,,Tak lekko, tak leciutko” – tekst mojej nowej piosenki

I

Tak lekko ,tak leciutko

Chodzę sobie po malutku

Dokoła tyle smutku

Dokoła tyle smutku

Czas go obejść po malutku.

 

Nie chcę już martwić się i smucić

Mam już dość, trzeba to porzucić

Rzucić się w radość jak w wodę

Puścić ster, wiatr niesie mnie w przygodę

Dosyć już jęczenia,  jak mam dużo do zrobienia

Nie chcę już żyć w trudzie, myśleć co powiedzą ludzie .

Przecież wszystko  można zrobić tak

By było cicho, jakby zasiał mak .

Przecież wszystko można zrobić tak

By było miło zawsze wprost i wspak .

Ii

Tak lekko ,tak leciutko

Robię wszystko po malutku

Dookoła nie ma smutku

Dookoła nie ma smutku

Obeszłam go po malutku

Jestem już wolna niczym ptak

Myśli złych i zbędnych trosk mi brak

Rzucam się w radość jak w wodę

Wiatr we włosach niesie mi przygodę

Nie mam już zmartwienia, choć mam dużo do zrobienia

Kiedy ktoś mi smęci srodze ,to zostawiam go przy drodze

I wędruję swoją drogą w świat

Nie licząc przeszłych dni i lat

Tak lekko, tak  leciutko chodzę jeśli chcę  szybciutko

Tak lekko ,tak leciutko ….tak.. jak wiatr.

 

 

 

Potrzebuję siebie samej !

Potrzebuję siebie samej ,tak bardzo jak nikogo na świecie .

Gdy to piszę,  łzy spływają mi po policzkach .

To znak ,że dotknęłam mojej najgłębszej prawdy.

Nigdy dotąd tak o sobie nie myślałam,

Nie miałam odwagi tak pomyśleć.

Zawsze inni byli dla mnie ważniejsi .

Rodzina, Mama, Tata ,Siostra, potem Mąż ,Dzieci ,Przyjaciele, Inni Ludzie …. .Bóg

Z czasem kolejność zmieniała się . ..Rodzice zmarli, ale nadal byli bardzo ważni .mąż i dzieci wysunęli się na pierwszy plan…. Bóg !

Z czasem na pierwszym miejscu był Bóg …,a potem znowu ludzie ,bliźni .

To już było lepiej ,ale ja ciągle na samym końcu .

I wreszcie przyszło zrozumienie Pierwszego z Dziesięciorga Przykazań

” Kochaj Pana Boga swego ,z całego serca swego ,z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego .

A więc Bóg ,potem bliźni i potem ja ?

Nie … najpierw mamy kochać Boga ,potem siebie, a bliźniego ,jak siebie samego .

Kochać siebie samego ?

Znów nie miałam na to odwagi.

Znów upłynęło trochę czasu .

Kochać Boga . Dalekiego, abstrakcyjnego ?

A może kochać Boga ,który jest przecież we mnie. ?

A więc ja jestem boska ?

Znów brak odwagi ,aby to przyjąć ….

Dziś wiem ,że potrzebuję siebie najbardziej ,tej zjednoczonej z Bogiem w miłości , gdy zatraca się przepaść pomiędzy Bogiem i mną  ,że jesteśmy Jednią  z Bogiem i ze wszystkimi ludźmi ..

Potrzebuję siebie samej ,aby realizować siebie, wędrować swoją drogą ,odnajdować Boga w sobie ,tworzyć tak jak On, kochać tak jak On. Potrzebuję na to czasu i przestrzeni .Muszę być w tym sama ze sobą. Dużo, długo … wtedy przychodzi zrozumienie , wtedy przejawia się tworzenie. Wtedy wiem ,że jestem Jednią z Bogiem .

Potem mogę wyjść do ludzi ,aby się tym dzielić .

Wypływam na powierzchnię !

Wypływam na powierzchnię zachłannej wody zdarzeń..

