Trudnych doświadczeń cd. To znak czasu!

Trudnych doświadczeń ciąg dalszy.

Wstrząsnął mną fakt zabójstwa prezydenta Gdańska .

Wstrząsnął mną fakt okoliczności, w jakich do tego doszło .

Wstrząsnęła mną reakcja wielu ludzi, w tym bliskich .

Zginął człowiek zasłużony dla swojego miasta .

Zginął podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Reakcja wielu ludzi, taka jak moja.

Ubolewanie nad tym faktem :Zamordowano człowieka dobrej woli, w momencie kulminacyjnym finału Orkiestry dobrej woli .

Szok niemal, że tylu ludzi myśli inaczej niż ja, niż fakty, które mówią same za siebie.

Nie ma dla mnie znaczenia jak gazeta,czy telewizja, zależna ,czy nie zależna to mówi . Ja wierzę  Gdańszczanom ,którzy od paru dni przychodzą oddać hołd swojemu prezydentowi i Orkiestrze za którą stoi pan Owsiak, dzięki której uratowano życie wielu ludzi.

Szok, że  nie tak myślą niektóre bliskie mi osoby .

Nie wiem jaki jest świat na którym żyjemy .

Wiem, że ja już do niego nie pasuje.

Wiem, że go nie rozumiem.

Wiem, że taki to czas i coś się dzieje .

Zło ujawnia swoją siłę, dobro swoją moc.

Co zwycięży ?

Co się zdarzy?

Wiem, że muszę trwać w swojej prawdzie i oddaję moją ludzką omylną prawdę woli Boga we mnie.

Niech mnie rozjaśni, niech mnie pocieszy i da przebaczenie mnie i wszystkim ludziom na całym świecie.

Może ten świat musi się skończyć, bo zmienić go się nie da.

Może to już, może za chwilę. …

Może odrodzi się ten świat, jak Feniks z popiołów, ale to już będzie inny  świat.

Smutna, poszukująca radości w Bogu, w swoim sercu

Basia.

 

Trudne doświadczenia drogą do zrozumienia, wzmocnienia,oświecenia

W ostatnim czasie przechodziłam trudne chwile. Nie były to jakieś złe zdarzenia w moim osobistym życiu. Dziś jeszcze nie chcę o tym pisać szczegółowo. Zrobię to za jakiś czas.

Ogólnie powiem, że osoba która cieszyła się dużym autorytetem i powszechnym uznaniem, na ten moment straciła wszystko to,   co latami „wypracowała” .

Dotknęło mnie to bardzo, ponieważ otworzyła się przede mną szansa na spotkanie bezpośrednie z tą osobą.

Sytuacja ta spowodowała pośrednio kolejne rozczarowanie dotyczące innej  osoby którą miałam za bliską .

Niełatwo było się otrząsnąć i przejść nad tym wszystkim do porządku.

Odzyskałam jednak równowagę i z odwagą sprostałam i mam nadzieję dalej sprostam tej sytuacji .

Wiosek jest jednak taki .

Ufajmy przede wszystkim sobie. Żyjmy tak, abyśmy sami dla siebie byli autorytetem.

Kształtujmy nasze serce, umysł i duszę tak, abyśmy żyli w prawdzie i mogli sami z siebie czerpać moc.

„Jam jest ‚” to ja ,ty ,to my to wy i oni.

„Jam jest ” to Bóg w nas

„Jam jest ” to Bóg w działaniu .

Refleksyjna Basia

 

 

Zmiana wewnętrzna . Transformacja.

Na moim obrazku – motyle . To końcowy efekt wspaniałego przeobrażenia skromnej gąsienicy, w poczwarkę i w końcu w pięknego motyla .To zmiana dotycząca ciała fizycznego .

