Medytacja

Siadłam do medytacji w zielonym ogrodzie, o słońca zachodzie .

Łzy cisną się pod powiekami, aż oczy bolą.

W końcu spadają wielkimi kroplami i spływają po policzkach .

Jakże  znów się zagubiłam w codzienności i w materii!

Przebywanie nawet z najbliższymi, nawet w wielkiej miłości,

Nie zastąpi głębokiej relacji z Bogiem, z Bogiem w nas .

Najbliżsi wyjechali- pozostała pustka, której nie wypełni równie kochana część pozostałej rodziny, nie wypełnią inne, nawet najatrakcyjniejsze działania.

Tą pustkę wypełni tylko Bóg.

Szukam Boga w sobie, w zielonym ogrodzie, o słońca zachodzie.

Pukam do drzwi własnego Serca .

Czy ludzie, nawet Ci najbliżsi są drogą do Boga ?

Tak, ale gdy nas wypełnią po brzegi, Bóg ustępuje im miejsca i czeka w ukryciu .

A czy Bóg jest drogą do ludzi ?

Tak i jeśli On nas wypełni po brzegi, to jest Wszystko .

On nam nie zasłoni ludzi, On nas do nich doprowadzi .

On nas i ich opromieni i nie będzie kresu tych darów.

Napełni nas światłem i my promieniejąc podzielimy się nim z ludźmi .

I nigdy się nie zagubimy.

 

 

Czas zadumy i refleksji

Czas zadumy i refleksji.

Już nie szukam informacji, chyba, że same przyjdą. Już nie usiłuję szukać  prawdy na zewnątrz. Każdy ma inną.

Ten rok jest trudny i niezwykły. Dla mnie trudy, głównie   w relacjach. Zaczęły się w dzień moich urodzin w listopadzie 2019 roku i trwały przez cały niemal czas . Ja się zmieniam, zmieniają się bardziej lub mniej inni ludzie . Stare przyjaźnie pękają,szczególnie gdy dotyczy to ludzi stojących w miejscu, inne dopasowuję się lepiej lub gorzej . Kontaktów bezpośrednich z powodu pandemii niewiele. Niektóre się urwały, inne przechodzą transformacje. Uczę się patrzeć na wiele spraw z dystansem. Niestety czasem dopiero po jakiejś sytuacji. W trakcje trwania emocji różnie bywa. Pragnę  wewnętrznego spokoju i pełnej miłości,  spokojnej radości. Nie mam już siły na skoki nastrojów i wielkie emocje .Uczę się żyć teraźniejszością i kształtować swoją przyszłość. Zamykam przeszłość ,razem z ładunkiem niskich emocji . Coś miłego można wspomnieć czasem, ale często nawet to miłe, wlecze gdzieś za sobą bagaż żalu, lęku, odrzucenia, cierpienia. Te nisko wibracyjne emocje zostają w naszym umyśle i w naszym ciele. Powoduje to brak energii, odporności , choroby .

Miałam dobre dzieciństwo, generalnie udane życie, a jednak tyle było trudnych chwil i bólu emocjonalnego, który niestety został też w tkankach ciała. Pracuję nad tym wszystkim, uwalniam emocje, medytuję, ćwiczę choć nie bardzo sumiennie jogę.

Cudownie mi pomaga kontakt z przyrodą. Pielęgnuję mój ogród, siadam w nim pod wieczór, lub idę do parku. Najchętniej sama, w swoim tempie, obejmując drzewa, gadając z ptakami i zanurzając oczy i serce w stawie.

Przestałam niemal całkowicie śledzić wiadomości z tych, czy tamtych źródeł .na face-booka wchodzę bardzo rzadko .

Dobrze mi ze samą sobą. Mało też piszę, dziś mi się zebrał…

Pozdrawiam tych miłych ludzi ,którym chciało się to czytać .Dla was ten obraz .

 

Basia

Moc kobiet .

Ten wpis adresuję przede wszystkim dla kobiet ,ale będzie dobrze ,gdy przeczytają go mężczyźni. Zainspirował mnie film na You Tubie pt” Ostatnie odliczanie ” Marka Tarana. Wysłałam go wielu miłym kobietom, które myślą podobnie do mnie i jednej która ma nieco inne poglądy, ale cóż zaryzykowałam.

Film polecam, więc nie będę się teraz koncentrowała na jego treści . Ważne jest to  jak on na mnie wpłynął .

