Moc kobiet .

Ten wpis adresuję przede wszystkim dla kobiet ,ale będzie dobrze ,gdy przeczytają go mężczyźni. Zainspirował mnie film na You Tubie pt” Ostatnie odliczanie ” Marka Tarana. Wysłałam go wielu miłym kobietom, które myślą podobnie do mnie i jednej która ma nieco inne poglądy, ale cóż zaryzykowałam.

Film polecam, więc nie będę się teraz koncentrowała na jego treści . Ważne jest to  jak on na mnie wpłynął .

Jestem kobietą mocy lub przynajmniej chcę taką być,  jak w piosence mojej córki o tym tytule, którą może znacie. Jednak czasem wrodzony takt, uprzejmość i chęć ‚bycia dobrą’ w tym mi przeszkadza. Nie zawsze mam odwagę mówić to co myślę, idę na kompromis. Ten film pobudził we mnie lwicę. Nie jestem pokornym cielakiem. Chce mówić pełnym głosem i porywać inne kobiety do odwagi bycia sobą.

Nasza dobroć często bywa wykorzystywana, niektórzy ludzie próbują nami manipulować .

Nie pozwólmy na to . Nie bądźmy bierne i zastraszone .Nie chodzi tu zresztą o walkę ,ale o prawo bycia sobą.

Przechodząc teraz do obecnej ,niefortunnej rzeczywistości.

Zatrzymano nas w domach ,nakazano nosić maski zastraszając  wirusem grypy . Nie będę wchodziła w dyskusje o tym czy on jest ,czy go nie ma ,czy to pewna śmierć ,czy wielka ściema.

Nie ma zakazu wychodzenia z domu i noszenia tylko profesjonalnych maseczek .Większość ludzi siedzi w domu ,nie pójdą nawet na spacer. Siedzą w domach wpadają w depresje. jedzą ,piją ,tyją ,tracą odporność ,tak właśnie potrzebną . Wolno nosić szaliki ,czy chusteczki ,byle zakryć usta nos, a większość w szczelnych maskach .Kobiety ,a gdzie wasza elegancja ? Ludzie biegają lub jeżdżą na rowerze w szczelnych maskach, nawet w lesie się takich spotyka. Siedzą na ławkach w parku i opalają czoło. Ja też nie chcę płacić kary, ale mam przecież oczy i widzę ,czy jest policja, czy nie . Noszę szaliki lub apaszki w kolorze ubrania , maluję usta, bo jak idę niemal pustą ulicą to ust nie zasłaniam. Wychodzę codziennie na spacer, a w niedzielę jedziemy do lasu i to nie do najbliższego, przecież w samochodzie wirusa nie złapię. Jedziemy sobie po wielkopolskich drogach ,miasteczkach i wsiach. Pusto ,głucho,a jak ktoś idzie przez opustoszałą wieś to maseczka obowiązkowo.

Ludzie co się z wami dzieje ,czy wirusy latają na świeżym  powietrzu ?

Czy już ludzie zupełnie stracili zdrowy rozsądek ?

Rozumiem w sklepie ,markecie, gdzie wielu ludzi ,ale w lesie ,na pustej ulicy w maju!

Przeraża mnie nie wirus, a bezwolność i bezmyślność ludzi .

Kobieta mocy .

 

 

 

 

 

Niezwykły czas. Nasz czas.

Spotkało wszystkich ludzi, na całym niemal świecie, niezwykłe i trudne doświadczenie. Takiej sytuacji świat jeszcze nie znał. To nam przypadł ten niezwykły czas do przeżycia. Jak go przeżyjemy? Wiele zaleceń nałożono na nas, dla naszego bezpieczeństwa i w naszym interesie jest się im podporządkować. To jest oczywiste i całkowicie słuszne.