Wypływam na powierzchnię, powracam do swych marzeń.

Tonęłam w powodzi ludzi, spotkań , wizyt i wyjazdów.

 

Jeszcze trochę, a straciłabym oddech i utonęła. na płytkiej wodzie .

Dziękuję wszystkim za urocze dni majowe, przepełnione gwarem, śmiechem i biesiadą ,ale…

Potrzebuję oddechu samotności, duchowości i twórczości.

Wybaczcie, gdy powiem ” Nie ” na jakieś miłe zaproszenie, bo..

Muszę powiedzieć „Tak” zmęczonemu ciału i  stęsknionej  duszy..

Od dwóch dni, rankiem,wypływam na środek jeziora.

Szmaragdowa woda chłodzi moje przegrzane ciało i umysł.

Dokoła zieleń lasów, nade mną błękit nieba i złoto słońca .

Moja dusza raduje się i każe mi śpiewać pieśń dziękczynną.

Płynę wodą ,lasem ,niebem . do słońca .

Nasycam się wolnością.

.Moja wolność,twórczość ,duchowość to mój chleb codzienny

Ludzie są  moim masłem od święta.

Tonęłam ostatnio w maśle

Muszę odwrócić proporcje, bo się rozchoruje .

Wybaczcie !

Wrócę do Was niebawem.

Basia

 

Odwaga i moja książka .

Odwaga…Czy jestem odważna? Dziś zadałam sobie to pytanie, po przeczytaniu postu mojej córki Magdaleny . Mówi w nim odważnie o swoich przemyśleniach, inspirując innych  do zmian w życiu, mówi o sobie, ale dla innych staje się inspiracją.

Zastanawiam się ,czy ja jestem odważna, w tej kwestii .Czasem tak ,czasem nie . Dość dużo publikuję informacji na face booku , takich prostych ze swojego życia, ale także przemyślenia, wiersze ,obrazy ,zdjęcia. Inspiruję ludzi na warsztatach ,które prowadzę, podczas terapii indywidualnej .

Na zdjęciu jestem szczęśliwa podpisując na swoim koncercie płytę z moimi piosenkami ,którą odważyłam się nagrać , wydać i podzielić się nią ze światem. Wiem ,że jeszcze mam wiele do zaofiarowania, jednak gdzieś podskórnie budzą się jakieś wątpliwości.

Czasem zastanawiałam się, czy może jako osoba mocno dojrzała i jako profesjonalny terapeuta, zbyt śmiało odkrywam swoją drugą ( a może pierwszą twarz ) – twarz artystki, twarz osoby prywatnej ,rodzinnej refleksyjnej ,ale też bardzo wesołej . A tu dziś znajduję tekst Magdy , który całkowicie zaprzecza takiemu myśleniu .Dziękuję Ci Magduś! Rozproszyłaś dziś we mnie resztki jakiś bezsensownych,głupich wątpliwości.

 

 

 

Jestem przecież ” Kolorowa łąka”

 

 

 

 

 

Jest we mnie jeszcze tyle niewypowiedzianych słów ,niewyśpiewanej muzyki ,nie namalowanych obrazów i niewydanych książek . I tu dotykam sedna, na dzień dzisiejszy.   Troszkę sobie pisałam w życiu, jak dotąd do szuflady, a raczej do nowocześniejszej  szuflady – do komputera.  Moja najważniejsza książka mówiąca o moich doświadczeniach duchowych, mająca już kilka ,a może kilkanaście rozdziałów – jest w tym komputerze

W lecie 2016 roku wyjechałam specjalnie sama na tydzień ,aby ją pisać. Potem kontynuowałam pisanie na kolejnych wakacjach z mężem i nagle wszystko utknęło. Dlaczego ? Zabrakło mi odwagi . Dlaczego ? Piszę  w tej książce o wydarzeniach w moi życiu, duchowej natury .Autentycznych na jawie ,we śnie ,w wizjach ,czasem proroczych – różnie .Niektóre są  tak niezwykłe,że   jest mi samej trudno uwierzyć, że miały miejsce. Teraz jest, jakby, w tej dziedzinie, u mnie większy spokój. Wiem, że tamte wydarzenia, były mi dane po to, abym uwierzyła całkowicie i bez wątpliwości  w duchowy świat i tak się stało .