Transformacja to zmiana wewnętrzna . Przez całe życie podlegamy zmianom zewnętrznym i wewnętrznym. Są okresy wzrostu i stagnacji, początku i końca. Obecnie mam poczucie wielkiej przemiany, jaka zachodzi we mnie i wokół mnie :w ludziach, przyrodzie ,we wszelkich przejawach życia Słyszymy o tym ,czytamy, zastanawiamy się ,czy to się dzieje na prawdę. Czy ten czas jest faktycznie wyjątkowy? Przecież i my i cała Ziemia ulega ciągłym przemianom. Tak… ale …czuję to ostatnio bardzo intensywnie.

Byłam w ostatnich miesiącach bardzo zagłębiona w materii,z powodu dość intensywnego remontu w domu. Wiązało się to także z generalnymi porządkami .Przeglądem wszystkich szaf,  półek i szuflad. Wyrzucaniem rzeczy niepotrzebnych, segregowaniem pozostałych. Przy tej okazji „przeszła  przez moje ręce ” ,cała przeszłość moja i mojej rodziny. Przeglądałam stare i nowsze albumy ze zdjęciami już nieobecnych najbliższych i młodszych żyjących .Przypomniały nam się miejsca jakie zwiedziliśmy, stroje jakie nosiliśmy…Trochę zdjęć  włożyłam  w ramki ,na miejsce starych ,już opatrznych. Przejrzałam  wraz  z rodziną sterty obrazów namalowanych prze mojego Ojca .  Z radością patrzałam jak nie tylko we mnie ,ale w moich synach ,siostrzenicy, kuzynce, wywoływały one zachwyt i wzruszenie. Każdy z nich wychodził z naszego domu z pokaźną ich liczbą. Różne przydatne lub pamiątkowe  przedmioty, znalazły nowe miejsce w szufladach . Czy więc to było tylko zmaganie się z materią? Nie… dużo ,dużo więcej. To było zmaganie się z przeszłością, wspominanie Rodziców ,zaduma nad  upływającym czasem ,wzruszenie i zachwyt  twórczością Taty , wspomnienie muzykalnej Mamy przy segregacji jej nut..

Zmęczona byłam bardzo fizycznie i psychicznie , jednak bardzo zadowolona, że nasz dobytek rodzinny został odkurzony, posegregowany, że wiem ,co mam i gdzie leży, że zdobyłam się na wyrzucenie rzeczy nie potrzebych .

Po tym wszystkim wyjechałam nad morze, teraz raduję się obecnością córki i jej dzieci. Potem pojadę na tydzień z mężem w góry.

A gdzie tu tytułowa transformacja?

Otóż toczyła się i toczy we mnie  cały czas. Byłam i jeszcze częściowo jestem poczwarką, w twórczym bezruchu. Nie komponowałam ,nie pisałam ,nie malowałam , nie śpiewałam z małymi wyjątkami. Czuję jednak w sobie potężną zmianę, która mam nadzieję przejawi się w mojej twórczości, bez której trudno mi żyć i bez której nie jestem do końca sobą. Ta zmiana ,którą mi trudno zwerbalizować zaowocuje mam nadzieję w moich skromnych dziełach.

Nie przerwałam jednak przez ten czas działalności terapeutycznej . Prowadziłam warsztaty w normalnym rytmie i przyjmowałam ,raz w altance, a innym razem w piwnicy indywidualnych klientów , a raczej klientki .

Nie przerwałam więc jednak działań twórczych, bo takimi są też moje warsztaty i sesje indywidualne . To moje klientki „zmuszały ” mnie do rozwiązywania swoich problemów ,a przez to dawały mi możliwość kreatywnej pracy, za co im dziękuję.

To tyle na dziś.

O transformacji będę pisać zapewne często, bo temat aktualny i ważny, tak dla każdego indywidualnie ,jak i dla całej ludźkości.

Barbara

 

 

 

Luty – Uczucie-Refleksje nad życiem

IMG_20170201_222829W kalendarzu z cytatami Paulo Coelho ,mottem miesiąca lutego jest – uczucie.

W tym miesiącu obchodzimy przecież Walentynki, święto miłości i przyjaźni.

