Parę zwykłych słów na dobranoc.

Dzisiejszy,deszczowy, szary i chłodny dzień majowy zaczął się u mnie niezbyt pomyślnie. Zgubiłam kartę płatniczą. Miałam poczucie ,że jest gdzieś w domu, w jakiejś torebce, kieszeni. Przetrząsnęłam wszystko i nic.. Musiałam wyjść do miasta, ale stale myślałam o karcie. Czy już zgłaszać zginięcie w banku i prosić o blokadę? To mi nie pasowało, choć przecież karty w domu nie znalazłam. Wracając do domu tramwajem pomyślałam, że muszę poprosić o pomoc Anioła lub św. Antoniego specjalistę od rzeczy zagubionych. Trochę mnie samą rozbawiła ta prośba ,ale po powrocie do domu zaraz podeszłam do szafy i sprawdziłam raz jeszcze kieszeń w szarej bluzie i …w zakamarku kieszenie znalazłam kartę . Hurra!

Niektórzy z was powiedzą przypadek, dla innych jasne będzie, że siły duchowe wysłuchały moich próśb .

Ja się cieszę, że mam kartę i z wdzięcznością podziękuję przed snem mojemu Aniołowi Stróżowi i św.Antoniemu.

Dobranoc .Miłych snów .

Basia

8 marca 2019 Dzień Kobiet

Radosny Dzień Kobiet

Trzymajmy się razem. Nie dajmy się upływowi czasu, nudzie, zgryzocie, zmartwieniom i innym pochłaniaczom naszej wspaniałej, boskiej energii. Budząc się co rano, dziękujemy Bogu za nasze życie. Cieszmy się każdą małą chwilką, nie bacząc na codzienne problemy, które trzeba po prosu rozwiązywać i traktować jako doświadczenie, które nas czegoś uczy.

Nikt nie da nam tego, czego nam najbardziej potrzeba, bo tylko my wiemy, co to jest. Miłość własną właściwie zrozumianą możemy dać sobie same. Zaopiekować się sobą możemy najlepiej, jak tylko to możliwe. Ubrać możemy się tak jak nam się podoba. Zjeść to co lubimy, posłuchać takiej muzyki jaka sprawia nam radość.

Może znajdzie się ktoś, kto zechce nam to uprzyjemnić, to radujmy się tym i bądźmy mu wdzięczni, ale nie  wieszajmy się na nikim i nie pozwólmy, aby ktoś wieszał się na nas.

To tyle na dzień dzisiejszy i każdy inny, nowy dzień.

Od nas samych zależy, jakie będą te dni .

A będą …wspaniałe.   

Tego Wam życzy

Basia

Trudnych doświadczeń cd. To znak czasu!

Trudnych doświadczeń ciąg dalszy.

Wstrząsnął mną fakt zabójstwa prezydenta Gdańska .

Wstrząsnął mną fakt okoliczności, w jakich do tego doszło .

Wstrząsnęła mną reakcja wielu ludzi, w tym bliskich .

Zginął człowiek zasłużony dla swojego miasta .

Zginął podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Reakcja wielu ludzi, taka jak moja.

Ubolewanie nad tym faktem :Zamordowano człowieka dobrej woli, w momencie kulminacyjnym finału Orkiestry dobrej woli .

Szok niemal, że tylu ludzi myśli inaczej niż ja, niż fakty, które mówią same za siebie.

Nie ma dla mnie znaczenia jak gazeta,czy telewizja, zależna ,czy nie zależna to mówi . Ja wierzę  Gdańszczanom ,którzy od paru dni przychodzą oddać hołd swojemu prezydentowi i Orkiestrze za którą stoi pan Owsiak, dzięki której uratowano życie wielu ludzi.

Szok, że  nie tak myślą niektóre bliskie mi osoby .

Nie wiem jaki jest świat na którym żyjemy .

Wiem, że ja już do niego nie pasuje.

