Sztuka pomagania .

Dziś z zadumą zastanawiam się nad trudną sztuką pomagania , którą zajmuję się w różnych postaciach : jako kobieta, matka, żona, przyjaciółka, terapeutka . To niełatwe zadanie, wie to każdy człowiek niezależnie od płci,wieku, zawodu ,charakteru. Pomagać w każdym przypadku należy z taktem i uwagą.

Czasem wystarczy kogoś wysłuchać, innym razem przytulić, coś zaproponować. Czasem po prostu być. To zachowania dotyczące osób bliskich.

W przypadku terapii ,wysłuchać, zaproponować rodzaj terapii i skutecznie ją przeprowadzić.

W każdym przypadku należy być bardzo uważnym ,aby nie pouczać, nie zranić ,nie krytykować ,nie narzucać siłowo swojej woli.

Tak naprawdę każdy musi pomóc sobie sam. Sam musi wykonać pracę nad sobą.

Przyjaciel ,czy terapeuta może naprowadzić ,towarzyszyć w drodze rozwoju, ale bardzo ostrożnie ,z wyczuciem .Nie ma gotowych rozwiązań. W przypadku takiej pomocy nikt nie wypisze nam recepty. To nie leczenie lekiem, to uzdrawianie problemu.

Podsumowując temat.

Wzbudzajmy w osobie, która zwróciła się do nas po pomoc ,poczucie własnej wartości. To najważniejsza i najskuteczniejsza pomoc.

Tyle na dziś .

Barbara

Moje miłe klientki .

Większość moich klientów to kobiety Najczęściej   młode , ładne, zdolne, trochę zagubione .  Mają po 30 ,40 i 50 lat . Najwięcej jest tych około 40. To czas ważnych rozliczeń ze sobą, z czasem . Czas zastanowienia się nad dotychczasowym życiem, chęć wprowadzenia zmian. Większość z Nich pragnie zmian, ale równocześnie boją się zmian. To zupełnie naturalne. Niemal wszystkie mają problem z akceptowaniem siebie, cechuje je poczucie niskiej wartości, a przecież są młode i piękne, często bardzo dobrze wykształcone. Niektóre mają za sobą nieudane związki, dzieci  inne ciągle szukają odpowiedniego partnera, męża i pragną założyć rodzinę . Zmęczone dotychczasową pracą, szukają nowych możliwości   zawodowych. . Budzę w Nich poczucie własnej wartości, towarzyszę w odkrywaniu samych siebie, pomagam odnaleźć sens życia , uczę dystansu do siebie i otoczenia , otwieram  na duchowe ścieżki.

Cieszę się, gdy pojawia się na ich twarzach uśmiech, którego brakowało na początku wizyty. Bardzo je wszystkie lubię i życzę im wszystkiego najlepszego.

Poniższy obraz jest dla Was  .Symbolizuje dwie pasujące do siebie połowy, może dwie bliźniacze dusze , może odkrycie w sobie siły , może po prostu radość .

Barbara

„Twoja wewnętrzna moc.”

Studiuję nadal Hunę z książki ” Szaman miejski”

Dziś parę słów o mocy .

Wszyscy mamy w sobie moc. Swoją wewnętrzną moc .

Zapominamy  jednak o tym. Poszukujemy mocy na zewnątrz . Przypisujemy ją Bogu , Aniołom ,czy świętym. Czasem  zachwyci nas jakiś człowiek, może sportowiec, może  biznesem, czasem  ktoś z naszego otoczenia.

O tym, że my sami mamy moc  – zapominamy lub w nią nie wierzymy . Zresztą jest nam ona skutecznie odbierana przez różne instytucje …

Tymczasem jest nam ona dana przez Stwórcę.

Mamy ją w sobie i mamy prawo z niej korzystać .

Jak mamy z niej korzystać,  jeśli nie ufamy sobie i nie wierzymy, że  ją posiadamy ?

Pierwszą więc sprawą, jest przyjąć ,że ją mamy , od urodzenia , od zawsze .

Jak ją w sobie obudzić ?

Polecałabym proste ćwiczenie z lustrem .

Stańmy przed lustrem i spójrzmy sobie prosto w oczy . Patrzmy dość długo.To niesamowite, ile nam może powiedzieć o nas samych, nasze odbicie. Nasze oczy, to lustra naszej duszy . Nasz nastrój może się zmieniać .Początkowo trudno jest spojrzeć sobie w oczy .Pomału oswajamy się , robi nam się smutno, nawet mogą spłynąć łzy. Potem może zrobić się wesoło . Będziemy się śmiać ,robić jakieś śmieszne miny.