Dobrze, że w tym zimowym miesiącu okażemy sobie nieco ciepła, mam nadzieję, że nie tylko w tym dniu .

Zamieszczę kilka cytatów dotyczących uczuć .

 

 

„Całe życie człowieka na Ziemi sprowadza się do poszukiwania Drugiej Połowy. Wydaje mu się ,że szuka mądrości,bogactwa ,czy władzy, ale to nieprawda, bo wszystko co osiągnie okaże się puste, jeśli nie odnajdzie swojej Drugiej Połowy ”

Cytat pochodzi z książki pt. „Brida”.

Nie czytałam tej książki. Nie wiem też ,czy do końca utożsamiam się z treścią zawartą w tym cytacie.  Z jednej strony zapewne poszukujemy swojej Drugiej Połowy ,bardziej lub mniej świadomie ,ale czy ją znajdujemy?

Czy wydaje nam się ,że ją odnaleźliśmy, a po pewnym czasie stwierdzamy ,że to nie to ,że to, nie ta osoba i szukamy dalej?  Czy może jesteśmy z kimś do końca życia, ale czasem mamy wątpliwości ,czy to jest ta nasza Druga Połowa?

A może jesteśmy sami i nie szukamy nikogo ,a zdobywamy wiedzę, bogactwo, mądrość?

Oczywiście dobrze jest mieć przy sobie bliską osobę i dzielić się z nią swoimi radościami i smutkami , bogactwem i mądrością , ale czy tylko z taką osobą możemy osiągnąć spełnienie? Czy nie można się realizować w pojedynkę? Są przecież samotnicy osiągający wiele w życiu i im właśnie potrzebny jest spokój do ich twórczej pracy i nie chcą się z nikim na stałe wiązać.

Zapewne nie ma na te pytania  prostych odpowiedzi.

Myślę, że znalezienie Drugiej Połowy , osoby ,która by pod każdym względem i na całe życie nam odpowiadała, to zapewne wielka i wspaniała sprawa, ale ile takich par jest na świecie? Myślę, że niewiele.

Jest jednak odpowiedź twierdząca na to pytanie. Tak może istnieć taka Osoba, która dopełni idealnie nasze życie, będzie z nami zawsze i do końca, nada sens naszemu życiu. I Jej szukamy przez całe życie. Nie jest to jednak człowiek .Musiałby to być człowiek idealny i do tego idealny dla nas, a my – ludzie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy .

Tylko w sferze duchowej możemy znaleźć ideał, tylko Bóg ( niezależnie od tego, jak go nazywamy ) jest w stanie do końca nadać sens naszej egzystencji. i właśnie Jego szukamy przez całe życie.

Po drodze spotykamy różnych ludzi. Z niektórymi idziemy pieszo  kilka kilometrów ,z niektórymi jedziemy tysiące kilometrów autostradą , z innymi wcale nam nie po drodze. Szukanie i spotykanie innych ludzi ,to poszukiwanie Boga .

Zadziwiłam się sama, tą swoją odpowiedzą na zadane wcześniej pytania, zainspirowane cytatem z książki „Brida”

Pisałam sobie ot tak  ,filozofowałam nad uczuciami ludzkimi , nie przypuszczając ,że dojdę do takiej duchowej konkluzji.

…ale ..tak to jest.

Z gorącymi uczuciami dla Was

Basia

 

 

Styczeń-Tolerancja

img_20170107_222654Zaczynam nowy rok z moim ulubionym kalendarzem z cytatami Paulo Coelho.

Pierwszy miesiąc – styczeń – tolerancja.

Jakże piękne słowo.

Samo jego brzmienie jest łagodne i przyjazne.

Jaką zawiera w sobie wspaniałą treść.

Tolerancja to przyjaźń, to akceptacja, to szacunek, to zrozumienie i otwarcie .

Jak bardzo potrzeba nam tych słów i idących za nimi czynów.