Wiem, że go nie rozumiem.

Wiem, że taki to czas i coś się dzieje .

Zło ujawnia swoją siłę, dobro swoją moc.

Co zwycięży ?

Co się zdarzy?

Wiem, że muszę trwać w swojej prawdzie i oddaję moją ludzką omylną prawdę woli Boga we mnie.

Niech mnie rozjaśni, niech mnie pocieszy i da przebaczenie mnie i wszystkim ludziom na całym świecie.

Może ten świat musi się skończyć, bo zmienić go się nie da.

Może to już, może za chwilę. …

Może odrodzi się ten świat, jak Feniks z popiołów, ale to już będzie inny  świat.

Smutna, poszukująca radości w Bogu, w swoim sercu

Basia.

 

Trudne doświadczenia drogą do zrozumienia, wzmocnienia,oświecenia

W ostatnim czasie przechodziłam trudne chwile. Nie były to jakieś złe zdarzenia w moim osobistym życiu. Dziś jeszcze nie chcę o tym pisać szczegółowo. Zrobię to za jakiś czas.

Ogólnie powiem, że osoba która cieszyła się dużym autorytetem i powszechnym uznaniem, na ten moment straciła wszystko to,   co latami „wypracowała” .

Dotknęło mnie to bardzo, ponieważ otworzyła się przede mną szansa na spotkanie bezpośrednie z tą osobą.

Sytuacja ta spowodowała pośrednio kolejne rozczarowanie dotyczące innej  osoby którą miałam za bliską .

Niełatwo było się otrząsnąć i przejść nad tym wszystkim do porządku.

Odzyskałam jednak równowagę i z odwagą sprostałam i mam nadzieję dalej sprostam tej sytuacji .

Wiosek jest jednak taki .

Ufajmy przede wszystkim sobie. Żyjmy tak, abyśmy sami dla siebie byli autorytetem.

Kształtujmy nasze serce, umysł i duszę tak, abyśmy żyli w prawdzie i mogli sami z siebie czerpać moc.

„Jam jest ‚” to ja ,ty ,to my to wy i oni.

„Jam jest ” to Bóg w nas

„Jam jest ” to Bóg w działaniu .

Refleksyjna Basia

 

 

Samouzdrawianie przez wypoczywanie.

Czy umiecie wypoczywać?

Czy pozwalacie sobie czasem na zwykłe leniuchowanie?

Czasem nie umiemy sobie na to pozwolić, bo przecież trzeba odpoczywać aktywnie, ruszać się robić coś ciekawego, czytać coś mądrego.

Tak to prawda ,aktywny wypoczynek jest godny polecenia, ale czasem….

„Pozwól sobie” – wesoły wierszyk

Pozwól sobie poleżeć na łóżku ,lub polanie

Przecież nic się od tego złego nie stanie.

Mało tego, może stać się coś bardzo dobrego.

Patrząc na motylka ,albo małą  muszkę

Uspokoisz nerwy i wyleczysz nóżkę.

Dobrze jest także wykąpać się w wodzie,

Pomoże to także Twojej urodzie.

A jak w niebo patrząc zobaczysz Anioły

To od razu   staniesz się bardzo wesoły.

Radosnego wypoczynku

Życzy Basia

 

 

 

 

Refleksje po przeczytaniu książki Krystyna Janda

Przeczytałam książkę Krystyny Jandy „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” Jest to zbiór wywiadów które przeprowadziła z Nią dziennikarka Katarzyna Montgomery, oraz dziennik samej Jandy pisany na jej blogu.

Okazało się, że książka ma już dwa lata .Dla mnie była odkryciem .

Zawsze lubiłam Krystynę Jandę, jako aktorkę, ale mało znałam ją jako kobietę i …pisarkę…i na tym wątku chcę się nieco skupić.