Jest jednak nasza osobista sfera i to już od nas zależy, jak ją zagospodarujemy. Oczywiście osoby samotne mają swój czas, niemal całkowicie, do swojej dyspozycji, ale i one mają rodzinę, czy przyjaciół. Większość osób mieszka  jednak w rodzinie, mają współmałżonków, dzieci ,dziadków itp. Bywa tu różnie, szczególnie, gdy zamieszkują wspólnie małą przestrzeń .Tu czasem trudno znaleźć dla siebie spokojne miejsce i wolny czas, jednak w każdej sytuacji, jeśli się tego pragnie, to znajdują się rozwiązania.

Dany jest nam czas do zastanowienia się nad swoim życiem i życiem wszystkich ludzi na całej planecie.

Świat zwariował i to nie teraz z powodu koronowirusa.Ten wirus, jakiego by nie był pochodzenia, jest konsekwencją tego co się na świecie, w ostatnich latach, dzieje.

Świat pędzi „na złamanie karku”i na  oślep.

Więcej, więcej, szybciej, szybciej, jeszcze to i jeszcze tamto.

MIEĆ zastąpiło BYĆ

Nie ważne, że ta zachłanność  niszczy naszą planetę, zatruwa ziemię, wody, powietrze, całą naturę ,zwierzęta, rośliny ,ludzi.

Taka postawa dotyczy wszystkich państw, rządów, korporacji, banków i niestety większości zwykłych ludzi.

Czy dobrowolnie ktoś, czy coś, byłoby w stanie zatrzymać tę machinę?

Nie.

Wymusił to lęk przed chorobą i śmiercią.

To straszne, że ludzkość doszła do takiego zakrętu dziejowego.

Co dalej?

To przymusowe zatrzymanie, mające wiele przykrych konsekwencji, spowoduje jednak:

oczyszczenie powietrza – nie latają masowo samoloty

oczyszczenie wód i ziemi – ograniczenie produkcji śmieci ( śmieci produkujemy tyle ile musimy w naszych domach) nie ma śmieci z hoteli, restauracji , z wielu zakładów produkcyjnych .

ograniczenie energii – spowolniony ruch kołowy, szynowy, samolotowy , zatrzymanie wielu zakładów produkcyjnych.

Co dalej ?

Czy państwa, rządy, korporacje, banki wyciągną z tego należyte wioski jak skończy się  pandemia? /

Czy wszystko ruszy ze zdwojoną siłą, aby dalej niszczyć nasze środowisko?

Czy my sami jako jednostki wyciągniemy właściwe wnioski, aby spokojniej ,skromniej ale szczęśliwiej żyć.

Czy znajdą się mądrzy przywódcy, którzy pohamują własną chciwość i własny interes i poprowadzą swoje narody właściwą drogą?

Jaki z tego pragnę wysnuć wniosek?

Co my możemy  teraz zrobić, aby po zahamowaniu pandemii żyć mądrzej, lepiej, z szacunkiem dla siebie samych, naszych bliskich i dalekich, wszystkich ludzi wszelkich narodowości i religii, z szacunkiem dla naszej planety?

Na ten moment, nad tym wszystkim, się zastanowić .

Posiedzieć w ciszy w spokojnym miejscu, pomyśleć, pomedytować, pomodlić się .Uspokoić umysł i ciało, poczuć swoje serce, porozmawiać ze swoją duszą ,z Bogiem….

Porozmawiać też o tym z bliskimi jeśli to możliwe.

Nie ulegać panice, choć serdecznie współczuć poszkodowanym i jeśli trzeba pomóc czynem lub słowem .

Robić rzeczy które lubimy. Rozwijać pasje. Chodzić na samotne lub w niewiele osób  spacery do parku lub lasu. Uprawiać ogródek .

 

Jest przecież wiosna, która za chwilę nas ogrzeje i zachwyci kolorami wszystkich barw.

Dobrej wiosny wszystkim życzę.

Barbara

 

 

 

 

 

 

 

 

Zaufanie

Dzisiejszy wpis będzie moją refleksją dotyczącą zaufania .