Jestem kobietą mocy lub przynajmniej chcę taką być,  jak w piosence mojej córki o tym tytule, którą może znacie. Jednak czasem wrodzony takt, uprzejmość i chęć ‚bycia dobrą’ w tym mi przeszkadza. Nie zawsze mam odwagę mówić to co myślę, idę na kompromis. Ten film pobudził we mnie lwicę. Nie jestem pokornym cielakiem. Chce mówić pełnym głosem i porywać inne kobiety do odwagi bycia sobą.

Nasza dobroć często bywa wykorzystywana, niektórzy ludzie próbują nami manipulować .

Nie pozwólmy na to . Nie bądźmy bierne i zastraszone .Nie chodzi tu zresztą o walkę ,ale o prawo bycia sobą.

Przechodząc teraz do obecnej ,niefortunnej rzeczywistości.

Zatrzymano nas w domach ,nakazano nosić maski zastraszając  wirusem grypy . Nie będę wchodziła w dyskusje o tym czy on jest ,czy go nie ma ,czy to pewna śmierć ,czy wielka ściema.

Nie ma zakazu wychodzenia z domu i noszenia tylko profesjonalnych maseczek .Większość ludzi siedzi w domu ,nie pójdą nawet na spacer. Siedzą w domach wpadają w depresje. jedzą ,piją ,tyją ,tracą odporność ,tak właśnie potrzebną . Wolno nosić szaliki ,czy chusteczki ,byle zakryć usta nos, a większość w szczelnych maskach .Kobiety ,a gdzie wasza elegancja ? Ludzie biegają lub jeżdżą na rowerze w szczelnych maskach, nawet w lesie się takich spotyka. Siedzą na ławkach w parku i opalają czoło. Ja też nie chcę płacić kary, ale mam przecież oczy i widzę ,czy jest policja, czy nie . Noszę szaliki lub apaszki w kolorze ubrania , maluję usta, bo jak idę niemal pustą ulicą to ust nie zasłaniam. Wychodzę codziennie na spacer, a w niedzielę jedziemy do lasu i to nie do najbliższego, przecież w samochodzie wirusa nie złapię. Jedziemy sobie po wielkopolskich drogach ,miasteczkach i wsiach. Pusto ,głucho,a jak ktoś idzie przez opustoszałą wieś to maseczka obowiązkowo.

Ludzie co się z wami dzieje ,czy wirusy latają na świeżym  powietrzu ?

Czy już ludzie zupełnie stracili zdrowy rozsądek ?

Rozumiem w sklepie ,markecie, gdzie wielu ludzi ,ale w lesie ,na pustej ulicy w maju!

Przeraża mnie nie wirus, a bezwolność i bezmyślność ludzi .

Kobieta mocy .

 

 

 

 

 

Szukanie prawdy.

Szukamy prawdy?

Jest jak jest, cały świat się zatrzymał .

Zapewne wielu z nas zastanawia się nad tym, dlaczego ?

Przyczyna bezpośrednia jest znana – koronawirus .

Dociekliwi i myślący ludzie szukają głębszej odpowiedzi.

Informacji jest mnóstwo, teorii też .

Jaki jest głębszy sens tego co się dzieje?

Mam, jak Wy wszyscy, sporo informacji, z mediów , od znajomych , trochę własnych wglądów.

Nie będę się rozwodzić .

To co mi najbardziej na ten moment „pasuje” do mojej układanki to film. który każdy może znaleźć w internecie.

” Epidemia? Co dalej ?”

Znajdziecie go na stronie Hiperfizyki Joanny Rajskiej .

Znam Joannę od wielu lat. Był czas, że znałyśmy się nieco bliżej. Potem nasze drogi się rozeszły. Zawsze ceniłam jej wiedzę i wglądy. Czytałam jej ” Hiperfizykę”, organizowałam jej warsztaty w Poznaniu i w Karpaczu , nocowała u mnie w domu, spędziłyśmy wiele godzin na rozmowach.   Pojawił się jednak w pewnych momencie mały rozdźwięk w naszych poglądach i kontaktach .

Na ten film trafiłam przypadkiem, nie przypadkiem. Miałam pewne informacje od mojej córki Magdy. Postanowiłam zweryfikować je, zwracając się do mojego Przewodnika ze świata duchowego .Za pośrednictwem wahadła zadawałam pytania i notowałam odpowiedzi .

