Nad szmaragdowym jeziorem

Nad szmaragdowym jeziorem, piękna dziewczyna siedziała

Do szmaragdowej wody, łzy szmaragdowe lała .

Łzy wpadają do wody, całe jezioro  z nią płacze

A Ona tęskni i wzdycha:” Czy już Cię nie zobaczę?

Odszedłeś stromą ścieżką, odszedłeś ścieżką w góry

Tam gdzie bielą się szczyty, tam gdzie gromadzą się chmury.

Czego tam szukasz na górze? Czego szukasz na grani?

Czy tu zbyt płaski horyzont? Zbyt niskie niebo nad nami ?

 

 

 

Przecież tu łąki zielone, tutaj zobaczysz motyla .

 

 

 

 

Pachnące zioła i pszczoła, która kwiaty zapyla.

 

 

 

 

Pasą się krowy i owce, co dzwonią dzwoneczkami

I cudne słońce co świeci, przez cały dzień nad górami.

Ale Ty idziesz przed siebie, niezwykła siła Cię woła

By iść wyżej i wyżej, wędrować w pocie czoła.”

On:

„Kiedyś na wojnę szedł młodzian, teraz wojny tu nie ma

Ale została chęć walki, chęć do samo spełnienia

 

Do pokonania góry, do pokonania siebie

I do sprawdzenia, czy może Bóg jest na pewno w Niebie.

Jeżeli spotkam tam siebie, jeżeli spotkam tam Jego

To wtedy wrócą do Ciebie, Jeziora Szmaragdowego .

Wrócę i spojrzę na Ciebie, zajrzę głęboko w oczy.

I szmaragdowy blask szczęścia wokół jezioro otoczy.

A Ona spyta nieśmiało:” Czy odnalazłeś tam Boga ?

 

Bo ja Go tutaj widziałam, tam gdzie ta biała trzoda.’

 

I popatrzeli na siebie i zobaczyli Boga

Taka ta moja powiastka.

Jaka? Szmaragdowa.

 

Alpy włoskie, 7 września 2017 rok

Basia -poetka

 

 

Moje malowanie .

Jak zatytułowałam ten obraz ?

„Bliźniacze dusze ”

 

 

 

 

Dziś, po dłuższym czasie bez malowania ( jak ja to przeżyłam?) zasiadłam na mojej werandzie, aby pomalować nieco. Uwielbiam to robić. Jestem malarką intuicyjną, po kursie Vedic -Art i to mi zupełnie wystarcza. Malował mój ojciec, maluje mój syn ,maluje  moja córka i wnuczka .Maluje moja siostrzenica Ania. Wszyscy robią to z zamiłowania.

Ojciec, profesor prawa, miał wielu przyjaciół wśród profesjonalnych malarzy i rozczytywał się w literaturze dotyczącej malarstwa. Syn jest architektem, a więc także ma profesjonalne podstawy.  Ja ich nie mam . Po prostu kocham piękno, kolor i radość tworzenia.

,,Ptasie rodzicielstwo”

Jest barwny, czupurny On, skromna Ona – szara samiczka z jajeczkiem, jeszcze w brzuszku.

 

Dziś przeciągając pędzel  po płaszczyźnie podobrazia, dobierając ten czy inny kolor farby, uświadomiłam sobie, że jest to dla mnie forma wspaniałego relaksu. To forma medytacji, przynajmniej dla mnie. Nie mam ambicji, aby namalować dzieło, nie robię tego dla poklasku, a tym bardziej pieniędzy. To czysta przyjemność. Przy takim podejściu, to zabawa kolorem i formą, jaką mi podpowie intuicja. Czasem pragnę namalować coś konkretnego np.  drzewo . Wtedy troszkę bardziej się skupiam, Najczęściej jednak macham pędzlem intuicyjnie i czasem przypadkowo pojawi się jakiś kształt przypominający np zarys głowy. Wówczas „idę” za tym i powstaje jakiś portret .

” Rajskie ptaki ”

 

 

 

Na mojej stronie, którą właśnie czytacie jest podstrona pt „Nasze obrazy” Klikając na nią pojawi się Barbara i Magdalena . Zapraszam do oglądania. To nasze dawniejsze dzieła. Ja opisywałam każdy obraz krótkim tekstem, co stworzyło całkiem sympatyczną w odbiorze wystawkę .