Mam zaufanie do ludzi. Chciałabym w nie nigdy nie wątpić. Jednak czasem, na szczęście bardzo rzadko, spotyka mnie sytuacja, w której czuję się niezbyt komfortowo. Czasem ktoś, do którego miałam otwarte serce, nie odbierze tego tak, nie zrozumie… Są to zazwyczaj ludzie, którzy kiedyś zostali zranieni przez kogoś , nie potrafią przebaczyć i kumuluje się w nich ta uraza. Mają poczucie, że wszyscy są przeciwko nim. Nawet wtedy, gdy cierpliwie i ze zrozumieniem staramy się ich traktować, nie są w stanie tego przyjąć, mało tego obwiniają nas za swoje nieszczęścia i dołączają do listy swoich wrogów. Trudno z takimi osobami postępować. Chciałoby się pomóc, tymczasem jedynym wyjściem staje się zerwanie kontaktu .Na szczęście rzadko taka sytuacja mi się zdarza. Podkopuje ona wiarę w ludzi, rodzi obawę przed kolejnym spotkaniem z taką negatywną energią. Trzeba to jednak przetrzymać i nadal ufać ludziom. Może trzeba być bardziej uważnym i ostrożnym i unikać takiego kontaktu, ale to się nie da, bo przecież gdy nie znamy człowieka….

Jedyny wiosek ” Żyjmy sami w swojej prawdzie, tak abyśmy mieli zaufanie do samych siebie, do swojej duszy i do boskiego prowadzenia.

Barbara

Witam ciebie, dniu mój piękny .

Witam Cię Źródło Wszechrzeczy!

Witam Ciebie Moja Duszo!

Witam Cię Moje Serce!

Witam Ciebie Moje Ciało!

Witam Cię Mój Rozumie!

 

Witam Was Wszystkich!

Podobno  dziś jest bardzo wysokie ciśnienie, jakiego jeszcze nie było. Powiedziała mi o tym  moja siostra Ewa, a ona wie co mówi.

 

Polacy bardzo lubią mówić o ciśnieniu , co bardzo bawi Anglików. A niech ich bawi!  My mamy swoje ciśnienie i już.

 

 

A na co Wy macie dziś „ciśnienie”.? Co chcecie dziś robić?

Wiem, powiecie praca, rodzina, obowiązki, a ona tutaj takie rzeczy opowiada.

A opowiada i będzie opowiadać, bo ja mam dziś właśnie, na to opowiadanie i pisanie- ciśnienie.

Owszem mogę sobie na to pozwolić, nie biegnę rano do pracy. Praca przychodzi do mnie po południu w postaci miłej klientki. Miła klientka, miła praca.

Uczę się żyć samą przyjemnością, samą radością. Wszystko może nią być, nawet nie najlepsza praca. Wszystko zależy od naszego nastawienia. Łatwo to powiedzieć, trudniej zastosować, ale trzeba próbować, nieustanie, aż do skutku, aż to się stanie nawykiem.

Ile potrzeba na to czasu ?

Norbert wczoraj powiedział, a wie co mówi, że dwa i pół roku. Długo, prawda ? Długo, ale czy to znaczy, że nie warto nawet próbować? Warto, na pewno . Norbert powiedział mi to  ponad dwa lata temu . Zostało mi więc niecałe  pół roku. Po jego wczorajszym wykładzie ,czuję taki przypływ energii i radości, że wiem, że dam radę.

Wy też dacie radę. Trzeba tylko przemyśleć jak chcemy się czuć .Co nam przeszkadza w naszym życiu, co chcemy zmienić w sobie, bo to tylko o nas chodzi. My się zmienimy, to zmienią się osoby wokół nas, a nawet jak się nie zmienią, to nie będą już na nas negatywnie wpływać.

Każdy z nas ma swój poligon ćwiczeniowy. Mój’ poligon” wrócił wczoraj z nart. On ciągle walczy: na stoku, w domu ,w pracy,  nawet na spacerze, bo „musi” przejść tyle ,a tyle..