W momencie, gdy skończyłam pytać, przyszedł sms od innej  zaprzyjaźnionej Magdy.  Magda polecała mi inny film Joanny Rajskiej, ale ja przypadkiem, nie przypadkiem , trafiłam na ten ,który polecam.

Joanna dopełniła moją wiedzę, o pewne nieznane mi fakty.

To co ona w nim przekazuje, rezonuje niezwykle z moją wiedzą i wglądami, dodając kropkę nad „i” .

Tak to na ten moment czuję. To jest co dla mnie ogromnie ważne :

WSZYSTKO TO CO SIĘ DZIEJE, PO WIELU JESZCZE TRUDNYCH I NIEZNANYCH NIKOMU DOŚWIADCZENIACH, MA SWOJE POZYTYWNE ZAKOŃCZENIE .

               CZEKA NAS NOWY, LEPSZY ŚWIAT.

Każdy z Was będzie mieć swoje własne odczucia, może inne niż ja.

Ja jestem spokojna i gotowa.

Pozdrawiam wszystkich, szczególnie tych co myślą i czują podobnie do mnie

Wasza Basia

Niezwykły czas. Nasz czas.

Spotkało wszystkich ludzi, na całym niemal świecie, niezwykłe i trudne doświadczenie. Takiej sytuacji świat jeszcze nie znał. To nam przypadł ten niezwykły czas do przeżycia. Jak go przeżyjemy? Wiele zaleceń nałożono na nas, dla naszego bezpieczeństwa i w naszym interesie jest się im podporządkować. To jest oczywiste i całkowicie słuszne.

Jest jednak nasza osobista sfera i to już od nas zależy, jak ją zagospodarujemy. Oczywiście osoby samotne mają swój czas, niemal całkowicie, do swojej dyspozycji, ale i one mają rodzinę, czy przyjaciół. Większość osób mieszka  jednak w rodzinie, mają współmałżonków, dzieci ,dziadków itp. Bywa tu różnie, szczególnie, gdy zamieszkują wspólnie małą przestrzeń .Tu czasem trudno znaleźć dla siebie spokojne miejsce i wolny czas, jednak w każdej sytuacji, jeśli się tego pragnie, to znajdują się rozwiązania.

Dany jest nam czas do zastanowienia się nad swoim życiem i życiem wszystkich ludzi na całej planecie.

Świat zwariował i to nie teraz z powodu koronowirusa.Ten wirus, jakiego by nie był pochodzenia, jest konsekwencją tego co się na świecie, w ostatnich latach, dzieje.

Świat pędzi „na złamanie karku”i na  oślep.

Więcej, więcej, szybciej, szybciej, jeszcze to i jeszcze tamto.

MIEĆ zastąpiło BYĆ

Nie ważne, że ta zachłanność  niszczy naszą planetę, zatruwa ziemię, wody, powietrze, całą naturę ,zwierzęta, rośliny ,ludzi.

Taka postawa dotyczy wszystkich państw, rządów, korporacji, banków i niestety większości zwykłych ludzi.

Czy dobrowolnie ktoś, czy coś, byłoby w stanie zatrzymać tę machinę?

Nie.

Wymusił to lęk przed chorobą i śmiercią.

To straszne, że ludzkość doszła do takiego zakrętu dziejowego.

Co dalej?

To przymusowe zatrzymanie, mające wiele przykrych konsekwencji, spowoduje jednak:

oczyszczenie powietrza – nie latają masowo samoloty

oczyszczenie wód i ziemi – ograniczenie produkcji śmieci ( śmieci produkujemy tyle ile musimy w naszych domach) nie ma śmieci z hoteli, restauracji , z wielu zakładów produkcyjnych .

ograniczenie energii – spowolniony ruch kołowy, szynowy, samolotowy , zatrzymanie wielu zakładów produkcyjnych.

Co dalej ?

Czy państwa, rządy, korporacje, banki wyciągną z tego należyte wioski jak skończy się  pandemia? /

Czy wszystko ruszy ze zdwojoną siłą, aby dalej niszczyć nasze środowisko?

Czy my sami jako jednostki wyciągniemy właściwe wnioski, aby spokojniej ,skromniej ale szczęśliwiej żyć.

Czy znajdą się mądrzy przywódcy, którzy pohamują własną chciwość i własny interes i poprowadzą swoje narody właściwą drogą?

