„Siłę w sobie mam nie boję się, tylko gwiaździste niebo otula mnie”

DSCF1968„Kiedy czegoś gorąco pragniesz ,cały Wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu ” – cytat z „Alchemika” Paulo Coelho.

Motto na styczeń, w tegorocznym kalendarzu pt.” Alchemia” brzmi „Wewnętrzna siła”

Budujmy ją nieustannie. Tak łatwo ją zatracić w wirze codzienności, pośród ludzi o niskich wibracjach, pośród mnogości zdarzeń i informacji ,jakimi zalewają nas media.

Niełatwo jest dryfować na powierzchni trudów życia, gdy praca męczy i nudzi, płaca na niewiele wystarcza, obowiązków moc, ale …czy to znaczy ,że mamy przestać marzyć, przestać wierzyć? Nie i jeszcze raz nie. Właśnie wtedy trzeba budować w sobie wewnętrzną siłę, która pomoże nam przezwyciężyć problemy .Właśnie wtedy trzeba zacząć skutecznie wpływać na na swój los. Naprawdę bardzo wiele od nas zależy. Zapewne nie wszystko , trzeba się liczyć z porażką, ale nie można popaść w marazm.

Warto zawalczyć o siebie, ale równocześnie zawierzyć Sile Wyższej. Znaleźć w tym równowagę i nauczyć się cieszyć każdym drobiazgiem. Promykiem słońca, mgłą i kroplami deszczu, ładną piosenką, uśmiechem dziecka, przyjaznym słowem przyjaciela. Naprawdę powodów do tego aby cieszyć się życiem , jest bardzo dużo, nawet w niełatwej sytuacji.

Posłuchajcie tekstu mojego Michała ” Sięgam do gwiazd”. udostępnionej ma moim profilu.

„Siłę w sobie mam ,nie boje się tylko gwiaździste niebo otula mnie.

Siłę w sobie mam, wiem czego chcę ,tylko gwiaździste niebo ogranicza mnie.”

Na zdjęciu autor powyższego tekstu ze mną i moją siostrą w naszym ogrodzie.

18.18. albo 11.11 czy lubicie takie „przypadkowe” zbieżności liczb?

Nie jestem numerologiem, ale liczby do mnie przemawiają.

Ten wpis zaczęłam pisać właśnie o 18.18. To dobry znak. Zauważyłam, że takie zbieżności liczb pojawiają mi się wtedy ,gdy jestem ze sobą w harmonii, tak jak by Wszechświat , a może mój Anioł Stróż chciał mi powiedzieć: ” Wszystko jest w porządku” . Zawsze taki widok tych samych cyfr, wprawia mnie w dobry humor.

Ostatnio miałam burzliwy i trudny czas. Sporo „odejść” dookoła mnie. Co prawda jedno tylko dotyczyło mnie osobiście, za to było trudne i bolesne. Czy idee umierają ? Myślę ,że jednak nie. Zmieniają się tylko okoliczności , osoby zaangażowane w tą samą idee. Idee nie mogą umrzeć, mogą za to ewoluować . To tak jak ludzie. My też nie umieramy, tylko zmieniamy postać ,środowisko , wibracje. Jest jednak przy każdym odejściu smutek, potrzebny jest czas żałoby, czas pogodzenia się z nową sytuacją, oswojenia się ze zmianą i akceptacja tej zmiany. Zmiany zawsze zaprowadzą nas dalej ,wyżej , nawet wówczas, gdy początkowo jest to bardzo trudne i wydaje się, że się świat zawalił. On się musi co jakiś czas zawalić, wypalić, aby na jego zgliszczach zbudować coś nowego. Choć to boli, warto pozbyć się złudzeń. Czasem trudno odróżnić co jest złudzeniem, a co prawdą, jednak czas pokazuje prawdę. Złudzenia się rozwiewają, prawda zostaje. Gdy ‚świat się wali” dobrze jest się zatrzymać, zastanowić, czego mnie ta sytuacja ma nauczyć. Często nie od razu rozumiemy „o co chodzi”. Potrzeba trochę czasu. Zatrzymajmy się więc. Ja poszłam dziś do parku. Powierzyłam moje rozgoryczenie drzewom i wodzie, poprosiłam o siłę i opłukanie mnie z rozczarowanie. Potem wróciłam i namalowałam obraz. Dwa słońca, jedno zachodzi, drugie wschodzi, jedno umiera, a drugie się rodzi, ale przecież to jest to samo jedno słońce, które nigdy nie umiera i nigdy się nie rodzi. Jest wieczne, tak jak my i nasze idee.