Taki ma charakter .Zadaniowy.

Moim zadaniem jest to zaakceptować  i skorzystać, bo ma to też plusy i nauczyć się pomimo jego wysokiego ciśnienia także i na mnie , żyć po swojemu ,swoim naturalnym rytmem .

Trudne? Czasem bardzo, bo są przy tym też, silne  wybuchy wulkanów  i trzęsienia ziemi.

Jak widać także dużo czyta. Nie to  co ja, ale, tak już jest .

Dam radę .Dam !

I Wy też dacie.

Miłej radosnej pracy nad stworzeniem sobie swojego własnego raju.

Wasza Basia.

 

 

W ogóle to jest bardzo fajny facet,ten mój  Poligon doświadczalny.

Przyjaźń – PRZY JAŹŃ

Odwiedziła mnie wczoraj przyjaciłóka. Spędziłyśmy miło czas na rozmowach, słuchaniu pięknych piosenek z głębokimi tekstami, zatańczyłyśmy do bardziej rytmicznych. 

Zapytała mnie ,czy znam pochodzenie słowa PRZYJAŹŃ.

Nie znałam .

PRZY JAŹŃ – napisała na kartce. Olśnienie…jakie to piękne, że też ja tego nie dostrzegłam, nie wiedziałam….JAŹŃ  PRZY JAŹNI ,  a więc To co najgłębszego w naszej ludzkiej istocie. JAŹŃ ,NASZE WYŻE JA, NASZA DUSZA ,NASZA ŚWIADOMOŚĆ.

Ta przyjaciółka, która ze mną była jest mi bliska. Znamy się od dziecka, rozumiemy się, Nasza relacja zasługuje na miano przyjaźni ,choć czasem miałyśmy nieco inne zdanie na niektóre tematy.

Pomyślałam, że  często nadużywałam tego słowa, mówiąc lub myśląc o jakieś osobie jako o przyjaciółce, z którą mnie jednak wcale nie łączyło  pokrewieństwo dusz. Ktoś kogo znałam długo, czasem został tak nazwany. Ilu jednak ludzi było tylko przyjaciółmi z nazwy, z długiej znajomości, spędzonego razem czasu na towarzyskich spotkaniach.

Takie ” przyjaźnie” nie przetrwały jednak próby czasu lub są niby nadal, ale męczą. To fałszywe przyjaźnie . Nie było i nie ma w nich Jaźni przy Jaźni .Zrobiłam w myślach przegląd osób z którymi przebywam . Może na to miano zasługują zupełnie inne osoby …

Zostawiam Was z refleksją na ten temat.

Z pozdrowieniami dla pokrewnych dusz z PRZY JAŹNIĄ

BASIA

 

Trudnych doświadczeń cd. To znak czasu!

Trudnych doświadczeń ciąg dalszy.

Wstrząsnął mną fakt zabójstwa prezydenta Gdańska .

Wstrząsnął mną fakt okoliczności, w jakich do tego doszło .

Wstrząsnęła mną reakcja wielu ludzi, w tym bliskich .

Zginął człowiek zasłużony dla swojego miasta .

Zginął podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Reakcja wielu ludzi, taka jak moja.

Ubolewanie nad tym faktem :Zamordowano człowieka dobrej woli, w momencie kulminacyjnym finału Orkiestry dobrej woli .

Szok niemal, że tylu ludzi myśli inaczej niż ja, niż fakty, które mówią same za siebie.

Nie ma dla mnie znaczenia jak gazeta,czy telewizja, zależna ,czy nie zależna to mówi . Ja wierzę  Gdańszczanom ,którzy od paru dni przychodzą oddać hołd swojemu prezydentowi i Orkiestrze za którą stoi pan Owsiak, dzięki której uratowano życie wielu ludzi.

Szok, że  nie tak myślą niektóre bliskie mi osoby .

Nie wiem jaki jest świat na którym żyjemy .