Dawno nie czytałam tak interesującej książki. Krystyna Janda jest niezwykłą kobietą .To wulkan energii, pomysłów, pracowitości . Niezwykła wrażliwość z mocnym chodzeniem po ziemi. Siła i delikatność .Talent i wielka kultura . Odwaga i determinacja. Wielka indywidualność. Siła charakteru, wierność sobie i ludziom i uroda .

A do tego, jak ona potrafi o tym pisać: lekko, dowcipnie, wzruszająco, prawdziwie. Ja tą jej prawdę czuję całą sobą i  choć jestem inna rozumiem ją, podziwiam, szanuję .

A  Pani Krystyna pisze o wszystkim, w swoim dzienniku na blogu. ….

Teraz już rozumiecie zapewne o co mi chodzi.

Ja też piszę na blogu, od czasu do czasu piszę na facebooku, w moich niezliczonych zeszytach, kalendarzach .Napisałam wiele wierszy, piosenek,  jedną powieść skończyłam,  drugą zaczęłam, trzecia książka o moich doświadczeniach duchowych jest niedokończona, reportaż z Indii,bardzo dobry, też jest tylko w komputerze

Dlaczego nie kończę?            

Czemu przerywam?

Czemu nie piszę długo, a potem rzucam się na pisanie jak ryba do wody?

Czy jestem nie systematyczna, leniwa?

Daleko mi do ideału,ale to nie to …a więc co ….?

Brak  wiary w siebie.

A mam na to tysiąc odpowiedzi!

Nie wiem, czy to jest dobre?

Po co pisać, kto to będzie czytał?

Są lepsi ,a gdyby wydawać ,kto mi to wyda, a jak ja sam -jakie to koszty i po co.

Tylu ludzi napisało tak wspaniale, tak mądrze, tak pięknie !

W ostatnich dniach zainspirowała mnie Janda, tym pisaniem dziennika na blogu . W taki sposób, nawet nie wiadomo kiedy, powstaje materiał, który można wykorzystać, albo przynajmniej ktoś może kiedyś to przeczyta, ot tak po prostu, może mu to się to spodoba, lub mu to pomoże ….

SĄ KOCHANE OSOBY KTÓRE CZYTAJĄ MÓJ BLOG. KU MOJEMU  ZDZIWIENIU, OD CZASU DO CZASU, DOCIERA DO MNIE TAKA INFORMACJA OD OSÓB MNIEJ LUB BARDZIEJ  MI ZNANYCH .ROBIĘ WTEDY DUŻE OCZY !!!!!!!!!! MAŁO, ŻE CZYTAJĄ,TO PYTAJĄ CZEMU OSTATNIO NIE PISAŁAM.

TO DLA WAS KOCHANI TO MOJE PISANIE!!!!!!!!!!!!!

PRZECIEŻ CZĘSTO PISZĘ PO PROSTU DLA SIEBIE, BO TO JEST MI POTRZEBNE. TO JUŻ WYSTARCZY,  A JEŚLI CHOĆ JEDNA OSOBA ZAINTERESUJE SIĘ TYM CO PISZĘ, TO DLA TEJ JEDNEJ WARTO .

JEST TAKA JEDNA PANI W ANGLII POLKA – FRYZJERKA MOJEJ CÓRKI, KTÓRA CZYTAŁA MOJĄ POWIEŚĆ PT”SPÓŹNIONY DEBIUT”

PUBLIKOWAŁAM TĘ POWIEŚĆ NA BLOGU, NA MOJEJ STAREJ STRONIE .TYLKO KILKA ROZDZIAŁÓW .JEJ SIĘ TO SPODOBAŁO I DO DZIŚ CZEKA NA RESZTĘ , A JA NIC.

KIEDYŚ NA ULICY SPOTKAŁAM DAWNĄ DALEKĄ ZNAJOMĄ , KTÓRA POWIEDZIAŁA , ŻE CZYTA WSZYSTKO, CO SIĘ POJAWI NA MOJEJ STRONIE „TAKIE TO CIEKAWE , CO PANI PISZE” – POWIEDZIAŁA .

