNE NIE .

PRZECIEŻ NIE MUSZĘ POKAZYWAĆ WSZYSTKIEGO, A RÓWNOCZEŚNIE NIC UKRYWAĆ . TO JUŻ ZALEŻY OD FORMY, OD SPOSOBU PRZEKAZU …

…..i jeszcze coś …

Dziś moja córka powiedziała ,że zaczęła pisać ,że chce to robić…

. a przecież obie wiemy ,że nie ma na co czekać ,że trzeba zaczynać jak się to czuje ,a nie czaić się tak jak ja i zaczynać po 50, 60 ,70…….!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z drugiej strony nigdy nie jest za późno.

Czy znów tylko tak mówię i znów nie będę pisać lub będę  się z tym czaić i nic z tego nie wyjdzie ?

Zobaczymy. Sama jestem ciekawa.

Ten dziennik na blogu, to jest coś. i nie tylko dziennik , To pisanie w kategoriach też ma sens i to też tworzy ten dziennik .

KOCHANI, JEŚLI KTOŚ COŚ CZYTA NA MOJEJ STRONIE I MU SIĘ PODOBA TO NIECH CZASEM NAPISZE KOMENTARZ .

KRYTYCZNYCH KOMENTARZY PROSZĘ NIE PISAĆ .

JAK SIĘ NIE PODOBA TO NIE CZYTAĆ I JUŻ .

WASZA BASIA PISARKA  Z BOŻEJ ŁASKI

 

 

 

,,Tak lekko, tak leciutko” – tekst mojej nowej piosenki

I

Tak lekko ,tak leciutko

Chodzę sobie po malutku

Dokoła tyle smutku

Dokoła tyle smutku

Czas go obejść po malutku.

 

Nie chcę już martwić się i smucić

Mam już dość, trzeba to porzucić

Rzucić się w radość jak w wodę

Puścić ster, wiatr niesie mnie w przygodę

Dosyć już jęczenia,  jak mam dużo do zrobienia

Nie chcę już żyć w trudzie, myśleć co powiedzą ludzie .

Przecież wszystko  można zrobić tak

By było cicho, jakby zasiał mak .

Przecież wszystko można zrobić tak

By było miło zawsze wprost i wspak .

Ii

Tak lekko ,tak leciutko

Robię wszystko po malutku

Dookoła nie ma smutku

Dookoła nie ma smutku

Obeszłam go po malutku

Jestem już wolna niczym ptak

Myśli złych i zbędnych trosk mi brak

Rzucam się w radość jak w wodę

Wiatr we włosach niesie mi przygodę

Nie mam już zmartwienia, choć mam dużo do zrobienia

Kiedy ktoś mi smęci srodze ,to zostawiam go przy drodze

I wędruję swoją drogą w świat

Nie licząc przeszłych dni i lat

Tak lekko, tak  leciutko chodzę jeśli chcę  szybciutko

Tak lekko ,tak leciutko ….tak.. jak wiatr.

 

 

 

Indie 2000

Na przełomie tysiącleci odwiedziłyśmy Indie .

 

 

Matka z córką i dwa Anioły .

Pękate plecaki,spocone twarze,długie, luźne szaty.

Indie pachną tysiącem zapachów.

Mienią się tysiącem kolorów.

Na ulicach wielkich miast- tysiące ludzi, samochodów, riksz .

Wszystkiego jest tu dużo, do przesytu .

Biedy i bogactwa

Potężny panteon bóstw.

Wszystko się tu miesza ;

Dostojne świątynie z finezyjnymi ornamentami

Maleńkie ołtarzyki wśród wieżowców, lub na świętych drzewach,

Wspaniałe,kapiące złotem pałace maharadżów

Domy z kartonów …

Co zostało w nas najdłużej ?

Śpiewanie nabożnych badżanów  na placu darszanowym .

Piękne kobiety w tęczowych sari,

Zawsze czyste, umyte w luksusowej łaźni, lub przy kranie na ulicy.

Kąpiel w oceanie o skośnych falach,

Bosy spacer po białej piaszczystej plaży,

Odpoczynek pod palmami

Rozgwieżdżone niebo, które pewnej nocy było naszym dachem

Święte miejsca różnych religii i..

Nad tym wszystkim, wbrew pozorom

Jeden Bóg – jak wszędzie .