Dobrze jest powiedzieć do siebie. „To ja” .” Ja jestem” .

Można zapytać:”  Kim jestem?”

Można okazać sobie uczucie ,takie jakie czujemy w danej chwili ,

Powiemy, być może:  ” Nie lubię Ciebie  lub „Lubię Ciebie,” To lubię może zamienić się w „Kocham Ciebie” „Szanuję Ciebie” ,”Podobasz mi się” .

Warto powiedzieć sobie potem ,albo od razu ” Mam moc . Mam w sobie moc. Jestem silna.”

W tej książce nie ma akurat opisanego doświadczenia z lustrem .

Ja je stosuję czasem z samą sobą lub z klientami .

Zastosowałam je właśnie mówiąc do siebie ” Mam moc”

Początkowo mówiłam to, bez większego przekonania , jednak w miarę powtarzania tego krótkiego zdania , stawałam się coraz silniejsza, a w  moim oczach pojawił się wyraz oczu ,tygrysa ,czy lwa …Och, jaka  poczułam się mocna !

.Jak szamanka ,jak Boginka …

 

Uzdrawianie duchowe

 

Zgłosiła się do mnie niedawno klientka,która poprosiła o sesje uzdrawiania duchowego . Korzystała już u mnie z takiej sesji i po dłuższym czasie chciała ponownie z niej skorzystać, ponieważ taka forma terapii najbardziej jej służy.

Ucieszyłam się bardzo, bo w ostatnim miałam niewiele takich sesji. Moją pracę terapeutyczną zdominowały ustawienia wg.Hellingera, co też mnie cieszy i daje dużo satysfakcji.

Jak przebiega taka sesja i jaki jest skutek jej działania ?

Na początku prowadzę z klientem bardzo krótką rozmowę wprowadzającą.

Nie wysłuchuję długich  opowieści klienta dotyczącej jego problemu. Im mniej mówimy tym lepiej. Klient sam wie po co przyszedł .Ja nie muszę nawet wiedzieć. Im mniej słów tym skuteczniejszy „zabieg” .

Na początku sesji włączam muzykę relaksacyjną i  proszę Siłę Wyższą o prowadzenie i o najczystszą energię, która ma uzdrowić wszystkie aspekty życia klienta. On sam po cichu wyrażą prośbę dotyczącą jakiejś konkretnej sprawy ,czy dolegliwości.

Potem leciutko wodzę dłońmi po aurze klienta , a intuicja mnie prowadzi . Celem zabiegu jest przywrócenie właściwego przepływu energii i usuniecie blokad . To tak z energetycznego punktu widzenia . To co „dzieje ” się w aurze, zachodzi równocześnie w ciele fizycznym. Poprawia się samopoczucie, ustępują bóle i inne dolegliwości. Zwiększa się siła życiowa. Czujemy napływ energii ,ale równocześnie spokój. Odczucia  są indywidualne i każdy może czuć inaczej.

Potem siadam na przeciwko klienta i ponownie powierzam jego istotę Wyższej Sile Duchowej. Wyobrażenie Boga i jego pojmowanie przez ludzi różni się, dlatego używam tu takiego ogólnego terminu .Są osoby ,które wierzą w pomoc Anioła Stróża , czy innego Anioła ,modlą się do Chrystusa, Matki Boskiej ,czy też uznają za Siłę Wyższą Buddę, czy Wyższe Ja. Nazwa i wyobrażenie jest indywidualne dla każdego.

Ten czas, to najważniejsza część sesji. Wibracja naszej energii znacznie się podnosi i staje się subtelna.  Ludzie  uzyskują wówczas głębszy wgląd w swoją sytuacje życiową, zaczynają rozumieć siebie i innych i przechodzą często osobistą , pozytywną zmianę. Czasem odczuwają to jak „uniesienie” ,ekstazę ,lub   błogostan lub po prostu dobrze się czują.  Ten stan sprzyja uzdrawianiu ciała na wszystkich poziomach fizycznym, emocjonalnym, mentalnym i duchowym.

Po „zabiegu”  klient może posiedzieć jakiś czas spokojnie, wypić wodę . Potem możemy rozstać się w ciszy lub poprowadzić krótką rozmowę,w której dzielimy się swoimi odczuciami .

Zapraszam

Barbara- uzdrowicielka duchowa.