Z przyjemnością zamieszczę tam kolejne obrazy, a także podzielę się nimi z Wami na face booku.

Zachęcam do malowania.

Basia- malarka intuicyjna

 

 

„Łagodna” – tekst mojej piosenki .

I

Już od wczesnej swej młodości,

Nauczona uległości,

Posłuszeństwa nauczona,

Ta córeczka ulubiona.

Już od wczesnej swej młodości

Nauczona uległości

Posłuszeństwa nauczona

Uczennica ulubiona

Ref.

No i nie wiesz jak

Nie wiesz czemu tak

Nie wiesz jak to tak

Że jest tak .

Dzień za dniem mijają jak szalone

Jakiś pan wybiera cię na żonę

Dzień za dniem mijają jak szalone

Jakiś pan z dziewczyny robi żonę

II

Myślisz,że to z nim zamęście

Wszystkie dni zamieni w szczęście

Taka miłości spragniona

Starasz się jak dobra żona

Myślisz, że to z nim zamęście

Wszystkie dni zamieni w szczęście

Posłuszeństwa nauczona

Jesteś już uległa żona

Ref :

No i nie wiesz jak

Nie wiesz czemu tak

Nie wiesz jak to tak

Że jest tak

Noce, dnie, jak ekspres umykają

Chwile złe i dobre się zdarzają

Wiesz już jak to szczęście się nazywa

Wiesz, że tak na zmianę w życiu bywa

III

Przez tę miłość i zazdrości

Nauczyłaś się mądrości

Już nie jesteś zawiedziona

Ty, kochanka, matka ,żona

Wiesz już jak to w życiu bywa

Ktoś wygrywa, ktoś przegrywa

Już nie żyjesz jak popadnie

Już wiesz co masz w sercu na dnie

Ref,

No i nie wiesz jak

Nie wiesz czemu tak

Nie wiesz jak to tak

Że jest tak

Wiesz już że, z związkami różnie bywa

Z każdym dniem tej wiedzy ci przybywa

Wiesz, że kiedy miłość jest prawdziwa

To przeżyje różne ludzkie dziwa.

 

 

„Paryż” Moja piosenka sprzed lat.

 

Jestem bardzo szczęśliwa, bo udało mi się zamieścić na tej stronie, a co za tym idzie i na face -booku, jedną z moich piosenek .Jest ich bardzo dużo. Wiele z nich znacie.

Dotąd nie umiałam ich przenosić sama. Musiałam prosić o to mojego syna Michała. Teraz mam możliwość podzielenia się swoją muzyką samodzielnie.

Niestety zbyt długie piosenki, a takich mam sporo, ” nie przechodzą” , ale dobre i to co mogę przenieść.

Muzyka moja, pasja numer jeden przez całe moje życie, czasem przycicha w wielości moich innych działań, terapeutycznych, rodzinnych ,pisarskich , malarskich,czy podróżniczych.

Czasem jednak dochodzi do głosu .

Często zamykam się z nią sama , komponuję, śpiewam gram na fortepianie i gitarze, piszę teksty . Co jakiś czas w gronie przyjaciół śpiewam w domu, czy na imprezach w innych domach, rzadko organizuję  koncerty, ale wszystko jeszcze przede mną.

Ha,ha!!!

Nagrałam jedną płytę pt” Obrazy życia” .Piosenka o tym samym tytule, jest na tej stronie na podstronie ” Nasza muzyka”

Planuję nagrać kolejną, lub kolejne płyty. Materiału i pomysłów  mam sporo,a przecież ciągle  piszę coś nowego.

Na zdjęciu podpisuję moją płytę podczas koncertu .

Mam wielką nadzieję, że mój syn Michał znajdzie dla mnie czas ,bo to on  nagrał   tą płytę w pokoju muzycznym, w naszej piwnicy. Michał znany,  raper poznański , po przerwie wraca do muzyki i wspólnie nasz pokój muzyczny przekształcamy w nasze studnio.

 

 

 

 

Przy okazji chcę wspomnieć moich dwóch przyjaciół, z którymi od wielu lat spotykamy się głównie w naszym mieszkaniu, na tak nazwane przez na nas „Śpiewanki” .

