Refleksje po przeczytaniu książki Krystyna Janda

Przeczytałam książkę Krystyny Jandy „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” Jest to zbiór wywiadów które przeprowadziła z Nią dziennikarka Katarzyna Montgomery, oraz dziennik samej Jandy pisany na jej blogu.

Okazało się, że książka ma już dwa lata .Dla mnie była odkryciem .

Zawsze lubiłam Krystynę Jandę, jako aktorkę, ale mało znałam ją jako kobietę i …pisarkę…i na tym wątku chcę się nieco skupić.

Dawno nie czytałam tak interesującej książki. Krystyna Janda jest niezwykłą kobietą .To wulkan energii, pomysłów, pracowitości . Niezwykła wrażliwość z mocnym chodzeniem po ziemi. Siła i delikatność .Talent i wielka kultura . Odwaga i determinacja. Wielka indywidualność. Siła charakteru, wierność sobie i ludziom i uroda .

A do tego, jak ona potrafi o tym pisać: lekko, dowcipnie, wzruszająco, prawdziwie. Ja tą jej prawdę czuję całą sobą i  choć jestem inna rozumiem ją, podziwiam, szanuję .

A  Pani Krystyna pisze o wszystkim, w swoim dzienniku na blogu. ….

Teraz już rozumiecie zapewne o co mi chodzi.

Ja też piszę na blogu, od czasu do czasu piszę na facebooku, w moich niezliczonych zeszytach, kalendarzach .Napisałam wiele wierszy, piosenek,  jedną powieść skończyłam,  drugą zaczęłam, trzecia książka o moich doświadczeniach duchowych jest niedokończona, reportaż z Indii,bardzo dobry, też jest tylko w komputerze

Dlaczego nie kończę?            

Czemu przerywam?

Czemu nie piszę długo, a potem rzucam się na pisanie jak ryba do wody?

Czy jestem nie systematyczna, leniwa?

Daleko mi do ideału,ale to nie to …a więc co ….?

Brak  wiary w siebie.

A mam na to tysiąc odpowiedzi!

Nie wiem, czy to jest dobre?

Po co pisać, kto to będzie czytał?

Są lepsi ,a gdyby wydawać ,kto mi to wyda, a jak ja sam -jakie to koszty i po co.

Tylu ludzi napisało tak wspaniale, tak mądrze, tak pięknie !

W ostatnich dniach zainspirowała mnie Janda, tym pisaniem dziennika na blogu . W taki sposób, nawet nie wiadomo kiedy, powstaje materiał, który można wykorzystać, albo przynajmniej ktoś może kiedyś to przeczyta, ot tak po prostu, może mu to się to spodoba, lub mu to pomoże ….

SĄ KOCHANE OSOBY KTÓRE CZYTAJĄ MÓJ BLOG. KU MOJEMU  ZDZIWIENIU, OD CZASU DO CZASU, DOCIERA DO MNIE TAKA INFORMACJA OD OSÓB MNIEJ LUB BARDZIEJ  MI ZNANYCH .ROBIĘ WTEDY DUŻE OCZY !!!!!!!!!! MAŁO, ŻE CZYTAJĄ,TO PYTAJĄ CZEMU OSTATNIO NIE PISAŁAM.

TO DLA WAS KOCHANI TO MOJE PISANIE!!!!!!!!!!!!!

PRZECIEŻ CZĘSTO PISZĘ PO PROSTU DLA SIEBIE, BO TO JEST MI POTRZEBNE. TO JUŻ WYSTARCZY,  A JEŚLI CHOĆ JEDNA OSOBA ZAINTERESUJE SIĘ TYM CO PISZĘ, TO DLA TEJ JEDNEJ WARTO .

JEST TAKA JEDNA PANI W ANGLII POLKA – FRYZJERKA MOJEJ CÓRKI, KTÓRA CZYTAŁA MOJĄ POWIEŚĆ PT”SPÓŹNIONY DEBIUT”

PUBLIKOWAŁAM TĘ POWIEŚĆ NA BLOGU, NA MOJEJ STAREJ STRONIE .TYLKO KILKA ROZDZIAŁÓW .JEJ SIĘ TO SPODOBAŁO I DO DZIŚ CZEKA NA RESZTĘ , A JA NIC.