 

 

Sztuka pomagania .

Dziś z zadumą zastanawiam się nad trudną sztuką pomagania , którą zajmuję się w różnych postaciach : jako kobieta, matka, żona, przyjaciółka, terapeutka . To niełatwe zadanie, wie to każdy człowiek niezależnie od płci,wieku, zawodu ,charakteru. Pomagać w każdym przypadku należy z taktem i uwagą.

Czasem wystarczy kogoś wysłuchać, innym razem przytulić, coś zaproponować. Czasem po prostu być. To zachowania dotyczące osób bliskich.

W przypadku terapii ,wysłuchać, zaproponować rodzaj terapii i skutecznie ją przeprowadzić.

W każdym przypadku należy być bardzo uważnym ,aby nie pouczać, nie zranić ,nie krytykować ,nie narzucać siłowo swojej woli.

Tak naprawdę każdy musi pomóc sobie sam. Sam musi wykonać pracę nad sobą.

Przyjaciel ,czy terapeuta może naprowadzić ,towarzyszyć w drodze rozwoju, ale bardzo ostrożnie ,z wyczuciem .Nie ma gotowych rozwiązań. W przypadku takiej pomocy nikt nie wypisze nam recepty. To nie leczenie lekiem, to uzdrawianie problemu.

Podsumowując temat.

Wzbudzajmy w osobie, która zwróciła się do nas po pomoc ,poczucie własnej wartości. To najważniejsza i najskuteczniejsza pomoc.

Tyle na dziś .

Barbara

Ustawienia wg.Hellingera

Drodzy Czytelnicy!

Dziś parę refleksji dotyczących warsztatów ustawień wg.Hellingera .

Ta terapia jest szczególna pod każdym względem, wymaga więc także szczególnych warunków do jej prowadzenia. Podziwiam terapeutów prowadzących duże grupy, na dużych salach. Ja preferuje niewielkie grupy, w niewielkich salach. W Poznaniu ustawienia prowadzę w salonie w moim domu, we Wrocławiu w ładnym pomieszczeniu szkoleniowym z wygodnym zapleczem . Miejsca te mogą pomieścić kilkanaście osób. W moim domu ostatnio było czternaście kobiet i ta nieduża liczba okazała się dla mnie zbyt duża.” Ustawienia” są dla mnie niezwykłym przeżyciem za każdym razem .Czuję ich wagę, swoją odpowiedzialność, jestem  przepojona ich duchowym wymiarem. To wszystko wymaga określonych warunków dla  pracy wszystkich uczestników i dla mnie. Dlatego postanowiłam robić jedynie pięć ustawień w ciągu pięciu godzin , jak trzeba to dłużej .

W przypadku wielu chętnych będę organizowała w Poznaniu warsztaty 2 razy w miesiącu , lub nawet częściej .

Inaczej wygląda to we Wrocławiu, gdzie przyjeżdżam raz na dwa miesiące, a czasem rzadziej . Tam nie mogę tak ograniczyć liczby ustawień. Warsztaty trwają jednak dwa dni ,więc dajemy radę .

Rozpisałam się o warunkach pracy, ale to jest też bardzo ważny element ustawień. Muszę myśleć o higienie pracy uczestników i mojej. Przeżycia na ustawieniach są bardzo silne i mogą być wyczerpujące, jeśli jest ich zbyt dużo. Dlatego też wszystkim uczestnikom polecam dużo odpoczynku przed i po ustawieniach. Najlepiej nas ukoi i wzmocni kontakt z naturą. U mnie w domu ,w przerwie można wyjść do ogrodu,a we Wrocławiu na galerię z widokiem na ładnie utrzymaną zieleń.

Staram się prowadzić ustawienia możliwie łagodnie, nie zagłaskując przy tym prawdy, jaka musi się objawić. Na ustawieniach jest sporo łez, ale także i dużo śmiechu. Wykorzystuję każdą zabawną sytuacje i pozwalam na śmiech,  który rozluźnia atmosferę, jednak wymaga to z mojej strony wielkiej czujności,  a także kultury uczestników. W moim domu mam możliwość  włączenia w przerwie muzyki, a czasem, szczególnie na końcu warsztatów  siadam do fortepianu, lub biorę gitarę i śpiewam. Na takie sytuacje można pozwolić tylko w małej grupie.