SA TEŻ INNI ,WIEM, ŻE CZYTAJĄ ,NIC NIE MÓWIĄ ,MOŻE IM SIĘ NIE PODOBA,

ALE CZY JA CZEKAM NA POCHWAŁY I LAURY ?

NIE, JA TYLKO NIE DO KOŃCA WIERZĘ W SIEBIE I JESZCZE COŚ ..

JESTEM BARDZO SZCZERA ,NIE UMIEM KŁAMAĆ …

A CZASEM BRAK MI ODWAGI, ABY POKAZAĆ SIĘ W CAŁEJ PRAWDZIE, A TYLKO WTEDY PISANIE WG. MNIE MA JAKĄŚ WARTOŚĆ.

CZY MNIE TO TŁUMACZY ?

ZAPEWNE NIE .

PRZECIEŻ NIE MUSZĘ POKAZYWAĆ WSZYSTKIEGO, A RÓWNOCZEŚNIE NIC UKRYWAĆ . TO JUŻ ZALEŻY OD FORMY, OD SPOSOBU PRZEKAZU …

…..i jeszcze coś …

Dziś moja córka powiedziała ,że zaczęła pisać ,że chce to robić…

. a przecież obie wiemy ,że nie ma na co czekać ,że trzeba zaczynać jak się to czuje ,a nie czaić się tak jak ja i zaczynać po 50, 60 ,70…….!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z drugiej strony nigdy nie jest za późno.

Czy znów tylko tak mówię i znów nie będę pisać lub będę  się z tym czaić i nic z tego nie wyjdzie ?

Zobaczymy. Sama jestem ciekawa.

Ten dziennik na blogu, to jest coś. i nie tylko dziennik , To pisanie w kategoriach też ma sens i to też tworzy ten dziennik .

KOCHANI, JEŚLI KTOŚ COŚ CZYTA NA MOJEJ STRONIE I MU SIĘ PODOBA TO NIECH CZASEM NAPISZE KOMENTARZ .

KRYTYCZNYCH KOMENTARZY PROSZĘ NIE PISAĆ .

JAK SIĘ NIE PODOBA TO NIE CZYTAĆ I JUŻ .

WASZA BASIA PISARKA  Z BOŻEJ ŁASKI

 

 

 

Wypływam na powierzchnię !

Wypływam na powierzchnię zachłannej wody zdarzeń..

Wypływam na powierzchnię, powracam do swych marzeń.

Tonęłam w powodzi ludzi, spotkań , wizyt i wyjazdów.

 

Jeszcze trochę, a straciłabym oddech i utonęła. na płytkiej wodzie .

Dziękuję wszystkim za urocze dni majowe, przepełnione gwarem, śmiechem i biesiadą ,ale…

Potrzebuję oddechu samotności, duchowości i twórczości.

Wybaczcie, gdy powiem ” Nie ” na jakieś miłe zaproszenie, bo..

Muszę powiedzieć „Tak” zmęczonemu ciału i  stęsknionej  duszy..

Od dwóch dni, rankiem,wypływam na środek jeziora.

Szmaragdowa woda chłodzi moje przegrzane ciało i umysł.

Dokoła zieleń lasów, nade mną błękit nieba i złoto słońca .

Moja dusza raduje się i każe mi śpiewać pieśń dziękczynną.

Płynę wodą ,lasem ,niebem . do słońca .

Nasycam się wolnością.

.Moja wolność,twórczość ,duchowość to mój chleb codzienny

Ludzie są  moim masłem od święta.

Tonęłam ostatnio w maśle

Muszę odwrócić proporcje, bo się rozchoruje .

Wybaczcie !

Wrócę do Was niebawem.

Basia

 

W zimowych górach ,czekam na wiosnę!