KIEDYŚ NA ULICY SPOTKAŁAM DAWNĄ DALEKĄ ZNAJOMĄ , KTÓRA POWIEDZIAŁA , ŻE CZYTA WSZYSTKO, CO SIĘ POJAWI NA MOJEJ STRONIE „TAKIE TO CIEKAWE , CO PANI PISZE” – POWIEDZIAŁA .

SA TEŻ INNI ,WIEM, ŻE CZYTAJĄ ,NIC NIE MÓWIĄ ,MOŻE IM SIĘ NIE PODOBA,

ALE CZY JA CZEKAM NA POCHWAŁY I LAURY ?

NIE, JA TYLKO NIE DO KOŃCA WIERZĘ W SIEBIE I JESZCZE COŚ ..

JESTEM BARDZO SZCZERA ,NIE UMIEM KŁAMAĆ …

A CZASEM BRAK MI ODWAGI, ABY POKAZAĆ SIĘ W CAŁEJ PRAWDZIE, A TYLKO WTEDY PISANIE WG. MNIE MA JAKĄŚ WARTOŚĆ.

CZY MNIE TO TŁUMACZY ?

ZAPEWNE NIE .

PRZECIEŻ NIE MUSZĘ POKAZYWAĆ WSZYSTKIEGO, A RÓWNOCZEŚNIE NIC UKRYWAĆ . TO JUŻ ZALEŻY OD FORMY, OD SPOSOBU PRZEKAZU …

…..i jeszcze coś …

Dziś moja córka powiedziała ,że zaczęła pisać ,że chce to robić…

. a przecież obie wiemy ,że nie ma na co czekać ,że trzeba zaczynać jak się to czuje ,a nie czaić się tak jak ja i zaczynać po 50, 60 ,70…….!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z drugiej strony nigdy nie jest za późno.

Czy znów tylko tak mówię i znów nie będę pisać lub będę  się z tym czaić i nic z tego nie wyjdzie ?

Zobaczymy. Sama jestem ciekawa.

Ten dziennik na blogu, to jest coś. i nie tylko dziennik , To pisanie w kategoriach też ma sens i to też tworzy ten dziennik .

KOCHANI, JEŚLI KTOŚ COŚ CZYTA NA MOJEJ STRONIE I MU SIĘ PODOBA TO NIECH CZASEM NAPISZE KOMENTARZ .

KRYTYCZNYCH KOMENTARZY PROSZĘ NIE PISAĆ .

JAK SIĘ NIE PODOBA TO NIE CZYTAĆ I JUŻ .

WASZA BASIA PISARKA  Z BOŻEJ ŁASKI

 

 

 

„Szaman miejski ” – refleksje na temat książki Sergia Kahili Kinga

Kolejny raz, po latach, czytam książkę ” Szaman miejski” i jak to zwykle bywa odkrywam na nowo pewne, znane już, obszary .

Huna to pradawna wiedza hawajskich szamanów .

Serge Kahili King znawca Huny i współczesny szaman, przybliża tę wiedzę, ukazując możliwości jej praktycznego zastosowania we współczesnym świecie, w środowisku miejskim .

Zapewne wielu moich czytelników zna zasady Huny i może je  skutecznie stosuje w swoim życiu . Cześć z nich zawiera prawdy oczywiste ,które spotykamy w różnych poglądach filozoficznych , psychologii i różnych praktykach uzdrowicielskich .

U niektórych ludzi , samo słowo szaman, budzi niepokój , bo kojarzy się z transowymi tańcami,dziwacznymi przebraniami i wywoływaniem duchów.

Podzielę się z Wami moimi refleksjami, jakie wywołała ta lektura i opiszę moje własne doświadczenia, podczas wykonywania niektórych prostych ćwiczeń.

Przeczytałam bardzo dużo książek o tematyce filozoficznej ,religijnej , psychologicznej , terapeutycznej i uzdrowicielskiej . Poszukiwałam w niej i nadal   poszukuję prawdy .

Czy jest prawda obiektywna ,czy można ją odnaleźć w książkach?

Spotykam na kartach książek różne poglądy . Jednym z wyznaczników prawdy, jest dla mnie powtarzalność tych samych prawd, w różnych źródłach, prezentowany przez różnych autorów . Wliczam też do tych źródeł księgi natchnione takie jak Biblia , Koran itp . Oczywiście ten mój odbiór jest również subiektywny, bo ukształtowany przez lata, przez mój filtr postrzegania rzeczywistości.