Zaobserwujcie pojawianie się tych samych cyfr, gdy spojrzycie na zegar. To dobry znak . Pozdrawiam

Basia

Opowiem Wam, jak było na warsztatach w Lednogórze.

Drogie kobiety!

Piszę to do tych kobiet ,które były na warsztatach i dla tych, które zapewne będą w przyszłości. Nie będzie to reportaż, ani ocena, to będzie opowieść. Dawno nie pisałam opowieści, a przecież, jest to podobno moją druga naturą, a więc…

Słońce chyliło się pomału ku zachodowi, gdy zasiadłyśmy w altance do wspólnej, powitalnej kolacji. Zmęczone trudami podróży, odpoczywałyśmy gwarząc radośnie, a pani Małgosia podawała nam swoje specjały – wspaniały, gorący barszcz z pieczonymi ziemniakami i pyszną rybę po grecku, dla odmiany, na zimno.

Posilone solidnie, powędrowałyśmy szpalerem drzew na tył ogrodu, aby nacieszyć się bliskością jeziora. Zachłyśnięte jego zapachem i otulone szmaragdem wód planowałyśmy poranną kąpiel .

Tymczasem pani Małgosia uszykowała drzewno na ognisko, a ja zaczęłam stroić gitarę. Każda z nas znalazła sobie wygodne miejsce i wraz z buchającymi płomieniami popłynęła pieśń” Płomienie”

„Już późno, niebo oddycha

Już noc nieświadoma i cicha

Już pora rozpalić ognisko

Nie wiedzieć ,gdzie gwiazda, gdzie iskra”

Pamiętacie tę piosenkę?

Popłynęły potem dalsze, te znane i nie znane, śpiewane solo lub wspólnie.

Niebo nie wiedzieć kiedy, stało się granatowe i rozjaśniło się tysiącem gwiazd.

Tak upłynął nam wieczór.

Poranek obudził nas słońcem i błękitnym niebem. Wstałam ochoczo, co nie zdarza mi się zbyt często w mieście i pobiegłam pływać w jeziorze. Byłam sama na wielkiej , wodnej przestrzeni. Towarzyszyły mi błękitne ważki, świergotały ptaki, kumkały w szuwarach żaby. Płynęłam na środek jeziora, aby poczuć wolność.

Pływałam każdego dnia po trzy razy, dzięki czemu nie czułam zmęczenia pracą. O mojej pracy któraś z kobiet powiedziała ” PROSTUJESZ LUDZIOM ŚCIEŻKI ŻYCIA . Bardzo mi się to określenie spodobało. Brzmi chyba lepiej niż USTAWIENIA , co do których z samej nazwy, nie wiadomo o co chodzi.

Prostowałam więc ścieżki, pomagałam wyjść z labiryntów, wlewałam wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Na moich oczach godziły się matki z córkami, ojcowie z synami , babcie błogosławiły wnukom, a nienarodzone dzieci stawały się opiekuńczymi aniołami. Stawał się cud uzdrawiania i Bóg był z nami.

Co jeszcze ?

Sporo łez i śmiechu, tańca i śpiewu , serdecznych rozmów i nowych przyjaźni, jak to na ustawieniach. Kto był to wie, kto będzie ten będzie wiedział.

Zaczął znów padać , ciepły, lipcowy deszcz, pomrukuje niebo w oddali, a jutro zaświeci nam słońce.

Dobranoc

Wasza Basia

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwszy Dzień Wiosny w miXturze vege cafe

Bez zapowiedzi na face-booku i w innych mediach, odbyła się świetna impreza w naszej rodzinnej wegetariańskiej knajpeczce, pod alchemiczną nazwą – miXtura. .Byłam pomysłodawcą i organizatorem tej imprezy.