Jak bardzo oddalił się świat od tych ideałów .

A wszystko „idzie” niby z postępem .

Rozwój nauki, ekonomi , postęp w każdej dziedzinie .

Tylko my jako ludzie, jako cywilizacja, zamiast naprawdę iść do przodu, cofamy się .

Jesteśmy nietolerancyjni , ksenofobiczni, rasistowscy .

Tylko my, tylko ja ,tylko moje ,tylko nasze jest dobre. Nasz kraj ,nasza religia ,nasza rasa, nasza narodowość, nasz sposób myślenia. Rozbuchane ego indywidualne i narodowe .

A wszystko to w imię patriotyzmu i naszej religii i naszych małych i wielkich interesów.

Wiem ,że jest nas wielu myślących inaczej. Mających odwagę myśleć i mówić po swojemu, z szacunkiem dla innego poglądu, dla innego punku widzenia.

Wiem ,że są tacy wśród nas ,którzy są otwarci na inność ,chcą zrozumieć odmienny pogląd, poznać go i porozmawiać o tym co nas boli, co nas dzieli i poszukać tego co nas łączy.

To jest tolerancja. To jest prawdziwy rozwój i postęp .

Nie technologiczny, nie ekonomiczny, ale ludzki.

Barbara

„Tym którzy lękają się przygody ,mogę jedno powiedzieć; rutyna szybciej zabija” Paulo Coelho

Czy zgadzacie się z tym zdaniem ?

Większość ludzi boi się zmian. Widzą w nich zagrożenie. Nieznane ,niepewne .. może i ciekawe ale …lepiej aby nic się nie zmieniło. Oczywiście jeśli jest nam dobrze ,czujemy się szczęśliwi i spełnieni to wspaniale .Tak trzymać . Często jednak nie jest dobrze, jesteśmy niezadowoleni ze swojego życia.Mamy dość nudnej pracy, nie lubimy miejsca w którym mieszkamy, związki nie dają satysfakcji ,ale my nic…tkwimy w tej sytuacji ,bojąc się jakiegokolwiek ruchu. Są ludzie odważni, lub bardzo zdeterminowani którzy potrafią rzucić wszystko i podejmują ryzyko. To dla bardzo odważnych, ale co z tymi którzy boją się ryzykować . Nie zawsze trzeba rzucić wszystko, często nie można ,bo przecież żyć trzeba , nie chodzi przecież o to, aby zostać bez pieniędzy, domu ,czy w samotności. Można jednak dokonać wielu zmian w każdej sytuacji. Mogą to być drobne zmiany ,które stopniowo doprowadzą nas do wymarzonego celu. Może to będzie tylko zmiana rutyny. Pójdźmy raz inną drogą do pracy, zjedzmy choćby najskromniejszy posiłek w małej restauracji zamiast  w domu. Spotkajmy się z kimś kogo lubimy ,a dawno, z tak zwanego braku czasu, do tego spotkania nie doszło. Po jakimś czasie okaże się ,że jesteśmy radośniejsi, mamy więcej pomysłów i coraz śmielsze plany. Pomału uwierzymy w to ,że jednak można coś zmienić. Może zamiast kolejnego serialu poczytamy książkę, a potem dojdziemy do wniosku ,że możemy sami napisać książkę. Przecież życie każdego człowieka to opowieść, często ciekawsza niż ta książka, którą czytamy. W taki sposób ze znudzonego ,sfrustrowanego człowieka możemy zmienić się w kreatora swojego życia.

Życzę wszystkim udanego ,kreatywnego życia

Barbara

18.18. albo 11.11 czy lubicie takie „przypadkowe” zbieżności liczb?

Nie jestem numerologiem, ale liczby do mnie przemawiają.

Ten wpis zaczęłam pisać właśnie o 18.18. To dobry znak. Zauważyłam, że takie zbieżności liczb pojawiają mi się wtedy ,gdy jestem ze sobą w harmonii, tak jak by Wszechświat , a może mój Anioł Stróż chciał mi powiedzieć: ” Wszystko jest w porządku” . Zawsze taki widok tych samych cyfr, wprawia mnie w dobry humor.