Wiem, że ja już do niego nie pasuje.

Wiem, że go nie rozumiem.

Wiem, że taki to czas i coś się dzieje .

Zło ujawnia swoją siłę, dobro swoją moc.

Co zwycięży ?

Co się zdarzy?

Wiem, że muszę trwać w swojej prawdzie i oddaję moją ludzką omylną prawdę woli Boga we mnie.

Niech mnie rozjaśni, niech mnie pocieszy i da przebaczenie mnie i wszystkim ludziom na całym świecie.

Może ten świat musi się skończyć, bo zmienić go się nie da.

Może to już, może za chwilę. …

Może odrodzi się ten świat, jak Feniks z popiołów, ale to już będzie inny  świat.

Smutna, poszukująca radości w Bogu, w swoim sercu

Basia.

 

Trudne doświadczenia drogą do zrozumienia, wzmocnienia,oświecenia

W ostatnim czasie przechodziłam trudne chwile. Nie były to jakieś złe zdarzenia w moim osobistym życiu. Dziś jeszcze nie chcę o tym pisać szczegółowo. Zrobię to za jakiś czas.

Ogólnie powiem, że osoba która cieszyła się dużym autorytetem i powszechnym uznaniem, na ten moment straciła wszystko to,   co latami „wypracowała” .

Dotknęło mnie to bardzo, ponieważ otworzyła się przede mną szansa na spotkanie bezpośrednie z tą osobą.

Sytuacja ta spowodowała pośrednio kolejne rozczarowanie dotyczące innej  osoby którą miałam za bliską .

Niełatwo było się otrząsnąć i przejść nad tym wszystkim do porządku.

Odzyskałam jednak równowagę i z odwagą sprostałam i mam nadzieję dalej sprostam tej sytuacji .

Wiosek jest jednak taki .

Ufajmy przede wszystkim sobie. Żyjmy tak, abyśmy sami dla siebie byli autorytetem.

Kształtujmy nasze serce, umysł i duszę tak, abyśmy żyli w prawdzie i mogli sami z siebie czerpać moc.

„Jam jest ‚” to ja ,ty ,to my to wy i oni.

„Jam jest ” to Bóg w nas

„Jam jest ” to Bóg w działaniu .

Refleksyjna Basia

 

 

Zmiana wewnętrzna . Transformacja.

Na moim obrazku – motyle . To końcowy efekt wspaniałego przeobrażenia skromnej gąsienicy, w poczwarkę i w końcu w pięknego motyla .To zmiana dotycząca ciała fizycznego .

Transformacja to zmiana wewnętrzna . Przez całe życie podlegamy zmianom zewnętrznym i wewnętrznym. Są okresy wzrostu i stagnacji, początku i końca. Obecnie mam poczucie wielkiej przemiany, jaka zachodzi we mnie i wokół mnie :w ludziach, przyrodzie ,we wszelkich przejawach życia Słyszymy o tym ,czytamy, zastanawiamy się ,czy to się dzieje na prawdę. Czy ten czas jest faktycznie wyjątkowy? Przecież i my i cała Ziemia ulega ciągłym przemianom. Tak… ale …czuję to ostatnio bardzo intensywnie.

Byłam w ostatnich miesiącach bardzo zagłębiona w materii,z powodu dość intensywnego remontu w domu. Wiązało się to także z generalnymi porządkami .Przeglądem wszystkich szaf,  półek i szuflad. Wyrzucaniem rzeczy niepotrzebnych, segregowaniem pozostałych. Przy tej okazji „przeszła  przez moje ręce ” ,cała przeszłość moja i mojej rodziny. Przeglądałam stare i nowsze albumy ze zdjęciami już nieobecnych najbliższych i młodszych żyjących .Przypomniały nam się miejsca jakie zwiedziliśmy, stroje jakie nosiliśmy…Trochę zdjęć  włożyłam  w ramki ,na miejsce starych ,już opatrznych. Przejrzałam  wraz  z rodziną sterty obrazów namalowanych prze mojego Ojca .  Z radością patrzałam jak nie tylko we mnie ,ale w moich synach ,siostrzenicy, kuzynce, wywoływały one zachwyt i wzruszenie. Każdy z nich wychodził z naszego domu z pokaźną ich liczbą. Różne przydatne lub pamiątkowe  przedmioty, znalazły nowe miejsce w szufladach . Czy więc to było tylko zmaganie się z materią? Nie… dużo ,dużo więcej. To było zmaganie się z przeszłością, wspominanie Rodziców ,zaduma nad  upływającym czasem ,wzruszenie i zachwyt  twórczością Taty , wspomnienie muzykalnej Mamy przy segregacji jej nut..