Jestem w Alpach z mężem , córką Magdaleną i jej rodzinką . Za oknem szumi rzeka i prószy ,mały śnieżek .Wszyscy są w górach na nartach ,a ja czekam na wiosnę z moimi motylkami . Jutro Magda zostanie ze mną w miasteczku ,w dolinie i będziemy, jak te dwa motyle ,leciały przez nasze rozmowy i śpiewy do wiosny. Mam już dość zimowych gór ,choćby najpiękniejszych. Czekam z radością na pierwsze prace ogrodowe, herbatki w altance, spacery po budzącym się do życia parku i lesie, szukanie pierwszych kwiatków na zielonej łące. I nigdzie nie mam ochoty wyjeżdżać . Jako wierna żona towarzyszę mężowi w tych alpejskich podróżach ,ale chcę być już w domu .

W altance można też wypić wodę.

Wszystko przygotowane na przybycie gości.

 

 

 

 

Można pogadać z przyjaciółkami.

 

 

Pośpiewać z przyjaciółmi i pograć na gitarach .

 

 

 

 

Zjeść rodzinny obiad

 

 

 

 

 

Posadzić kwiatki w skrzynkach i cieszyć się życiem .

Prostymi ,małymi przyjemnościami ,spotkaniami , pogodą i urodą życia .

Tego wszystkiego życzy Wam

Wasza Basia

 

 

 

Moje sposoby na grypę.

Kończy się pierwszy miesiąc roku. Szary, zagrypiony, osłabiony. Przynajmniej w moim wydaniu .

Przede mną jednak nadzieja na zdrowy i bardziej słoneczny luty.

Znikam na 10 dni . Z całą niemal rodziną jedziemy w Dolomity na narty .Czy spotka nas taka pogoda, jak na tym zdjęciu ? Mam nadzieję.

Po letargu styczniowym budzi się we mnie pomału chęć do życia. To niesamowite co potrafi zrobić z człowiekiem taka grypa. Czułam się chwilami tak źle ,że pojawiały się pesymistyczne myśli o starości ,śmierci o tym ,że już chyba nic nie zaśpiewam ,nie napiszę, tym bardziej ,że nawet czytać nie mogłam. Pod koniec choroby jednak pojawiła mi się chęć do malowania. Zorganizowałam sobie stanowisko w kuchni, przy oknie i kaloryferze ( o innych porach roku maluję na jasnej werandzie) Przeniosłam sztalugi , podobrazia, farby i pędzle i spędziłam całkiem miłe godziny na malowaniu bardzo kolorowych obrazków . Oto moje dzieła .

W szare styczniowe popołudnie w mojej kuchni pojawiały się fantazyjne ,rajskie ptaki .

 

 

 

Przyfrunęły dwa motyle .

 

 

 

 

Przypłynęły ryby i inne morskie zwierzątka.

 

 

 

Pojawił się duży ptasi samczyk ,mniejsza skromniejsza samiczka i małe jajeczko ,które za chwilę z pierwszymi promieniami słońca zamieni się w puchate pisklę.

 

 

I jeszcze jedna rybka koło koralowca .

 

 

 

W końcu pojawiły się bliźniacze jaja ,a może Bliźniacze Dusze .

 

 

 

Wieczory spędzałam na słuchaniu mantr i mądrości Duchowego Nauczyciela

Moogi ‚ego .

Jak to teraz wszystko opisałam to można powiedzieć „raj na ziemi , takie chorowanie” .

Cóż trzeba było sobie radzić ,ale cieszę się ,że paleta moich działań powiększa się dzięki zdrowieniu .

Tak sobie ,Wasza Basia

Odwaga i moja książka .

Odwaga…Czy jestem odważna? Dziś zadałam sobie to pytanie, po przeczytaniu postu mojej córki Magdaleny . Mówi w nim odważnie o swoich przemyśleniach, inspirując innych  do zmian w życiu, mówi o sobie, ale dla innych staje się inspiracją.