Ostatnio miałam burzliwy i trudny czas. Sporo „odejść” dookoła mnie. Co prawda jedno tylko dotyczyło mnie osobiście, za to było trudne i bolesne. Czy idee umierają ? Myślę ,że jednak nie. Zmieniają się tylko okoliczności , osoby zaangażowane w tą samą idee. Idee nie mogą umrzeć, mogą za to ewoluować . To tak jak ludzie. My też nie umieramy, tylko zmieniamy postać ,środowisko , wibracje. Jest jednak przy każdym odejściu smutek, potrzebny jest czas żałoby, czas pogodzenia się z nową sytuacją, oswojenia się ze zmianą i akceptacja tej zmiany. Zmiany zawsze zaprowadzą nas dalej ,wyżej , nawet wówczas, gdy początkowo jest to bardzo trudne i wydaje się, że się świat zawalił. On się musi co jakiś czas zawalić, wypalić, aby na jego zgliszczach zbudować coś nowego. Choć to boli, warto pozbyć się złudzeń. Czasem trudno odróżnić co jest złudzeniem, a co prawdą, jednak czas pokazuje prawdę. Złudzenia się rozwiewają, prawda zostaje. Gdy ‚świat się wali” dobrze jest się zatrzymać, zastanowić, czego mnie ta sytuacja ma nauczyć. Często nie od razu rozumiemy „o co chodzi”. Potrzeba trochę czasu. Zatrzymajmy się więc. Ja poszłam dziś do parku. Powierzyłam moje rozgoryczenie drzewom i wodzie, poprosiłam o siłę i opłukanie mnie z rozczarowanie. Potem wróciłam i namalowałam obraz. Dwa słońca, jedno zachodzi, drugie wschodzi, jedno umiera, a drugie się rodzi, ale przecież to jest to samo jedno słońce, które nigdy nie umiera i nigdy się nie rodzi. Jest wieczne, tak jak my i nasze idee.

Zaobserwujcie pojawianie się tych samych cyfr, gdy spojrzycie na zegar. To dobry znak . Pozdrawiam

Basia

Tyle słońca w całym mieście!

Słowami tej piosenki , zaczynałam moje wpisy na blogu. To był maj zeszłego roku. Teraz marzec, aż kipi od słońca i rozjaśnia nam każdy dzień. Z tego powodu ,być może, mam mało klientów. Słońce jest najlepszym terapeutą. Znika depresja, pojawia się pozytywne myślenie. Więc zamiast narzekać na brak pracy, postanowiłam po prostu cieszyć się życiem. Spędziłam dziś całe popołudnie w „miXturze” na pogwarkach z moją kuzynką, pojadając pyszne ,zdrowe potrawy, słuchając dobrej, spokojnej muzyki.

Tyle we mnie chęci obdarowania ludzi swoją energią ,wiedzą,doświadczeniem twórczością muzyczną i literacką. Znam wiele osób, które mają różne talenty, wiedzę i również posiadają potrzebę dzielenia się tym z ludźmi. To piękne, tylko czasem nie wiadomo, jak do tych ludzi dotrzeć, gdzie są Ci , którzy by chcieli korzystać z naszych umiejętności ? I co z tym robić? Czy lepiej zareklamować? Jak sprzedać i za ile ? Czy dawać za darmo? Dla wielu znanych mi osób to jeszcze do tego jest to ich być, albo nie być. Nie mają pracy, lub mają taką która ich wykańcza, nie daje satysfakcji. Poruszają energie, bo to potrafią, modlą się ,czekają cierpliwie, lub nie cierpliwie i … nic, lub bardzo niewiele. Czytają mądre książki : „Sekret”, „Klucz do sekretu” i mnóstwo podobnych pozycji i nadal niewiele zmienia się w ich życiu.