 

 

 

 

Warsztaty transerfingu rzeczywistości”

img_20161012_20374922 października odbyły się w Domu Natury „Warsztaty transerfingu rzeczywistości”.

Warsztaty te będą się odbywały cyklicznie, w założeniu raz  w miesiącu, w praktyce ,czasem rzadziej .Następne odbędą się 10 grudnia. Metoda jest dość trudna w pierwszym z nią kontakcie ,dlatego polecałabym uczestniczenie we wszystkich spotkaniach . Stąd moja propozycja powtórzenia pierwszej edycji warsztatów przed 10 grudnia .Dodatkowy termin listopadowy podam w najbliższym czasie.

Podczas pierwszych warsztatów przybliżyłam uczestniczkom metodę w ogólnym zarysie, a potem poznaliśmy dwie pierwsze zasady i ich wyjaśnienie.

Korzystałam z wiedzy zawartej w książce z kartami.i z tą książką będziemy pracować.

Stąd informacja dla osób ,które chciałyby dołączyć do grupy, a nie były na pierwszych warsztatach. Oczywiście materiał będzie powtarzany i omawiany wspólnie.

Proszę o zgłoszenia telefoniczne, aby ustalić dodatkowy termin .

Proszę się nie przerażać tym ,że jest to trudna metoda. Stopniowo będziemy ją opanowywać, co nam się bardzo opłaci ,bo jest bardzo skuteczna i może naprawdę pomóc nam kształtować nasze życie .

Zapraszam

Barbara

 

„Warsztaty samouzdrawiania”

20160501_17363215 października 2016 roku odbyły się w Domu Natury warsztaty samouzdrawiania. Warsztaty te będą odbywały się  cyklicznie raz w miesiącu. Do udziału w tych warsztatach można dołączyć w każdym momencie. Najbliższy termin to 19 listopada.

Podczas warsztatu poznacie Państwo różne metody uzdrawiania, które będziecie mogli zastosować sami w domu. Możecie też pomagać najbliższym.

Na ostatnich warsztatach mówiłam o budowie energetycznej człowieka, z podziałem na ciało fizyczne, eteryczne, emocjonalne zwane też astralnym, mentalne ,oraz duchowe. Na tych pierwszych zajęciach koncentrowaliśmy się na ciele fizycznym .

Na warsztatach kładę nacisk  na praktyczne ćwiczenia. Najczęściej jest to prowadzona przeze mnie wizualizacja . Wszyscy uczestnicy siedzą w pozycji medytacyjnej , w spokoju i pełnym relaksie. W pierwszym ćwiczeniu rozprowadzaliśmy energię życiową  po całym ciele.  Obserwowaliśmy nasz oddech i „śledziliśmy”  drogę tlenu po naszym ciele. W drugim ćwiczeniu uzdrawialiśmy układ krążenia, koncentrując się  na „śledzeniu” przepływu naszej krwi , przez naczynia krwionośne, serce i wszystkie narządy.

Przy okazji mówiłam o roli jaką tlen i krew pełni w naszym ciele, przypominając nieco wiedzę z anatomii i fizjologii człowieka w podstawowym zakresie.

Pracowaliśmy też z kolorami.

Uczestniczki były z zajęć bardzo zadowolone. Wychodziły ,zrelaksowane i uśmiechnięte.

Zapraszam serdecznie na kolejne zajęcia.

To niezwykłe, w jak prosty sposób można pomóc naszemu w uzdrowieniu naszego ciała.

Barbara

Indywidualne ustawienia wg.Hellingera. Problemy zawodowe, biznesowe, finansowe .

Ustawienia wg.Hellingera można przeprowadzać indywidualnie. Ja przy tego rodzaju terapii stosuję kartki .Ostatnio przeprowadziłam kilka niezwykle skutecznych ustawień związanych z problemami zawodowymi, biznesowymi i finansowymi. Na czym polegają tego rodzaju ustawienia? Klient w bezpośredniej rozmowie z terapeutą opisuje swoje problemy, a następnie na dużych kartkach pisze konkretne pojęcia np „pieniądze, klienci, przeszkody, miejsce (firmy) ,szef ,współpracownicy” . Następnie kładzie określoną kartkę na podłodze i staje naprzeciwko niej i na nią patrzy. Pojawiają się u niego odczucia, myśli tak jakby stał naprzeciwko osoby reprezentującej problem. Może Do „niej” coś powiedzieć .Głośnio mówi o swoich odczuciach. Pojawiają się emocje, takie jak płacz ,śmiech, niepokój ,radość, ból , spokój. Są to niezwykle cenne informacje dla terapeuty, a także dla samego klienta. Zaczynamy rozumieć w czym tkwi problem i dochodzimy do jego rozwiązania. Po takim ustawieniu klient jest bardziej świadomy ,a poruszone energie, tak jak w ustawieniu klasycznym z osobami , zmieniają się powodując uzdrowienie relacji, czy sytuacji.