Cóż znalazłam w Hunie, a właściwie w jej interpretacji, w owej książce „Szaman miejski”?

Jak to rezonuje ze mną ?

Podam kilka przykładów

Wszechświat ,świat , rzeczywistość jest jak lustro w którym obija się nasze wyobrażenie o świecie.  Każdy odnajduje w nim swoją interpretacje świata .

Świat jest taki, jaki myślimy ,że jest .Dla jednych jest bezpieczny , dla innych groźny , nieprzyjazny .

Ci z Państwa którzy znają ” Transerfing rzeczywistości Vadima Zeylanda rozpoznają w tym twierdzeniu pierwszą  zasadę transerfingu .Tak się składa ,że jest to też pierwsza zasada Huny. Nie obrazi się na takie stwierdzenie Vadim ponieważ On sam mówi ,że zebrał wszelkie mądrości świata ,a nie je stworzył .On jedynie czasem je troszkę inaczej nazwał i  zinterpretował na potrzeby współczesnego człowieka. Podobnie więc działają obaj autorzy .

Druga zasadę o jakiej napiszę ,a która tak właściwie jest pierwszą  to Miłość . Miłość dająca nam siłę i moc i wybaczenie i zrozumienie.

Zasad jest dużo i nie będę ich tu opisywać ,bo zrobili to lepiej inni.

Teraz opowiem o dwóch małych doświadczeniach  jakie na sobie przerobiłam i o tym co one mi uświadomiły .

Pierwsze doświadczenie .

Mamy wstęp teoretyczny .

Wg.  Huny, w każdej chwili, możemy swoją decyzją zmienić całkowicie pogląd  o sobie samym  , a co za tym idzie całą swoją  rzeczywistość .

Nasze pochodzenie, geny ,karma ,wychowanie to wszystko jest oczywiście i na nas działa ,ale może nie mieć na nas wpływu, jeśli tak zdecydujemy .Ten śmiały pogląd bardzo mi się spodobał i tak był opisany ,że uwierzyłam ,że jest to możliwe .

Z chwilą gdy  zaakceptowałam to całkowicie, poczułam w sobie niezwykłą moc .

Stan ten, w nocy po przerobieniu tego tematu, był bardzo silny .Rano podzieliłam się tym z Magdą .Miałyśmy temat na nasz wspólny spacer .Obie pracujemy nad swoją mocą w różny sposób i chętnie dzielimy się swoimi osiągnięciami  w tej dziedzinie ze sobą i z innymi .

Stan poczucia mocy nieco osłabł w ciągu dnia ,ale wieczorem przy lekturze „Miejskiego szaman’ znów wzniósł się na wyżyny. Wiemy wszyscy dobrze ,że nad utrzymaniem pozytywnych stanów trzeba nieustannie pracować .

Drugie doświadczenie

Doświadczenie to dotyczy bólu w ciele , spowodowanego jakąś negatywną emocją np gniewem .

Należy lekko dotykać palcami tego obszaru dyskomfortu w naszym ciele i równocześnie przypominając sobie sytuację która wywołała nasz gniew, przebaczyć osobie która według nas ten gniew wywołała ,wybaczyć też sobie ,że tak zareagowaliśmy i  całej sytuacji .Następnie mówimy do siebie z przekonaniem ,że ta sytuacja nie ma już nad nam władzy , już nas nie dotyczy . Ból po chwili zmniejsza się ,lub znika całkowicie .

Jaką metodę to nam przypomina? „Radykalne wybaczanie”  – oczywiście .Mówi też o tym  „Transerfing ‚, mówi -” Nowy Testament” i uczy nas tego życie .

To taka mała refleksja .Nie chcę Was dalej zanudzać .

Na dziś w tej kwestii dosyć .

Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Pełna mocy Basia

 

 

 

Melancholia, film, piosenki i samo życie

Witajcie w melancholijny, jesienny dzień. Chcę dziś napisać o melancholii na różne sposoby. Terapeutycznie i artystycznie.