Niektórzy z Was dobrze ich znają .

To Jurek Kostrzewa i Andrzej Pryszczewski .

Hej chłopcy ,kiedy śpiewamy?

 

Wasza Basia kompozytorka, wokalistka i skromna instrumentalistka.

 

 

 

Moje ostatnie wiersze.

Francja, 3 czerwca 2019 rok .

 

 

 

 

Wiersz pierwszy.

,,Moje dzisiejsze małe- wielkie szczęście” -wiersz -piosenka.

Moje szczęście, to bezruch po dużej podróży

Jak drgająca tęcza po potężnej burzy.

To wygodny fotel, pod drzewem, w półcieniu

Migoczące światło, w oczu zapatrzeniu .

To szum górskiej rzeki w dole,

Śpiew ptaków i loty sokole.

Brzęczenie pszczół i szelest świerszczy,

Układający słowa moich wierszy.

To chylące się ku zachodowi słońce

I kropelki prany, złotem migoczące.

To chwilka tak potrzebnej samotności,

Obok Twojej dobrej przy mnie obecności .

 

 

 

 

Wiersz drugi

,,Jesteś”

Jesteś ze mną prawie pół wieku

Mój najbliższy człowieku.

Czasem blisko, a dość daleko

Czasem daleko, a bardzo blisko.

Już nie jest to zachłanne kochanie,

Ale spokojne, wzajemne trwanie.

Wybacz, że czasem chcę być sama

Potrzebuję wolności i przestrzeni jak Ty.

Ty idziesz w góry wysoko,

Ja wolę wody potoków.

Ty dużo ruchu i zdarzeń

Ja spokoju i marzeń.

I uczymy się tego oboje,

Nie bój się, ja się nie boje.

To zdjęcie zostało zrobione 23 maja 2019.

 

 

Basia -poetka.

,,Tak lekko, tak leciutko” – tekst mojej nowej piosenki

I

Tak lekko ,tak leciutko

Chodzę sobie po malutku

Dokoła tyle smutku

Dokoła tyle smutku

Czas go obejść po malutku.

 

Nie chcę już martwić się i smucić

Mam już dość, trzeba to porzucić

Rzucić się w radość jak w wodę

Puścić ster, wiatr niesie mnie w przygodę

Dosyć już jęczenia,  jak mam dużo do zrobienia

Nie chcę już żyć w trudzie, myśleć co powiedzą ludzie .

Przecież wszystko  można zrobić tak

By było cicho, jakby zasiał mak .

Przecież wszystko można zrobić tak

By było miło zawsze wprost i wspak .

Ii

Tak lekko ,tak leciutko

Robię wszystko po malutku

Dookoła nie ma smutku

Dookoła nie ma smutku

Obeszłam go po malutku

Jestem już wolna niczym ptak

Myśli złych i zbędnych trosk mi brak

Rzucam się w radość jak w wodę

Wiatr we włosach niesie mi przygodę

Nie mam już zmartwienia, choć mam dużo do zrobienia

Kiedy ktoś mi smęci srodze ,to zostawiam go przy drodze

I wędruję swoją drogą w świat

Nie licząc przeszłych dni i lat

Tak lekko, tak  leciutko chodzę jeśli chcę  szybciutko

Tak lekko ,tak leciutko ….tak.. jak wiatr.

 

 

 

Potrzebuję siebie samej !

Potrzebuję siebie samej ,tak bardzo jak nikogo na świecie .

Gdy to piszę,  łzy spływają mi po policzkach .

To znak ,że dotknęłam mojej najgłębszej prawdy.

Nigdy dotąd tak o sobie nie myślałam,

Nie miałam odwagi tak pomyśleć.

Zawsze inni byli dla mnie ważniejsi .

Rodzina, Mama, Tata ,Siostra, potem Mąż ,Dzieci ,Przyjaciele, Inni Ludzie …. .Bóg

Z czasem kolejność zmieniała się . ..Rodzice zmarli, ale nadal byli bardzo ważni .mąż i dzieci wysunęli się na pierwszy plan…. Bóg !

Z czasem na pierwszym miejscu był Bóg …,a potem znowu ludzie ,bliźni .

To już było lepiej ,ale ja ciągle na samym końcu .