Jaki z tego pragnę wysnuć wniosek?

Co my możemy  teraz zrobić, aby po zahamowaniu pandemii żyć mądrzej, lepiej, z szacunkiem dla siebie samych, naszych bliskich i dalekich, wszystkich ludzi wszelkich narodowości i religii, z szacunkiem dla naszej planety?

Na ten moment, nad tym wszystkim, się zastanowić .

Posiedzieć w ciszy w spokojnym miejscu, pomyśleć, pomedytować, pomodlić się .Uspokoić umysł i ciało, poczuć swoje serce, porozmawiać ze swoją duszą ,z Bogiem….

Porozmawiać też o tym z bliskimi jeśli to możliwe.

Nie ulegać panice, choć serdecznie współczuć poszkodowanym i jeśli trzeba pomóc czynem lub słowem .

Robić rzeczy które lubimy. Rozwijać pasje. Chodzić na samotne lub w niewiele osób  spacery do parku lub lasu. Uprawiać ogródek .

 

Jest przecież wiosna, która za chwilę nas ogrzeje i zachwyci kolorami wszystkich barw.

Dobrej wiosny wszystkim życzę.

Barbara

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie ulegajmy lękowi!

Dziś mam potrzebę włączyć się do rozmowy o obecnej i nie tylko obecnej sytuacji.

Nie będzie to nic nowego dla większości moich świadomych znajomych, ale może komuś pomoże kolejny wpis o lęku.

Lęk jest „wpisany” w nasze człowieczeństwo. To pierwotny lęk o przetrwanie pochodzący z odległych czasów, gdy pierwotny człowiek musiał, podobnie do zwierząt walczyć o przetrwanie

Ten lęk jest głęboko ” zakodowany”  w każdym z nas . Są momenty, takie jak obecna sytuacja, że dochodzi on do głosu z wielką siłą.

Lęk jest też narzędziem do manipulacji, wykorzystywanym od zawsze przez rządy i religie.

Musimy mieć świadomość, że  żyjemy w niezwykłych czasach. Czasach wielkich zmian na wszystkim polach ludzkiego działania. Czas wielkich zmian na naszej planecie. W naturze nie ma stagnacji. Ciągle coś się zmienia, coś  się rozpada i coś nowego się tworzy. Jesteśmy częścią tej natury i podlegamy tym samych procesom, czy nam się to podoba, czy nie.  Zmiany są konieczne i prowadzą do odnowy. Czasem jednak są bolesne, są trudne i mogą napawać lękiem . Przyzwyczailiśmy się do stabilizacji lepszej lub gorszej i boimy się zmian. To naturalne i mamy do tego prawo. Nie powinniśmy się z tego powodu obwiniać, bo to pogorszy nasz stan psychiczny .

Co więc zrobić ,aby zmniejszyć lęk.?

Uświadomić sobie, że tak właśnie jest, że transformacja jaką przechodzi nasza planeta, musi także objąć i nas .

Znacznie łatwiej mają w  tym przypadku osoby wierzące w Boga, w Siłę Wyższą czy Ducha. Nazwa tu nie ma znaczenia.

Osoby wierzące w tradycyjny sposób w takiej ,czy innej religii modlą się o opiekę, modlą się o życie i to daje  im otuchę i nadzieję, jeśli jest to prawdziwa wiara.

Ja osobiście nie tylko wierzę, ja wiem ,że taka Niezwykła Siła Wyższa – istnieje. Nie wiem jaka jest jej forma, zapewne nie materialna,  jest niepoznawalna, ale  …Jest.

Skąd to wiem? Po prostu czuję przez całe życie jej działanie.

Podam proste, może trywialne porównanie. Prądu nie widać ,ale  żarówka świeci,

Poszukajmy więc Boga przede wszystkim w naszym sercu i zauważajmy go w innych ludziach i po prostu we wszystkim. To nam pomoże zmniejszyć nasz lęk .

Spójrzmy na to co się dzieje wokół nas, z szerszej perspektywy.

Nie wiemy teraz dlaczego tak się dzieje, dlaczego jakiś wirus paraliżuje nasze normalne. Buntujmy się przeciwko  temu, boimy się o zdrowie i życie naszych bliskich i nas samych. To naturalne. Dlatego przestrzegajmy reguł prewencji, ale nie ulegajmy lękowi .