Teraz pojawiły się wątpliwości, czy ludzie mi uwierzą , czy nie wyjdę na jakąś nawiedzoną babę, czy to jest dobre pod względem literackim ,kto to będzie czytał itd . itp

A tu nagle, podczas  krótkich, zimowych wakacjach z mężem, na które nie wzięłam komputera,  zdarzyło się znów coś niezwykłego. Niezwykły sen mojego męża -niedowiarka spowodował, że znów  zaczęłam myśleć o mojej książce . Sen i sprzężone z nim wydarzenia w rzeczywistości, są niezwykłe i godne opisania.

A ustawienia wg .Hellingera, które prowadzę niemal co miesiąc ,od 10 prawie lat. Przecież podczas każdego ustawienia dzieją się cuda !

A zdarzenia podczas sesji uzdrawiania duchowego, jakie prowadzę !

Na to przyszedł jeszcze ten tekst Magdy.

Mam poczucie, że z dołu i z Góry jestem przywoływana znów do kontynuowania mojej opowieści. Zdradzę Wam, tym cierpliwym ,co przeczytają cały ten tekst, jaki jest roboczy tytuł tej książki.

 

 

„Anioły, duchy i ja ”

 

 

 

A może taki już zostanie?

Wasza Basia- pisarka .

Noc z przesłaniem

Noc bezsenna-

-noc bezcenna

 

 

Leżę w ciszy mojego domu.

Nie mogę spać . Czy wstać?

Usadowić się w fotelu i medytować ?

Spojrzeć przez okno, czy śnieg  pada ?

Otworzyć okno, posłuchać, jak noc gada.

A może wyjść na krótki spacer nocny?

Może blask gwiazd, będzie pomocny?

 

 

 

 

Może włączyć  lampkę i napisać coś?

Może przyjdzie wena,

Miły, nocny gość !

A może poleżeć w ciszy, pomyśleć , pomarzyć ?

O tym,co pięknego może się przydarzyć!

Nie ma się co martwić!

Ciało odpoczywa, ja je uzdrawię…

A może w pół śnie, wpół na jawie

Dotrze do nas pieśń  duszy ?

Może nas tak poruszy, tak wzruszy ,że …

Łzy ciepłe zmoczą poduszkę .

W końcu zasnę…

może spotkam wróżkę ?

Kiedyś tak bardzo chciałam spać,

ale przestałam się bać,że …

rano nie zechcę wstać , że…

będę zmęczona i tego co trzeba nie wykonam.

Nauczyłam   się tego ,że..

nie ma tego złego…

Noc bezsenna – noc bezcenna

Noc bez spania – Aniołów przesłania .

 

 

Miłej nocy !

Basia

„Gdy już znajdziesz swoją drogę, miej odwagę popełniać błędy. „

To cytat z „Bridy” Paulo Coelho.

Czy odnalazłam swoją drogę?

To ciągle jest wiele dróg równoległych, prowadzą jednak w tym samym kierunku- odnalezienia siebie, odnalezienia  światła w sobie.

Czy mam odwagę popełniać błędy?

Popełniam je z odwagą ,lub z powodu jej braku .

Wiem, że chcę iść swoją drogą, ale po tej drodze spotykam ludzi, którzy idą w innym kierunku , lub w podobnym, ale z większą siłą. Wówczas , aby się z nimi nie zderzyć lawiruje, omijam ich .Czasem jest to dobre dla obu stron, ale czasem w tym labiryncie gubię się ,tracę siłę, gubię swoją drogę ,gubię siebie i muszę się zatrzymać. Zatrzymać się złapać oddech, równowagę ,aby ruszyć dalej. Nie chcąc nikogo po drodze niszczyć, czasem niszczę samą siebie.