Zastanawiam się ,czy ja jestem odważna, w tej kwestii .Czasem tak ,czasem nie . Dość dużo publikuję informacji na face booku , takich prostych ze swojego życia, ale także przemyślenia, wiersze ,obrazy ,zdjęcia. Inspiruję ludzi na warsztatach ,które prowadzę, podczas terapii indywidualnej .

Na zdjęciu jestem szczęśliwa podpisując na swoim koncercie płytę z moimi piosenkami ,którą odważyłam się nagrać , wydać i podzielić się nią ze światem. Wiem ,że jeszcze mam wiele do zaofiarowania, jednak gdzieś podskórnie budzą się jakieś wątpliwości.

Czasem zastanawiałam się, czy może jako osoba mocno dojrzała i jako profesjonalny terapeuta, zbyt śmiało odkrywam swoją drugą ( a może pierwszą twarz ) – twarz artystki, twarz osoby prywatnej ,rodzinnej refleksyjnej ,ale też bardzo wesołej . A tu dziś znajduję tekst Magdy , który całkowicie zaprzecza takiemu myśleniu .Dziękuję Ci Magduś! Rozproszyłaś dziś we mnie resztki jakiś bezsensownych,głupich wątpliwości.

 

 

 

Jestem przecież ” Kolorowa łąka”

 

 

 

 

 

Jest we mnie jeszcze tyle niewypowiedzianych słów ,niewyśpiewanej muzyki ,nie namalowanych obrazów i niewydanych książek . I tu dotykam sedna, na dzień dzisiejszy.   Troszkę sobie pisałam w życiu, jak dotąd do szuflady, a raczej do nowocześniejszej  szuflady – do komputera.  Moja najważniejsza książka mówiąca o moich doświadczeniach duchowych, mająca już kilka ,a może kilkanaście rozdziałów – jest w tym komputerze

W lecie 2016 roku wyjechałam specjalnie sama na tydzień ,aby ją pisać. Potem kontynuowałam pisanie na kolejnych wakacjach z mężem i nagle wszystko utknęło. Dlaczego ? Zabrakło mi odwagi . Dlaczego ? Piszę  w tej książce o wydarzeniach w moi życiu, duchowej natury .Autentycznych na jawie ,we śnie ,w wizjach ,czasem proroczych – różnie .Niektóre są  tak niezwykłe,że   jest mi samej trudno uwierzyć, że miały miejsce. Teraz jest, jakby, w tej dziedzinie, u mnie większy spokój. Wiem, że tamte wydarzenia, były mi dane po to, abym uwierzyła całkowicie i bez wątpliwości  w duchowy świat i tak się stało .

Teraz pojawiły się wątpliwości, czy ludzie mi uwierzą , czy nie wyjdę na jakąś nawiedzoną babę, czy to jest dobre pod względem literackim ,kto to będzie czytał itd . itp

A tu nagle, podczas  krótkich, zimowych wakacjach z mężem, na które nie wzięłam komputera,  zdarzyło się znów coś niezwykłego. Niezwykły sen mojego męża -niedowiarka spowodował, że znów  zaczęłam myśleć o mojej książce . Sen i sprzężone z nim wydarzenia w rzeczywistości, są niezwykłe i godne opisania.

A ustawienia wg .Hellingera, które prowadzę niemal co miesiąc ,od 10 prawie lat. Przecież podczas każdego ustawienia dzieją się cuda !

A zdarzenia podczas sesji uzdrawiania duchowego, jakie prowadzę !

Na to przyszedł jeszcze ten tekst Magdy.

Mam poczucie, że z dołu i z Góry jestem przywoływana znów do kontynuowania mojej opowieści. Zdradzę Wam, tym cierpliwym ,co przeczytają cały ten tekst, jaki jest roboczy tytuł tej książki.

 

 

„Anioły, duchy i ja ”

 

 

 

A może taki już zostanie?

Wasza Basia- pisarka .