Zaprosiłam trochę rodziny, trochę przyjaciół, około 20 osób. Od 17.00 do 20.00 degustowaliśmy miXturowe specjały, które wzbudziły zachwyt. Tu wielki ukłon w stronę Ani , Michała i Natalii, która ich wspaniale wsparła, w nawale pracy ,z pięknym uśmiechem na twarzy. Z przepysznych roślinnych potraw zadowoleni byli także wielcy smakosze, konsumenci potraw mięsnych.

Podczas jedzenia radosne rozmowy i śmiechy wypełniły cały lokal, tak że dla miłych klientów czasem zabrakło miejsca, za co przepraszamy i zapraszamy wszystkich serdecznie.

Około 20 -stej udało się Michałowi na chwilę oderwać od baru, aby zamontować nowe nagłośnienie, jakie zakupiliśmy poprzedniego dnia i zaczęliśmy koncert. Śpiewałam trochę swoich piosenek i trochę znanych pioseneczek o wiośnie. Do części z nich wydrukowałam teksty , które Iwonka rozdała naszym gościom, tak, że rozśpiewaliśmy wszystkich. Od wielu lat mam to szczęście, że śpiewam i gram w doborowym towarzystwie Jurka i Andrzeja. Swoimi gitarami wzmacniają i urozmaicają skromne brzmienie mojej gitary, a nasze głosy także razem dobrze brzmią. Doskonale do nich pasuje głos Marzenki. Cóż, w końcu śpiewanki w tym gronie odbywają się w moim do mu, na Mazowieckiej, od lat. Jurek w świetnej formie, po swoich licznych podróżach, śpiewał pięknie turystyczne ballady , w których pobrzmiewały wiosenne nuty, szczególnie w mojej ulubionej piosence Wolnej Grupy Bukowina, „Zagram dla Ciebie na każdej gitarze świata” Z wielką satysfakcją towarzyszyłam mu w refrenie, który tu przypomnę

„Graj nam graj, pieśni skrzydlata

.Wiosna, taniec nasz niesie po łąkach

Zatańczymy się w sobie do lata

Zatańczymy się z sobie bez końca”

Do następnego spotkania

Basia

 

 

 

.

SHAKTI DANCE i fala czerwonego węża

IMG_6838

W środę 12-go lutego w kalendarzu Majów rozpęła się fala CZERWONEGO WężA, bardzo istotny czas wypełniony, począwszy od dziś, 10 Galaktycznymi Portalami. Są to bardzo istitne dni, w których wiele rzeczy może ulec transformacji. Dla mnie, nauczyciela SHAKTI DANCE, praktyki łączącej jogę i taniec, ktorego korzenie leżą w jodze kundalini, to bardzo ważna wskazówka. Wąż symbolizuje starożytną energię, płynącą z Ziemi wzdłóż kregosłupa – energię kundalini. Twoje ciało to kanał, łączący cię z kosmosem, czy dobrze się w nim czujesz? Czy słuchasz swego ciała? Czy są w nim blokady? Następne 10 dni to idealny czas na znalezienie równowagi w ciele. Jedną ze wspaniałych metod jest MUZYKA i TANIEC, który uzdrawia ciało i Ducha! Ja w sobotę prowadziłam warsztaty SHAKTI DANCE w Dorset w Południowej Anglii – cudowne doświadczenie na Otwarcie Serca! Pomimo sztormu i lokalnych powodzi dołączło do do mnie cudowna grupa. Już w kwietniu podzielę się z wami tą cudowną praktyką!

A teraz – śpiewaj, śpiewaj i tańcz! IMG_6837

Walentynkowe pozdrowienia z Gwadelupy

DSCF1087

Kochani pozdrawiam serdecznie z Poznania ,ale zdjęcie jest z Gwadelupy. Wszystko wskazuje na to ,że udało mi się to zdjęcie załączyć, a nie było to dla nie takie proste. Cóż metoda prób i błędów jest niezawodna.

Takie piękne są plaże na Gwadelupie i do tego wszystkiego tam jest ciepło cały rok i można się kąpać, choć fale potężne i trzeba szukać zacisznych zatoczek.