Zmęczona byłam bardzo fizycznie i psychicznie , jednak bardzo zadowolona, że nasz dobytek rodzinny został odkurzony, posegregowany, że wiem ,co mam i gdzie leży, że zdobyłam się na wyrzucenie rzeczy nie potrzebych .

Po tym wszystkim wyjechałam nad morze, teraz raduję się obecnością córki i jej dzieci. Potem pojadę na tydzień z mężem w góry.

A gdzie tu tytułowa transformacja?

Otóż toczyła się i toczy we mnie  cały czas. Byłam i jeszcze częściowo jestem poczwarką, w twórczym bezruchu. Nie komponowałam ,nie pisałam ,nie malowałam , nie śpiewałam z małymi wyjątkami. Czuję jednak w sobie potężną zmianę, która mam nadzieję przejawi się w mojej twórczości, bez której trudno mi żyć i bez której nie jestem do końca sobą. Ta zmiana ,którą mi trudno zwerbalizować zaowocuje mam nadzieję w moich skromnych dziełach.

Nie przerwałam jednak przez ten czas działalności terapeutycznej . Prowadziłam warsztaty w normalnym rytmie i przyjmowałam ,raz w altance, a innym razem w piwnicy indywidualnych klientów , a raczej klientki .

Nie przerwałam więc jednak działań twórczych, bo takimi są też moje warsztaty i sesje indywidualne . To moje klientki „zmuszały ” mnie do rozwiązywania swoich problemów ,a przez to dawały mi możliwość kreatywnej pracy, za co im dziękuję.

To tyle na dziś.

O transformacji będę pisać zapewne często, bo temat aktualny i ważny, tak dla każdego indywidualnie ,jak i dla całej ludźkości.

Barbara

 

 

 

Luty – Uczucie-Refleksje nad życiem

IMG_20170201_222829W kalendarzu z cytatami Paulo Coelho ,mottem miesiąca lutego jest – uczucie.

W tym miesiącu obchodzimy przecież Walentynki, święto miłości i przyjaźni.

Dobrze, że w tym zimowym miesiącu okażemy sobie nieco ciepła, mam nadzieję, że nie tylko w tym dniu .

Zamieszczę kilka cytatów dotyczących uczuć .

 

 

„Całe życie człowieka na Ziemi sprowadza się do poszukiwania Drugiej Połowy. Wydaje mu się ,że szuka mądrości,bogactwa ,czy władzy, ale to nieprawda, bo wszystko co osiągnie okaże się puste, jeśli nie odnajdzie swojej Drugiej Połowy ”

Cytat pochodzi z książki pt. „Brida”.

Nie czytałam tej książki. Nie wiem też ,czy do końca utożsamiam się z treścią zawartą w tym cytacie.  Z jednej strony zapewne poszukujemy swojej Drugiej Połowy ,bardziej lub mniej świadomie ,ale czy ją znajdujemy?

Czy wydaje nam się ,że ją odnaleźliśmy, a po pewnym czasie stwierdzamy ,że to nie to ,że to, nie ta osoba i szukamy dalej?  Czy może jesteśmy z kimś do końca życia, ale czasem mamy wątpliwości ,czy to jest ta nasza Druga Połowa?