Cóż im powiedzieć, jak doradzić, jak pomóc?

Wiem jedno, nie załamywać się, dalej dążyć do celu, a co zrobić jak cel nie jest jasno sprecyzowany?

Korzystam z wahadła, kart anielskich, modlitwy, medytacji,ustawień, matrycy energetycznej i wielu innych technik i bardzo często to pomaga, ale są sytuacji poruszane wielokrotnie i dzieje się niewiele. Co z tym zrobić?

Jestem terapeutą, chcę pomagać i często to się udaje, czasem jednak nie…A więc poddać się , położyć na fali i płynąć z nurtem z nadzieją ,że dopłyniemy do właściwego brzegu.

Jest na to odpowiedź ” Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by go gonić” Nie o to chodzi ,aby osiągnąć cel, ale by do niego dążyć. Droga jest odpowiedzią. ” Ja jestem drogą” powiedział Jezus Chrystus. Idźmy więc, choć droga niełatwa. Nie jest lekko na tej Ziemi, ale nikt nam nie obiecał, ze będzie łatwo i do tego tą drogę sobie podobno wybraliśmy sami, więc nie ma co narzekać? Trzeba doświadczać i się uczyć, o to chodzi w tym wszystkim.

Cieszmy się więc słońcem, tyle go w całym mieście, a jak przyjdzie deszcz radujmy się nim, bo nareszcie pada.

Dobranoc , miłych snów o szczęściu!

Basia

Czy jestem feministką?

Dyskusja jaka pojawiła, w Domu Natury na face -booku, po ostatnim wpisie Magdaleny, dała mi do myślenia.. Zostałam odebrana, jako feministka, a wcale się feministką nie czuję. Nie podoba mi się tylko to, jak była i niestety jeszcze często jest, traktowana kobieta. I wcale nie uważam ,że kobiety osiągając jakąś pozycje powinny się odgrywać na mężczyznach . O tym matriarchacie , to było tak trochę przekornie i prowokująco. , Całkowicie się zgadzam z Ewą. Nie lubię konkurencji pomiędzy kobietami i mężczyznami o to, kto jest lepszy, bo tu nie ma lepszych i gorszych, wygranych i przegranych . To po prostu są mężczyźni i kobiety . To są ludzie i liczy się to, jakim kto jest człowiekiem ,a nie jakiej jest płci. Dlatego nie jestem feministką, absolutnie nie .Cenię odmienność naszych płci i rolę jaką pełnią w życiu. Są przecież dopełnieniem siebie i tylko wzajemne uszanowanie odmienności, stwarza właściwą płaszczyznę porozumienia i współżycia. Wtedy pojawia się równowaga i harmonia .

Nie, nie jestem feministką. Jestem człowiekiem.

Barbara

 

 

Wolność w związku.

Wszyscy pragniemy miłości, bliskiej osoby, tej jedynej ,tego jedynego.

Początki są ekscytujące. Jesteśmy zakochani, pragniemy kontaktu z Tą ukochaną osobą. Tęsknimy ,gdy jej nie ma obok nas, marzymy, aby była bardzo blisko, jak najbliżej ,ciągle, w nocy i w dzień. Chcemy się przy niej budzić i przy niej zasypiać.