A do tego wszystkiego Ci ludzie, to najczęściej najbliższe mi osoby .

Wiem, że to wszystko doświadczenia, że dostaję je od Boga ,  losu… po to abym wzrastała .

Wiem też, że uczą mnie pokory. Wówczas, gdy wydaje mi się ,że już tyle wiem, potrafię poradzić innym, jak to żyć z dystansem do sytuacji, do samego siebie . Wtedy los,  Bóg ,moja Dusza ,Wyższa Jaźń  ” rzuca mnie na kolana” i znów muszę się dźwignąć  i zaczynać ..od początku ?

Nie, już nie od początku, ale od tego miejsca na mojej drodze, w którym potknęłam się o ‚kamienie”

Wstaję więc powoli, ostrożnie na osłabione nogi , idę się umyć w strumieniu , zaczerpnąć świeżej wody . Prostuję się ,patrzę w niebo , otwieram ramiona do słońca lub deszczu , proszę drzewa o siłę  i ruszam dalej swoją drogą .Mam świadomość napotkania zakrętów, pójścia za fałszywym drogowskazem , zmęczenia i niewygody w podróży, ale idę .

Idę naprzeciw swojemu przeznaczeniu .

Basia

Jaśmin i Róża

Jestem szczęśliwa- powiedziała Róża- pewnej nocy czerwcowej .

-Czy zechcesz uczestniczyć w moim szczęściu?- zapytała Białego Jaśmina

-Chętnie – odparł Jaśmin ,zalśnił białym kwieciem i zapachniał swym cudnym zapachem

-To dobrze- ale ja nie będę pachnieć ,tak jak Ty. Mam inny ,własny zapach.

-Ale mój zapach jest silniejszy .

-Ale mój jest słodszy-odrzekła Róża – już nie jestem szczęśliwa

-Dlaczego – zapytał zdziwiony Jaśmin .

-Bo chcesz mi narzucić swoją siłę, a to zabija moją słodycz-powiedziała Róża i  cicho zapłakała kropelkami rosy .

-Nie płacz ,zobacz wschodzi Słońce!

-Kocham Słońce – odpowiedziała i obeschły krople rosy na jej różanym ciele.

-Ja też kocham Słońce – powiedział Jaśmin i zalśnił ,jak biały obłok

-Kocham Was – powiedziało Słońce i opromieniło wszystko .

-Widzisz – powiedziała Róża – Słońce kocha tak samo wszystko .

-A my ? -zapytał Jaśmin i zamyślił się .

-My możemy kochać siebie i wszystko ,tak jak Słońce .

-I deszcz i wichurę ?

-I deszcz i wichurę !

-Przytul się do mnie -poprosił Róża i słodko zapachniała.

-Otulę Cię swoimi gałązkami – wyszeptał Jaśmi

Róża zarumieniła się wstydliwie ,a potem trysnęła purpurą.

I tak kwitnie ich czerwcowa  miłość w moim ogrodzie .

Skończyłam nagrywać moją płytę!

Dziś dostałam prezent od mojego syna Michała na Dzień Matki. Skończyliśmy nagrywać moją płytę.

Był to bardzo długi proces. Po pierwsze  dlatego, że nagrywanie płyty to jest długi i trudny proces. Wiedzą to te osoby ,które kiedykolwiek nagrywały jakiś materiał .Słuchacze nie mają pojęcia ,jakie to skomplikowane zajęcie. Po drugie Michał jest bardzo zapracowanym człowiekiem i  znalezienie wspólnego wolnego czasu było bardzo trudne.