Melancholia, to znany nam mniej lub bardziej stan psychiczny. Kiedyś dzisiejszą depresję nazywano melancholią. Dziś melancholię nazywa się depresją. Jaka jest więc różnica pomiędzy tymi stanami ? Myślę, że umowna i bardzo płynna. Mówimy czasem o kimś ,że ma melancholijne usposobienie. Co to znaczy? Jedni powiedzą ,że jest smutny, inni ,że refleksyjny, jeszcze inni, że zbyt wrażliwy, że depresyjny, a może po porostu – marzyciel. Ja myślę, że taki człowiek ma po trochu z każdej z tych cech. Ponadto stan ten nie jest trwały, raz możemy być rozmarzeni, nieco melancholijni, innym razem rozpiera nas energia i radość . I to jest zdrowe. Gorzej jeśli melancholia trwa długo, staje się stanem permanentnym i wówczas może przerodzić się w depresję. Wówczas może być trudno, jednak nie o depresji chciałam dziś pisać, a o melancholii . Teraz o melancholii wyrażonej w formie artystycznej. Robiło to wielu artystów, pisarzy, bo to wdzięczny temat . Ograniczę się więc do jednego filmu i kilku piosenek.

Film pt. “Melancholia” widziałam dwa razy . Raz w kinie, drugi raz w ubiegłą sobotę w TV.

Dla mnie to piękny film pod każdym względem i psychologicznym i artystycznym. Film z oszczędną fabułą, a ze znakomicie budowanym napięciem. Do tego katastroficzny, choć niemal bez akcji, filozoficzny, a bez filozofowania, o intuicji , która jednak nie może nas poprowadzić we właściwym kierunku, bo od losu nie ma ucieczki.

Do tego świetna charakterystyka dwóch kobiet , a przy okazji kilku mężczyzn.

Melancholijna Blondynka, która ucieka z własnego wesela i popada w końcu w ciężka depresję i jej racjonalna siostra Brunetka , która pomaga jej z tej depresji się wydostać. W obliczu dramatycznego, wręcz ostatecznego zakończenia tej historii, role się odwracają. Silna Brunetka wpada w panikę, a melancholijna Blondynka przeczuwająca od dawna takie zakończenie, jest spokojna i pogodzona z sytuacją dając do końca oparcie swojej siostrze i siostrzeńcowi, co pozwala całej trójce wspólnie i godnie przejść przez to ostatnie życiowe doświadczenie . Nie opisuję treści, bo albo ją znacie, albo poznacie .

A do tego przepiękna planeta zagłady- Melancholia .

Wielu pięknie sfotografowanych scen nie ma się zapomnieć. Nastrojowa rezydencja w weselnej iluminacji , piękna panna młoda, mglisty poranek konnej przejażdżki, ostatnia noc przy świetle księżyca w pełni i zbliżającej się Melancholii i ostatnia scena….

Piękny melancholijny film, choć nie zgadzam się z jego przesłaniem wypowiedzianym przez jedną z sióstr, że po za życiem na ziemi nic nie ma. Otóż ja wierzę, że życie się nie kończy na ziemi, a trwa wiecznie oraz, że możliwe jest także życie na innych planetach.

A teraz o melancholijnych piosenkach.

Wczoraj byłam na koncercie Anity Lipnickiej. Wspaniały koncert z jej najnowszymi piosenkami. Piękne ,dojrzałe, poetyckie teksty, dobra ,ciekawa muzyka, wspaniali muzycy ( wszyscy z Anglii , gdzie obecnie mieszka Anita.

Jedna z piosenek zainspirowana filmem “Melancholia”, chyba o takim samym tytule. Nie umiem jeszcze przenosić muzyki, więc musicie sobie sami tej piosenki poszukać. W nastroju tego filmu, wspaniale wykonana, świetna aranżacja do tego “gra świateł”.

Pod każdą z piosenek Anity Lipnickiej chętnie bym się podpisała, bo są podobne w nastroju i przekazie do moich piosenek.

Wiele lat temu na jakimś jesiennym, turystycznym rajdzie studenckim poznałam piosenkę “Melancholia jesienna” . Śpiewał ją jakiś chłopiec z gitarą przy ognisku. Spodobała mi się i śpiewam ją do dziś, a w czerwcu zeszłego roku napisałam piosenkę ” Melancholia poranna”. Nagrywam aktualnie moje piosenki i znajdzie się ona na mojej płycie.

Podsumowując te wszystkie moje melancholijne wywody.