A może jesteśmy sami i nie szukamy nikogo ,a zdobywamy wiedzę, bogactwo, mądrość?

Oczywiście dobrze jest mieć przy sobie bliską osobę i dzielić się z nią swoimi radościami i smutkami , bogactwem i mądrością , ale czy tylko z taką osobą możemy osiągnąć spełnienie? Czy nie można się realizować w pojedynkę? Są przecież samotnicy osiągający wiele w życiu i im właśnie potrzebny jest spokój do ich twórczej pracy i nie chcą się z nikim na stałe wiązać.

Zapewne nie ma na te pytania  prostych odpowiedzi.

Myślę, że znalezienie Drugiej Połowy , osoby ,która by pod każdym względem i na całe życie nam odpowiadała, to zapewne wielka i wspaniała sprawa, ale ile takich par jest na świecie? Myślę, że niewiele.

Jest jednak odpowiedź twierdząca na to pytanie. Tak może istnieć taka Osoba, która dopełni idealnie nasze życie, będzie z nami zawsze i do końca, nada sens naszemu życiu. I Jej szukamy przez całe życie. Nie jest to jednak człowiek .Musiałby to być człowiek idealny i do tego idealny dla nas, a my – ludzie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy .

Tylko w sferze duchowej możemy znaleźć ideał, tylko Bóg ( niezależnie od tego, jak go nazywamy ) jest w stanie do końca nadać sens naszej egzystencji. i właśnie Jego szukamy przez całe życie.

Po drodze spotykamy różnych ludzi. Z niektórymi idziemy pieszo  kilka kilometrów ,z niektórymi jedziemy tysiące kilometrów autostradą , z innymi wcale nam nie po drodze. Szukanie i spotykanie innych ludzi ,to poszukiwanie Boga .

Zadziwiłam się sama, tą swoją odpowiedzą na zadane wcześniej pytania, zainspirowane cytatem z książki „Brida”

Pisałam sobie ot tak  ,filozofowałam nad uczuciami ludzkimi , nie przypuszczając ,że dojdę do takiej duchowej konkluzji.

…ale ..tak to jest.

Z gorącymi uczuciami dla Was

Basia

 

 

Styczeń-Tolerancja

img_20170107_222654Zaczynam nowy rok z moim ulubionym kalendarzem z cytatami Paulo Coelho.

Pierwszy miesiąc – styczeń – tolerancja.

Jakże piękne słowo.

Samo jego brzmienie jest łagodne i przyjazne.

Jaką zawiera w sobie wspaniałą treść.

Tolerancja to przyjaźń, to akceptacja, to szacunek, to zrozumienie i otwarcie .

Jak bardzo potrzeba nam tych słów i idących za nimi czynów.

Jak bardzo oddalił się świat od tych ideałów .

A wszystko „idzie” niby z postępem .

Rozwój nauki, ekonomi , postęp w każdej dziedzinie .

Tylko my jako ludzie, jako cywilizacja, zamiast naprawdę iść do przodu, cofamy się .

Jesteśmy nietolerancyjni , ksenofobiczni, rasistowscy .

Tylko my, tylko ja ,tylko moje ,tylko nasze jest dobre. Nasz kraj ,nasza religia ,nasza rasa, nasza narodowość, nasz sposób myślenia. Rozbuchane ego indywidualne i narodowe .

A wszystko to w imię patriotyzmu i naszej religii i naszych małych i wielkich interesów.

Wiem ,że jest nas wielu myślących inaczej. Mających odwagę myśleć i mówić po swojemu, z szacunkiem dla innego poglądu, dla innego punku widzenia.

Wiem ,że są tacy wśród nas ,którzy są otwarci na inność ,chcą zrozumieć odmienny pogląd, poznać go i porozmawiać o tym co nas boli, co nas dzieli i poszukać tego co nas łączy.

To jest tolerancja. To jest prawdziwy rozwój i postęp .

Nie technologiczny, nie ekonomiczny, ale ludzki.

Barbara