Poszukajmy dobrych stron tej niezwykłej sytuacji. Odpocznijmy w domu ,w rodzinie. Może znajdziemy nareszcie czas na nasze pasje, może coś przemyślimy, może zobaczymy ,że wcale nie tak bardzo potrzebne są nam wielkie imprezy, wielkie zakupy i nieustanny pęd za tym wszystkim. Może z ilości, przejdziemy na jakość, co może dotyczyć każdej dziedziny naszego życia.

A przede wszystkim nie siedźmy bez przerwy przed telewizorem i w internecie. Nie szukamy sensacji ,tylko idźmy na spacer z dzieckiem, psem , przyjacielem .

 

Samych miłych dni życzę Wam i sobie z całego serca

Basia

 

 

 

Nowe elementy wprowadzone przeze mnie do Ustawień

Ustawienia systemowe wg.Hellingera dają ogromne możliwości rozwiązywania wszelkich problemów życiowych.

Podążając za mistrzem Bertem Hellingerem, poszukuję ciągle nowych wyzwań w ich prowadzeniu. Właściwie to nie ja ich szukam, one znajdują mnie, a ja po głębokim przemyśleniach, mając na uwadze najwyższe dobro klienta i jego systemu , nieco je modyfikuje.

Osoby uczestniczące   w moich warsztatach wiedzą, że prowadzę je różnorodnie. Czasem reprezentanci mają przekazane werbalnie (słownie) kogo reprezentują, a czasem ta informacja dociera do nich w sposób nie werbalny. Okazuje się, że przekaz energii, oraz przekaz mentalny ma taką samą siłę informacyjną. Reprezentanci czują emocje, odczucia w ciele, mają jakąś wiedzę  i zgodnie z tym zachowują się w taki, czy inny sposób .Nie wiedzą jednak wprost kogo reprezentują. Nie mają wówczas żadnych sugestii i dzięki temu jeszcze jaśniej   ukazuje się prawda obiektywna.

Czasem jednak przekaz jest werbalny, czy to na początku, czy w trakcie ustawienia. Z takim prowadzeniem warsztatów moi klienci już są obeznani. Cóż jednak zupełnie nowego postanowiłam wprowadzić . … Wszyscy wiedzą, że na ustawieniach uzdrawiamy głównie przeszłość klienta, czasem nawet sięgającą daleko wstecz, do przeszłych pokoleń. To wspaniała możliwość, dająca okazje do rozmowy, pożegnania, czy pojednania z osobami, których nie ma już na planie fizycznym. Uzdrawiamy też teraźniejszość, która jednak prawie zawsze wypływa z przeszłości. Na warsztatach ta przeszłość została uzdrowiona, ale my, nasz umysł, ma tendencje do wspominania i zbyt intensywnego analizowania przeszłych wydarzeń. Na ustawieniach poszło świetnie, problem został rozwiązany, przynajmniej częściowo ,a my dalej tkwimy w naszej przeszłości.

Dlatego postanowiłam po każdych ustawieniach robić ustawienie pożegnania się z przeszłością i powitanie przyszłości. Nie wiem  jeszcze, czy będę je robiła indywidualnie, czy dla całej grupy. Zapewne bieżąca sytuacja ( oraz intuicja)  podpowie mi najlepsze rozwiązanie.

Z szacunkiem dla Waszej  drogi .

Barbara Mroczkowska

 

 

POZYTYWNE, MOTYWACYJNE SPOTKANIA KREATYWNE

                              Zapraszam na spotkania, podczas których  będziemy się ładować pozytywną energią, która pozwoli nam pełniej wykorzystywać nasz naturalny potencjał . Postanowiłam na skutek sugestii moich klientów wprowadzić do nazwy spotkań słowo MOTYWACYJNE.

Potrzebujemy słów zachęty, które będą nas motywować do bardziej kreatywnego i pełniejszego życia.

Podczas spotkań zabronione, wręcz, jest narzekanie i opowiadanie swoich historii, chyba, że będą to wiadomości pozytywne.

Osoby z problemami do rozwiązania zapraszam na terapię.

Oczywiście jedno drugiemu nie przeszkadza, a może się korzystnie uzupełniać.

W ogóle staramy się mówić nie za wiele. Będą medytacje prowadzone i w ciszy, z piękną muzyką relaksacyjną, będziemy także w ciszy pisać i w ciszy malować intuicyjne. Znajdzie się też czas na śpiew lub taniec intuicyjny.