I wreszcie przyszło zrozumienie Pierwszego z Dziesięciorga Przykazań

” Kochaj Pana Boga swego ,z całego serca swego ,z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego .

A więc Bóg ,potem bliźni i potem ja ?

Nie … najpierw mamy kochać Boga ,potem siebie, a bliźniego ,jak siebie samego .

Kochać siebie samego ?

Znów nie miałam na to odwagi.

Znów upłynęło trochę czasu .

Kochać Boga . Dalekiego, abstrakcyjnego ?

A może kochać Boga ,który jest przecież we mnie. ?

A więc ja jestem boska ?

Znów brak odwagi ,aby to przyjąć ….

Dziś wiem ,że potrzebuję siebie najbardziej ,tej zjednoczonej z Bogiem w miłości , gdy zatraca się przepaść pomiędzy Bogiem i mną  ,że jesteśmy Jednią  z Bogiem i ze wszystkimi ludźmi ..

Potrzebuję siebie samej ,aby realizować siebie, wędrować swoją drogą ,odnajdować Boga w sobie ,tworzyć tak jak On, kochać tak jak On. Potrzebuję na to czasu i przestrzeni .Muszę być w tym sama ze sobą. Dużo, długo … wtedy przychodzi zrozumienie , wtedy przejawia się tworzenie. Wtedy wiem ,że jestem Jednią z Bogiem .

Potem mogę wyjść do ludzi ,aby się tym dzielić .

Wypływam na powierzchnię !

Wypływam na powierzchnię zachłannej wody zdarzeń..

Wypływam na powierzchnię, powracam do swych marzeń.

Tonęłam w powodzi ludzi, spotkań , wizyt i wyjazdów.

 

Jeszcze trochę, a straciłabym oddech i utonęła. na płytkiej wodzie .

Dziękuję wszystkim za urocze dni majowe, przepełnione gwarem, śmiechem i biesiadą ,ale…

Potrzebuję oddechu samotności, duchowości i twórczości.

Wybaczcie, gdy powiem ” Nie ” na jakieś miłe zaproszenie, bo..

Muszę powiedzieć „Tak” zmęczonemu ciału i  stęsknionej  duszy..

Od dwóch dni, rankiem,wypływam na środek jeziora.

Szmaragdowa woda chłodzi moje przegrzane ciało i umysł.

Dokoła zieleń lasów, nade mną błękit nieba i złoto słońca .

Moja dusza raduje się i każe mi śpiewać pieśń dziękczynną.

Płynę wodą ,lasem ,niebem . do słońca .

Nasycam się wolnością.

.Moja wolność,twórczość ,duchowość to mój chleb codzienny

Ludzie są  moim masłem od święta.

Tonęłam ostatnio w maśle

Muszę odwrócić proporcje, bo się rozchoruje .

Wybaczcie !

Wrócę do Was niebawem.

Basia

 

Odwaga i moja książka .

Odwaga…Czy jestem odważna? Dziś zadałam sobie to pytanie, po przeczytaniu postu mojej córki Magdaleny . Mówi w nim odważnie o swoich przemyśleniach, inspirując innych  do zmian w życiu, mówi o sobie, ale dla innych staje się inspiracją.

Zastanawiam się ,czy ja jestem odważna, w tej kwestii .Czasem tak ,czasem nie . Dość dużo publikuję informacji na face booku , takich prostych ze swojego życia, ale także przemyślenia, wiersze ,obrazy ,zdjęcia. Inspiruję ludzi na warsztatach ,które prowadzę, podczas terapii indywidualnej .

Na zdjęciu jestem szczęśliwa podpisując na swoim koncercie płytę z moimi piosenkami ,którą odważyłam się nagrać , wydać i podzielić się nią ze światem. Wiem ,że jeszcze mam wiele do zaofiarowania, jednak gdzieś podskórnie budzą się jakieś wątpliwości.

Czasem zastanawiałam się, czy może jako osoba mocno dojrzała i jako profesjonalny terapeuta, zbyt śmiało odkrywam swoją drugą ( a może pierwszą twarz ) – twarz artystki, twarz osoby prywatnej ,rodzinnej refleksyjnej ,ale też bardzo wesołej . A tu dziś znajduję tekst Magdy , który całkowicie zaprzecza takiemu myśleniu .Dziękuję Ci Magduś! Rozproszyłaś dziś we mnie resztki jakiś bezsensownych,głupich wątpliwości.