Metoda z kartkami sprawdza się także ,przy problemach z podjęciem decyzji w każdej materii, przy problemach osobowościowych. Z pozytywnym skutkiem można ją zastosować przy wielu problemach rodzinnych, oraz w związkach,aczkolwiek są sytuacje w których,należy jednak spotkać się na warsztatach z udziałem ludzi.

Zapraszam serdecznie na spotkania indywidualne i na warsztaty

Barbara

„Satori”- gra psychologiczna Radykalnego Wybaczania

Zapraszam na sesje indywidualne z psychologiczna grą Radykalnego Wybaczania- „Satori”

Satori to znaczy – oświecenie. Może to zbyt szumne określenie, może lepiej będzie brzmiało słowo zrozumienie, świadomość , czy wgląd.

Nazwa to zresztą rzecz umowna. Ważne , że uczestnicząc w tej planszowej grze, w ciekawy sposób dochodzimy do sedna naszych problemów , uświadamiamy sobie nasze blokady i przekonania. W grze może brać udział kilka osób ,ale ja ostatnio korzystam z niej podczas indywidualnych sesji z klientami. Pozawala to na głębsze dotarcie do przyczyn problemów. Oczywiście nie jest to tylko rzucanie kostką i przesuwanie pionka po planszy i wykonywanie poleceń związanych z danym polem. Każdy ruch jest omawiany i z każdego ruchu wynika coś konstruktywnego. Terapeuta poznaje klienta, wyjaśnia niejasne sprawy, a klient poznaje sam siebie i to jest najcenniejsze.

Po za samopoznaniem ,dochodzi też do spojrzenia na problem z wyższej, duchowej perspektywy, co pozwala na wybaczenie sobie i innym.

Osoby, które ” przeszły” przez całą grę, której „przerobienie ‚ trwa około 1.5 godziny czują się uwolnione i opuszczają gabinet w radosnym nastroju.

Zapraszam ,to naprawdę działa.

 

Barbara

 

Terapia prowadząca do rozwoju świadomości i kształtowania rzeczywistości.

Każdy rodzaj terapii, dobrze prowadzonej powinien prowadzić do rozwoju świadomości i kształtowania rzeczywistości. Czy jednak zawsze tak jest? Z doświadczenia terapeutycznego wiem, że nie zawsze. Często ludzie zgłaszający się z jakimś problemem, mają bardzo zawężoną percepcje rzeczywistości , co pogłębia właśnie ich problem. Widzą rzeczywistość bardzo subiektywnie, przez pryzmat własnego, bolesnego doświadczenia. Jest to powszechne i całkowicie zrozumiałe zjawisko. Tak działa nasza psychika. Większość osób zgłaszających się do terapeuty, pragnie porozmawiać o swoich problemie, ponarzekać na los i okoliczności, wobec których czują się bezradni. Od terapeuty często oczekują gotowej recepty na ich problem. Terapeuta idąc za opowieścią klienta, słucha cierpliwie i ze współczuciem i wielu klientów tego właśnie oczekuje, zrozumienia, współczucia, kilku rad dobrej „cioci, czy wujka”. Czasem to pomaga i wystarczy, aby klient odszedł spokojniejszy i chętnie wrócił za jakiś czas, po nowe dobre słowa, po zrozumienie i wysłuchanie jego opowieści. Nie neguję takiego podejścia i sama tak się czasem, jako terapeuta, zachowywałam. Po paru wizytach, gdy klient nabrał zaufania ,można było próbować zmienić sposób postrzegania problemu, nadając mu szerszy kontekst. Zdecydowanie szybciej, często boleśniej ,ale radykalnie i skutecznie „otwiera oczy ” terapia Berta Hellingera. Dotąd byłam zdecydowanym zwolennikiem stosowania jej podczas warsztatów. Można ją jednak z dobrym skutkiem stosować indywidualnie przy pomocy figurek, lub kartek. Ja pracuję stosując kartki. Jak to praktycznie wygląda? Klient przedstawia swój problem, a następnie na kartkach pisze imiona osób zaangażowanych w problem, lub inne słowa odpowiednio do problemu n.p.słabość, lęk, radość, czy w wyborze np. pracy, czy domu podaje odpowiednie nazwy.