Nie wiem dokładnie jak nam popłynie czas, więc nie chcę  przedstawiać dokładnego programu danych spotkań. To też nam wyjdzie intuicyjnie spontanicznie. Ważne, aby panowała atmosfera spokojnego relaksu i radości. Tyle mamy na co dzień, wokół nas hałasu i gadania o wszystkim i o niczym. Niech te spotkania mają swój, inny, niepowtarzalny i uzdrawiający charakter.

Zapewne nie zdążymy robić tego wszystkiego na jednych zajęciach Różne punkty programu będą się wymieniać.

Na te spotkania zapraszam przez  sms  lub przez mesendżera osobiście. Proszę zawsze o odpowiedź dotyczącą obecności. Ilość miejsc ograniczona .Koszt spotkania 20 zł w tym kawa, herbata, ciasto . W przypadku malowania albo przynosimy własne materiały, albo korzystamy z tego co jest na miejscu dopłacając 5 zł

Do miłego spotkania.

Barbara

 

 

Uwalniam umysł,serce i ciało od negatywnych emocji.

Po trudnym okresie, pełnym emocji wracam do siebie!

Udało mi  uwolnić od tych emocji w umyśle i sercu .Najdłużej jednak zatrzymują się one w ciele, powodując, bóle,osłabienie, brak energii. Dziś zaczęłam pracę z ciałem. Dotąd nie miałam na to za wiele energii. Ćwiczyłam co prawda co trzy dni jogę. Czasem tylko kulałam się po dywanie i to też dawało wspaniałe rozluźnienie. Robię to powoli przy pięknej muzyce relaksacyjnej .Polecam bardzo, gdy nie ma sił na nic innego.

Dziś poszłam z kijkami na długi, samotny  spacer dookoła Rusałki. Było szaro, wiało, chwilami padał mały deszczyk, a mi było cudownie. Tyle, tlenu, tyle prany, falująca czysta woda, śpiewające ptaszki, wilgotne drzewa pachnące świeżością, nasiąknięte wodą zielone trawy i mchy. Ludzi maleńko!

Słoneczko wcale nie wyszło, nawet tak jak na zdjęciu z innego spaceru.

Idealne środowisko do relaksu .

Wróciłam nieco zmęczona, ale odnowiona. Potem spałam mocno . Obudziłam się odrodzona. Na sekundę pojawiła się jakaś niechciana myśl. Oj ten umysł! Prędko się z nią uporałam, powierzając wszystko Bogu.

Może komuś pomoże ten mój opis sposobu dochodzenia na siebie. Każdy ma zapewne sposób na siebie.

Pozdrawiam

Basia

 

Zaufanie

Dzisiejszy wpis będzie moją refleksją dotyczącą zaufania .

Mam zaufanie do ludzi. Chciałabym w nie nigdy nie wątpić. Jednak czasem, na szczęście bardzo rzadko, spotyka mnie sytuacja, w której czuję się niezbyt komfortowo. Czasem ktoś, do którego miałam otwarte serce, nie odbierze tego tak, nie zrozumie… Są to zazwyczaj ludzie, którzy kiedyś zostali zranieni przez kogoś , nie potrafią przebaczyć i kumuluje się w nich ta uraza. Mają poczucie, że wszyscy są przeciwko nim. Nawet wtedy, gdy cierpliwie i ze zrozumieniem staramy się ich traktować, nie są w stanie tego przyjąć, mało tego obwiniają nas za swoje nieszczęścia i dołączają do listy swoich wrogów. Trudno z takimi osobami postępować. Chciałoby się pomóc, tymczasem jedynym wyjściem staje się zerwanie kontaktu .Na szczęście rzadko taka sytuacja mi się zdarza. Podkopuje ona wiarę w ludzi, rodzi obawę przed kolejnym spotkaniem z taką negatywną energią. Trzeba to jednak przetrzymać i nadal ufać ludziom. Może trzeba być bardziej uważnym i ostrożnym i unikać takiego kontaktu, ale to się nie da, bo przecież gdy nie znamy człowieka….

Jedyny wiosek ” Żyjmy sami w swojej prawdzie, tak abyśmy mieli zaufanie do samych siebie, do swojej duszy i do boskiego prowadzenia.

Barbara