Nie bójcie się melancholii, czasem jest trochę smutna, ale zwykle bardzo piękna. Tylko nie przesadzajcie z nią , aby nie przerodziła się w depresje. Po chwili melancholii, refleksji, rozmarzeniu, tęsknocie, często za czymś nieokreślonym, jest czas na radość i działanie. Melancholię zresztą można pięknie wykorzystać do napisania wiersza ,czy piosenki, do namalowania obrazu, czy sfotografowania jesiennych mgieł.

Wspaniałych inspiracji życzy Wam

Basia

Koncert Wojtka Kordy z “Niebiesko Czarnych”

Wczoraj byłam na koncercie Wojtka Kordy.

Starsi moi przyjaciele, zapewne pamiętają zespół “Niebiesko- Czarni” .

To były piękne czasy naszej młodości, powiew Zachodu i wolności. Wojtek Korda śpiewał z Adą Rusowicz, potem jego żoną. Ada niestety już nie żyje, ale pozostał wspaniały owoc tej miłości w postaci piosenkarki Ani Rusowicz, podobnej do mamy z wyglądu i głosu. Wojtek za chwile, kończy 70 lat, ale śpiewa nadal świetnie i z wielkim temperamentem. To bardzo pocieszające dla mnie osobiście, bo też śpiewam i nadal pragnę to robić. Każdy niemal zna jego przebój “Niedziela będzie dla nas”, czy “Andreadoria” . Wojtek nie miał ochoty zejść ze sceny szalejąc, na niej rock- end- roll ‘owo . ” Poleciały wszystkie światowe hity z tamtych czasów.

Mieliśmy znów ,razem z nim po 16, 18. 20 lat. …

Wspaniały czwartek

W czwartek, 1 sierpnia, był dla mnie i moich dorosłych dzieci, bardzo ważny i ekscytujący.
Przed południem moja córka Magdalena Atkinson, prowadziła pierwszy raz w Polsce warsztaty Szakti-dance, odmiany tanecznej i duchowej jogi, wywodzącej się z jogi kundalini. Warsztaty odbyły się w Poznaniu, w ośrodku Joga Frients, przy ulicy Jarochowskiego 8. Uczestniczyło w nich 16 osób. Z dumą patrzałam na Magdę, na jej sprawność i znajomość tematu. Zajęcia zaczęły się śpiewaniem mantry, potem było trochę ćwiczeń rozciągających na macie, które były wstępem do ćwiczeń zasadniczych. Następnie rodzaje tańca do pięknej muzyki,a po nich relaksacja. Zajęcia zakończyły się śpiewaniem kolejnej mantry. Wszystkim bardzo się warsztaty podobały, co zostało wyrażone w oklaskach i chęci uczestnictwa w kolejnych warsztatach, które odbędą się 18 sierpnia, w niedzielę o godzinie 11.00 – 13.00
Ja miałam satysfakcję podwójną. Pierwsza wynikała z tego, że tak pięknie poprowadziła zajęcia moja córka, a druga z tego, że ja dałam radę kondycyjnie i sprawnościowo.
Wieczorem czekała nas druga atrakcja.
Mój młodszy syn Michał miał koncert promujący, jego nową płytę pt ” Luksus na raty” . Michał, od 13 roku życia pasjonuje się hip -hopem. Początkowo kolekcjonował płyty, ubierał się w luźne spodnie i nosił króciutkie włosy, ale bardzo szybko zaczął pisać teksty i tworzyć do nich podkłady muzyczne. Teraz, to już przestało, być zabawą, a stało się Jego zawodem. Jest obecnie dojrzałym raperem. Nie jest to mój ulubiony rodzaj muzyki i zapewne, gdyby nie Michał nigdy bym takiej muzyki nie słuchała.Stało się inaczej. Nie słucham innych raperów, ale śledzę twórczość i karierę mojego syna.
Tak więc, w czwartek wieczorem wybraliśmy się całą rodziną na koncert. Michał na scenie jest królem . Nawet mnie, jako matkę znającą przecież dobrze swojego syna, “powala” jego dynamizm.
Teksty ciekawe, przemyślane, choć na koncercie nie wszystkie słowa można było wychwycić. W tym celu trzeba przesłuchać płytę. Wiele osób nie zna dobrze tych teksów . Najmłodszych porywa rytm, powtarzalność wpadających łatwo w ucho refrenów i głębsza treść przekazów, nie wszystkich zapewne interesuje. Starsze pokolenie, nieco przestraszone soczystym językiem i pewną agresją, być może także nie zechcą dotrzeć do tekstów, a naprawdę warto. Michał rozprawia się po swojemu z otaczającą nas rzeczywistością, burzy stereotypy, prowokuje i tylko uważny słuchacz tekstów wyczuje Jego wrażliwość i refleksyjność.
Dla pełnej relacji wspomnieć muszę o dobrej wokalistce Agnieszce, muzykach i trzech znakomicie tańczących dziewczynach. Przepraszam jeśli pominęłam pozostałe osoby, które przyczyniły się do ostatecznego efektu koncertu. Tak więc dziś pozwoliłam sobie na zrecenzowanie działalności moich dzieci.
Polecam wszystkim zajęcia Shakti -dance u Magdy i płytę Michała “Luksus na raty”.