Zapraszam więc serdecznie, proszę o  wczesne przedpłaty, gwarantujące  Wam miejsca ,których liczba jest, z powyżej opisanych względów, ograniczona.

Barbara Mroczkowska

 

Zmiana wewnętrzna . Transformacja.

Na moim obrazku – motyle . To końcowy efekt wspaniałego przeobrażenia skromnej gąsienicy, w poczwarkę i w końcu w pięknego motyla .To zmiana dotycząca ciała fizycznego .

Transformacja to zmiana wewnętrzna . Przez całe życie podlegamy zmianom zewnętrznym i wewnętrznym. Są okresy wzrostu i stagnacji, początku i końca. Obecnie mam poczucie wielkiej przemiany, jaka zachodzi we mnie i wokół mnie :w ludziach, przyrodzie ,we wszelkich przejawach życia Słyszymy o tym ,czytamy, zastanawiamy się ,czy to się dzieje na prawdę. Czy ten czas jest faktycznie wyjątkowy? Przecież i my i cała Ziemia ulega ciągłym przemianom. Tak… ale …czuję to ostatnio bardzo intensywnie.

Byłam w ostatnich miesiącach bardzo zagłębiona w materii,z powodu dość intensywnego remontu w domu. Wiązało się to także z generalnymi porządkami .Przeglądem wszystkich szaf,  półek i szuflad. Wyrzucaniem rzeczy niepotrzebnych, segregowaniem pozostałych. Przy tej okazji „przeszła  przez moje ręce ” ,cała przeszłość moja i mojej rodziny. Przeglądałam stare i nowsze albumy ze zdjęciami już nieobecnych najbliższych i młodszych żyjących .Przypomniały nam się miejsca jakie zwiedziliśmy, stroje jakie nosiliśmy…Trochę zdjęć  włożyłam  w ramki ,na miejsce starych ,już opatrznych. Przejrzałam  wraz  z rodziną sterty obrazów namalowanych prze mojego Ojca .  Z radością patrzałam jak nie tylko we mnie ,ale w moich synach ,siostrzenicy, kuzynce, wywoływały one zachwyt i wzruszenie. Każdy z nich wychodził z naszego domu z pokaźną ich liczbą. Różne przydatne lub pamiątkowe  przedmioty, znalazły nowe miejsce w szufladach . Czy więc to było tylko zmaganie się z materią? Nie… dużo ,dużo więcej. To było zmaganie się z przeszłością, wspominanie Rodziców ,zaduma nad  upływającym czasem ,wzruszenie i zachwyt  twórczością Taty , wspomnienie muzykalnej Mamy przy segregacji jej nut..

Zmęczona byłam bardzo fizycznie i psychicznie , jednak bardzo zadowolona, że nasz dobytek rodzinny został odkurzony, posegregowany, że wiem ,co mam i gdzie leży, że zdobyłam się na wyrzucenie rzeczy nie potrzebych .

Po tym wszystkim wyjechałam nad morze, teraz raduję się obecnością córki i jej dzieci. Potem pojadę na tydzień z mężem w góry.

A gdzie tu tytułowa transformacja?

Otóż toczyła się i toczy we mnie  cały czas. Byłam i jeszcze częściowo jestem poczwarką, w twórczym bezruchu. Nie komponowałam ,nie pisałam ,nie malowałam , nie śpiewałam z małymi wyjątkami. Czuję jednak w sobie potężną zmianę, która mam nadzieję przejawi się w mojej twórczości, bez której trudno mi żyć i bez której nie jestem do końca sobą. Ta zmiana ,którą mi trudno zwerbalizować zaowocuje mam nadzieję w moich skromnych dziełach.

Nie przerwałam jednak przez ten czas działalności terapeutycznej . Prowadziłam warsztaty w normalnym rytmie i przyjmowałam ,raz w altance, a innym razem w piwnicy indywidualnych klientów , a raczej klientki .

Nie przerwałam więc jednak działań twórczych, bo takimi są też moje warsztaty i sesje indywidualne . To moje klientki „zmuszały ” mnie do rozwiązywania swoich problemów ,a przez to dawały mi możliwość kreatywnej pracy, za co im dziękuję.

To tyle na dziś.

O transformacji będę pisać zapewne często, bo temat aktualny i ważny, tak dla każdego indywidualnie ,jak i dla całej ludźkości.

Barbara