Dziś nagraliśmy ostatnie dwie piosenki .Teraz jeszcze Michała czeka praca z „obróbką ” tego materiału, potem cała reszta na której się nie znam,więc znów będę obarczała tym Michała ,który już wydał kilka swoich płyt. Zdecydowałam się już na tytuł płyty , teraz trzeba pomyśleć o okładce. Chciałabym aby tam znalazł się jakiś mój obraz i zdjęcie. Nad całością graficzną zapanuje mój drugi syn Rafał architekt , który zaprojektował okładkę na płytę Magdy. Na płycie śpiewam sama .Mogłaby mi towarzyszyć córka Magda ,ale zbyt krótko bywa w Polsce ,aby można było to realizować.

Promocję płyty zaplanowałam na listopad ,na dzień moich urodzin .Z tej okazji zorganizujemy koncert, podczas którego wystąpi cała moja muzykalna rodzina , wszystkie dzieci i wnuki .

Już zapraszam wszystkich zainteresowanych .

Basia

 

„Nie wiem …Wiem..”

Oto  moje dwa wiersze pisane w majowy poranek

„Nie wiem ”

Co Ty Boże dla mnie wymyśliłeś ?

Jaką drogę dziwną ?

Z pozoru prostą i łatwą

A taką skomplikowaną

Pełną miłości i namiętności

Radości i smutku

Łez szczęścia i rozpaczy

Braku i spełnienia

Rozkoszy i bólu

Czekania i niecierpliwości

Nie wiem ,co masz jeszcze dla mnie

Gwiazdy mi coś powiedziały

Gwiazdy zaśpiewały dla mnie moją pieśń

Usłyszałam ją dziwnym  zrządzeniem losu

Co teraz mam zrobić z tą wiedzą?

Nie wiem Panie, jak Ty to wszystko zaplanowałeś dla mnie ?

Jak to wszystko ma się spełnić?

Są w tym sprawy dobre i złe

Doczesne i ostateczne

Nie chcę czekać ,a nie mam wyboru.

A może mam wybór?

Panie oddaję wszystko w Twoje ręce

W ten jasny i złoty majowy poranek

W dzień czyiś narodzin

W dzień czyjejś śmierci.

A ja ,co ja ,co będzie ze mną ?

„Wiem”

Wiem ,że masz dla mnie cuda ,Panie

Kram z niezwykłościami

Przygodę i Przyrodę

Pustkę i Pełnię

Pustkę w Pełni i

Pełnię w Pustce

Oddaję Ci wszystko

Mam zaufanie

Szukam swojej Perły

Perła głęboko ukryta

Czeka na odkrycie

Czeka całe życie

Działaniem jestem

Czekaniem jestem

Czekaniem w działaniu

Działaniem w czekaniu

Jestem

„Korzenie”

Wszystkie rośliny mają korzenie. Mają je także zwierzęta i ludzie.

Nasze „korzenie” to nasi przodkowie. To nasze rody . Długie linie naszych przodków , linia żeńska to kobiety z naszego rodu ,nasza matka ,babka ,prababka…. i tysiące ich poprzedniczek i linie męska – nasz ojciec ,dziadek pradziadek i tysiące ich poprzedników .

Wiersz pt ” Korzenie ”

Przychodzimy na ten świat z Nieba

Przychodzimy na ten świat z Ziemi

Nasza dusza  z gwiezdnego pyłu

Nasze ciało z gliny i wody .

Bóg zasiał w ziemi ziarno .

Wykiełkowało, wypuściło do ziemi korzonek

Zagnieździło  się w glebie i wypuściło listek ku niebu

Rosło ,rosło ,zakwitło, wydało owoce .

Owoce zmarniały ,ale w nich centrum dojrzało nasionko .

Przyniosło nowe życie.

A my ,co my ,jak my ?

Roślinka do wzrostu potrzebuje wody i słońca

A my, jak wody potrzebujemy miłości.

Jesteśmy na tym świecie bo nasza Mama pokochała Tatę

W nasz Dziadek Babcię.

To nasze ‚korzenie” to nasz ród .

Pielęgnujemy nasze korzenie

Szanujmy naszych przodków

A wtedy wyrośniemy silni jak dęby

I piękni, jak róże

I wydamy na świat wspaniałe owoce .