 

 

 

Jestem przecież ” Kolorowa łąka”

 

 

 

 

 

Jest we mnie jeszcze tyle niewypowiedzianych słów ,niewyśpiewanej muzyki ,nie namalowanych obrazów i niewydanych książek . I tu dotykam sedna, na dzień dzisiejszy.   Troszkę sobie pisałam w życiu, jak dotąd do szuflady, a raczej do nowocześniejszej  szuflady – do komputera.  Moja najważniejsza książka mówiąca o moich doświadczeniach duchowych, mająca już kilka ,a może kilkanaście rozdziałów – jest w tym komputerze

W lecie 2016 roku wyjechałam specjalnie sama na tydzień ,aby ją pisać. Potem kontynuowałam pisanie na kolejnych wakacjach z mężem i nagle wszystko utknęło. Dlaczego ? Zabrakło mi odwagi . Dlaczego ? Piszę  w tej książce o wydarzeniach w moi życiu, duchowej natury .Autentycznych na jawie ,we śnie ,w wizjach ,czasem proroczych – różnie .Niektóre są  tak niezwykłe,że   jest mi samej trudno uwierzyć, że miały miejsce. Teraz jest, jakby, w tej dziedzinie, u mnie większy spokój. Wiem, że tamte wydarzenia, były mi dane po to, abym uwierzyła całkowicie i bez wątpliwości  w duchowy świat i tak się stało .

Teraz pojawiły się wątpliwości, czy ludzie mi uwierzą , czy nie wyjdę na jakąś nawiedzoną babę, czy to jest dobre pod względem literackim ,kto to będzie czytał itd . itp

A tu nagle, podczas  krótkich, zimowych wakacjach z mężem, na które nie wzięłam komputera,  zdarzyło się znów coś niezwykłego. Niezwykły sen mojego męża -niedowiarka spowodował, że znów  zaczęłam myśleć o mojej książce . Sen i sprzężone z nim wydarzenia w rzeczywistości, są niezwykłe i godne opisania.

A ustawienia wg .Hellingera, które prowadzę niemal co miesiąc ,od 10 prawie lat. Przecież podczas każdego ustawienia dzieją się cuda !

A zdarzenia podczas sesji uzdrawiania duchowego, jakie prowadzę !

Na to przyszedł jeszcze ten tekst Magdy.

Mam poczucie, że z dołu i z Góry jestem przywoływana znów do kontynuowania mojej opowieści. Zdradzę Wam, tym cierpliwym ,co przeczytają cały ten tekst, jaki jest roboczy tytuł tej książki.

 

 

„Anioły, duchy i ja ”

 

 

 

A może taki już zostanie?

Wasza Basia- pisarka .

Noc z przesłaniem

Noc bezsenna-

-noc bezcenna

 

 

Leżę w ciszy mojego domu.

Nie mogę spać . Czy wstać?

Usadowić się w fotelu i medytować ?

Spojrzeć przez okno, czy śnieg  pada ?

Otworzyć okno, posłuchać, jak noc gada.

A może wyjść na krótki spacer nocny?

Może blask gwiazd, będzie pomocny?

 

 

 

 

Może włączyć  lampkę i napisać coś?

Może przyjdzie wena,

Miły, nocny gość !

A może poleżeć w ciszy, pomyśleć , pomarzyć ?

O tym,co pięknego może się przydarzyć!

Nie ma się co martwić!

Ciało odpoczywa, ja je uzdrawię…

A może w pół śnie, wpół na jawie

Dotrze do nas pieśń  duszy ?

Może nas tak poruszy, tak wzruszy ,że …

Łzy ciepłe zmoczą poduszkę .

W końcu zasnę…

może spotkam wróżkę ?

Kiedyś tak bardzo chciałam spać,

ale przestałam się bać,że …

rano nie zechcę wstać , że…

będę zmęczona i tego co trzeba nie wykonam.

Nauczyłam   się tego ,że..

nie ma tego złego…

Noc bezsenna – noc bezcenna

Noc bez spania – Aniołów przesłania .

 

 

Miłej nocy !

Basia