Dumna Mama

Wypełnić pustkę

Widziałam w sobotę izraelski film, o takim tytule.
Akcja filmu dzieje się współcześnie w Izraelu, w środowisku ortodoksyjnych Żydów.
Film ciekawy, obyczajowy, dramat psychologiczny, pokazuje rodzinę żydowską, która jest wierna tradycji. W rodzinie jest matka, ojciec i dwie siostry. Starsza jest mężatką w dziewiątym miesiącu ciąży, młodsza jest panną na wydaniu.
W rodzinie zdarza się tragedia. Podczas porodu umiera starsza siostra, pozostawiając synka.
“Zawala się” świat męża, matki, ojca i młodszej siostry. Po przedwczesnej śmierci kobiety pozostaje pustka, która staje się trudna do zniesienia dla wszystkich. Szczególnie cierpi młody wdowiec, ale także matka nieżyjącej kobiety. To ona, widząc w tym dobro wszystkich, wpada na pomysł, aby wdowiec ożenił się z młodszą siostrą. Co się dalej dzieje ? Nie będę opowiadała całego filmu, może go zechcecie obejrzeć.
Chcę powiedzieć o swoich refleksjach.
W ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej, rodzina jest najważniejsza. To ona kojarzy małżeństwa. Dorosłe dzieci, których to dotyczy zwykle zgadzają się z wolą rodziców, jeśli przyszły małżonek im się choć trochę podoba. Nie ma jednak przymusu, w przypadku jeśli wybranek rodziny całkowicie nie odpowiada drugiej stronie. Podobnie zresztą jest w rodzinach arabskich, a kiedyś podobnie bywało w naszej tradycji chrześcijańskiej .
Dziś jesteśmy wolni, od tego rodzaju zachowań. Każdy może wybrać sobie kogo chce na partnera życiowego i związać się z nim tak, jak chce.
Wydawało by się, że jest super. Ludzie dobierają się tak jak chcą, zgodnie ze swoimi preferencjami, z miłości itd. Obyczajowość tak się zmieniła, że trudno zrozumieć taką postawę, jaka jest reprezentowana na tym filmie, a jednak …czy jest łatwiej. Nie, jest inaczej. Spotykam w życiu osobistym i jako terapeuta bardzo wiele kobiet, które są same. Młode, ładne, wykształcone, samodzielne, często na stanowiskach z własnym mieszkaniem i samochodem, a jednak samotne. Dziś nie trudno o zawarcie znajomości, jak się nie uda inaczej, to jest internet. Ludzie poznają się siedząc w domu, przy komputerze, zaczynają do siebie pisać, potem spotykają się i po krótkim czasie “bańka pryska”. Odchodzą, od siebie, aby szukać dalej. Znam to z perspektywy kobiet i wiem, że większości to nie odpowiada. Być może spojrzenie męskie na tą sprawę, jest nieco inne. Ja wiem, że wiele kobiet cierpi. Spotykają wielu mężczyzn, ale czasem przez lata, nie mogą nawiązać trwałej znajomości. Początkowo nowoczesne, cieszące się wolnością, zaczynają marzyć o ślubie, białej sukni, dzieciach, a tu nic… nie ma z kim mieć tych dzieci, nie ma dla kogo nałożyć białej sukienki z welonem.
I cóż, co dalej…czy zaangażowanie całej rodziny w odpowiedni ożenek córki ,czy syna jest dobre, czy tylko staroświeckie ?
Czy całkowita wolność młodych ludzi i pozostawienie ich samych z tym problemem jest dużo lepszym rozwiązaniem ?
Nie mam na to odpowiedzi.
Zachęcam do dyskusji.