Następnie staje przed daną kartką , lub naprzeciwko kartki w zależności od potrzeb sytuacji i co interesujące zaczyna odczuwać emocje osób, których imiona napisane są na kartkach, lub swoje emocje … wobec osób których imiona napisane są na kartkach.

Aby w to uwierzyć, trzeba to przeżyć. Podobnie jak z ustawieniami na warsztatach. Najważniejsze, że ta metoda działa.

Nie wszystkie osoby są jednak zdecydowane na terapię Hellingera. Dlatego bardzo mi zależy, aby korzystając z innych metod podczas terapii indywidualnej ,nie ograniczać się jedynie do wysłuchania klienta i podaniu mu kilku dobrych rad.

Terapia będzie skuteczna, jeśli osoba z niej korzystająca zrozumie coś więcej . Dotrze głębiej do swojej psychiki i potrafi spojrzeć z dystansem na swój problem, by zobaczyć go w innym świetle i zrozumieć dlaczego się pojawił i czego ma nauczyć, na co zwrócić uwagę. Po uzyskaniu głębszego wglądu w siebie i w sytuacje, można wyciągnąć wnioski z każdego doświadczenia i tak kształtować swoją rzeczywistość, aby była dla nas przyjazna .

O metodach jakie w tym celu stosuję napiszę następnym razem .

Zapraszam do mojego gabinetu .

Barbara Mroczkowska

 

 

Moje spojrzenie na terapie.

Jestem terapeutą od kilkunastu lat. Nie jest to całe życie, ale jest to kawałek mojego dojrzałego życia, pełnego różnego rodzaju doświadczeń . Poprzednio byłam nauczycielką , wychowawczynią ,żoną, matką ,teraz także babcią. Przedtem córką, siostrą, kuzynką ,ciocią itp. Pełniłam więc w życiu wiele ról, jak każdy z nas. Mam za sobą trzy porody, cztery śmierci najbliższych osób , które pielęgnowałam w chorobie . Wiele przyjaźni, miłości niespełnionych i spełnionych. Tak jak wiele dojrzałych kobiet.

W dawnych czasach starsze kobiety były bardzo poważane, one wiedziały, znały życie i doradzały młodszym. Nie było terapeutów. Tą rolę pełnili właśnie starsi w rodzie. Mężczyźni i kobiety. Na szczęście jest tak jeszcze w wielu rodzinach i to jest wspaniałe. Niestety w wielu rodzinach, tak nie jest. Czasy zmieniły się. Życie nabrało tempa, pogoń za karierą, pieniędzmi i czasem za nie wiadomo czym, odmienił obraz rodziny. Upadły autorytety , nie ma czasu pielęgnować przyjaźni , zanikają tradycje rodzinne.

Młodzi ludzie początkowo z wyboru, potem często z konieczności żyją samotnie. Z wygodnictwa nie chcą mieć dzieci i rodzina pomału się rozpada. To pesymistyczne stwierdzenie natychmiast muszę zastąpić wspaniałym przykładem rodzin wielodzietnych z wyboru. Właśnie przed chwilą dowiedziałam się że znajoma terapeutka urodziła piąte dziecko, ze świadomego wyboru. Podziwiam, ale nie koniecznie zachęcam, aż do piątki, bo to już jest prawdziwy heroizm.

Po co ten przydługi wstęp ? Otóż po to ,aby uświadomić sobie i Państwu potrzebę istnienia terapeuty we współczesnym świecie. Powiecie, banał. Wszyscy to wiedzą. Tak wiedzą .Dla mnie jako terapeuty to wspaniałe ,niełatwe i zaszczytne zadanie. Próbuję temu sprostać jak najlepiej potrafię. Zapewne nie każdemu mogę pomóc, zresztą ta pomoc ma polegać na tym ,aby mój klient mógł sobie pomóc sam. Ta pomoc to pokazanie możliwych rozwiązań, a jeszcze lepiej jeśli klient sam do nich podczas terapii dojdzie. Rola terapeuty jest pokazanie drogi do realizacji celów, to zaoferowanie wędki, a nie ryby .

Mówimy o drodze do celu, do optymalnych rozwiązań problemów, a często klienci nie potrafią nazwać problemu, a co do celu… często nie mają celu. Szukamy więc wspólnie. Towarzyszę moim klientom w ich drodze do samopoznania. To piękna rola i dająca wiele satysfakcji.

Zapraszam

Barbara