Pozdrawiam

Basia

Moja kosmiczna Anka

Czy czytacie teksty Ani Antoniewskiej ?

Jestem pod wielkim wrażeniem. Ania to moja siostrzenica. Trzymałam ją na rękach, gdy się urodziła, trzymałam ją do chrztu z moim kuzynem Stasiem. Sami byliśmy wtedy nastolatkami. Woziłam ją w wózeczku po parku, przewijałam i karmiłam z butelki. Rosłam na moich oczach. Później, gdy ja miałam dzieci odwdzięczała mi się opieką nad moimi dziećmi, z którymi dziś łączą ją silne więzy przyjaźni. Tak się to pięknie ukształtowało w naszej rodzinie, że nie czujemy różnicy wieku, czy różnicy pokoleń. Dzieci są dorosłe, a mi udało się zachować psychiczną młodość, właśnie dzięki nim. Z Anią wiążą mnie więzy rodzinne, ale przede wszystkim więzy przyjaźni i wspólne zainteresowania, myślę też ,że pokrewieństwo Dusz.

Wiedziałam ,że Ania pięknie piszę, ale dopiero teraz na tym blogu poznaję cały kunszt jej słowa w wierszach i prozie. Wiedzę jej znałam z naszych rozmów, jednak to w jaki sposób ją podaje w słowie pisanym- zachwyciło mnie . Mam nadzieję ,że Was także.Czytam jej teksty z wielką satysfakcją i ogromnie się cieszę ,że piszemy razem na tym blogu. Cieszę się bardzo, że Dom Natury zyskał taką wspaniałą oprawę słowną ,a Ania może zaprezentować się w pełnej krasie swojej wiedzy i swojego słowa.

Starość może być młoda

Widziałam dobry film i pragnę podzielić się refleksjami.

Film nosi tytuł – “Kwartet”.

Produkcja -Wielka Brytania

Reżyseria -Dustin Hoffman

Film opowiada o emerytowanych artystach, którzy zamieszkują Dom Spokojnej Starości. Są to ludzie pełni pasji, nadal aktywni, jako artyści. Pomimo różnych dolegliwości z racji wieku, są młodzi duchem, pełni ekspresji i radości życia. Są wśród nich wokaliści wielkiej klasy i wspaniali muzycy. Wszyscy koncertowali kiedyś na wielkich scenach. Teraz muzykują dla siebie, Organizują koncert, aby zdobyć fundusze na utrzymanie ich wspólnego domu.

Tyle treści, resztę perypetii proponuję obejrzeć w kinie.

Najważniejsza jest jednak refleksja z jaką pozostawia nas reżyser, oraz aktorzy.

Pasja i aktywność czyni nas młodymi, spełnionymi i radosnymi ludźmi, niezależnie od wieku.

Każdy z nas zna ludzi młodych rocznikiem, a starych mentalnością i sposobem życia i odwrotnie znamy też ludzi wcześniej urodzonych, którzy nadal żyją aktywnie, robią różne, ciekawe rzeczy i promienieją wewnętrznym światłem. Warto więc już od młodych lat szukać spełnienia w ciekawym działaniu, szukać swojej pasji, bo jeśli wpadniemy w rutynę i pracoholizm , trudno będzie się odnaleźć na emeryturze. Pamiętajmy też o tym wychowując dzieci. Nie zabijajmy w nich ich ciekawości i spontaniczności. Bacznie obserwujmy, jakie przejawiają talenty i stwarzajmy warunki do ich realizacji. Ta pasja nie musi być wielka, to może być nasze małe hobby, coś co lubimy robić :uprawianie ogródka, zbieranie znaczków, nie mówiąc o malowaniu, śpiewaniu, graniu, czy pisaniu. Czytanie jest wspaniałe, ale trochę zbyt bierne, nie mówiąc już o oglądaniu TV, jeśli jest to jedyne zajęcie. Zachęcam też do spacerów i wycieczek, oraz kontaktów z miłymi ludźmi. Unikajmy jednak toksycznych związków, miejsc i byle jakiego pożywienia.

Kochajmy przyrodę, ludzi, medytujemy , a zachowamy młodość na długie lata.

 

Barbara Mroczkowska