Ta potrzeba bliskości, intymności , ten silny pociąg seksualny, ten zew natury, jest bardzo ważny, dla jednostki, dla rodziny, dla społeczeństwa, dla rasy ludzkiej. Bez tej potężnej siły, trudno byłoby założyć rodzinę i mieć dzieci. Ludzkość by wymarła. Para małżeńska ,rodzicielska, czy tak dziś częsta – partnerska, nie miałby siły na wzajemny, codzienny, niełatwy trud życia, gdyby nie miłość. Nie będę tu opisywała patologicznych związków, gdzie różnie z tą miłością. Porozmawiajmy o normalnym , w miarę prawidłowym związku. Ludzie kochają się ,mają dzieci i teraz szczególnie potrzebne jest uczucie, jednak ono się nieco zmienia, trzeba je dzielić z dziećmi. Dzielić ,czy mnożyć? W prawidłowym związku dzieci łączą, zwiększają ilość miłości. Same potrzebują jej bardzo dużo, ale też ile jej oddają, kochając rodziców bezgranicznie. Cud miłości trwa, miłość dojrzewa i już nie łopocze nam serce na widok ukochanej osoby , jednak pojawia się coś więcej . Zwiększa się odpowiedzialność za siebie, partnera, dzieci. Zależy nam na tym ,aby tworzyć razem rodzinę, mieć wzajemne oparcie, móc na siebie nawzajem liczyć. Staramy się stworzyć dobre warunki dla naszej rodziny.

Dzieci rosną mamy trochę więcej czasu i powstaje w nas naturalna potrzeba „wyjścia ” także poza związek, poza rodzinę, poza pracę. Przypominają nam się niespełnione marzenia, pasje. Zaczynamy je realizować. Wspaniale, tak powinno być, to jest prawidłowy rozwój. Czasem jednak pojawiają się nieznane dotąd problemy. Dzieje się tak ,gdy w jednej z osób budzi się potrzeba samorealizacji, a w drugiej nie . Wówczas często pojawia się obawa, o utratę partnera, zazdrość i chęć ograniczenia tego ,który się „wyrywa” w świat. I tu mamy, jako ludzie dojrzali ogromne możliwości wzrastania. Po pierwsze ,aby wzrastać samemu, a po drugie, aby pozwolić na wzrost i rozwój naszemu życiowemu partnerowi.

Dlatego nie czekajmy z samorealizacją do czasu ,aż dzieci dorosną i wyjdą z domu.

Porozmawiajmy z naszym partnerem już na początku związku, jak chcemy żyć, aby w pełni realizować się jako człowiek. Oczywiście w dobrym związku priorytetem będzie wzajemna relacja i rodzina , potem praca, która zapewni byt, podział obowiązków w domu, a potem nasze pasje ,zainteresowania wspólne ,oraz niezależne. Wymieniam je na końcu, co nie znaczy ,że są mało ważne. Są bardzo ważne i dobrze jeśli są realizowane ,choćby w niewielkim zakresie od samego początku. Oczywiście te pasje mogą być wspólne, co jest szczególnie ważne u par bez dzieci. Dla utrzymania związku konieczny jest wspólny cel, ale ważne są też działania indywidualne, czas dla siebie. W miarę upływu czasu, ten własny czas jest ogromnie ważny. To właśnie danie sobie nawzajem tego czasu, cementuje związek. Nie nastąpi wówczas wypalenie, znudzenie. Robiąc coś czasem tylko dla siebie, wychodząc z domu na zajęcia jogi, aerobiku, na samotny spacer, na ploteczki, czy lekcje języka. Wyjazd tylko w męskim, lub tylko damskim gronie na żagle ,czy narty, udziału w ciekawych warsztatach, w plenerach malarskich .Świat oferuje tyle wspaniałych możliwości. Nie zamykajmy się w domu i nie zamykajmy w domu naszego partnera. U wielu ludzi jest jednak obawa o zdradę. „Puszczę go samego na narty i co będzie, pozna kogoś, a ja ,co będzie ze mną ? Czy też „Będzie śpiewać w chórze i co wyjedzie na występy ,a ten dyrygent ,taki przystojny” I znów problem . Kochani nad wzajemnym zaufaniem też trzeba pracować, od samego początku ,rozmawiać o tym . nie bać się takich tematów i samemu być uczciwym. Niestety jeśli związek kiepski i partnerzy nie są wierni , to jak nie dyrygent, to dentysta będzie dobrą okazją do wyjścia z domu i do zdrady. Paradoksalnie właśnie pary , które nie śledzą siebie nawzajem , mają zaufanie, ale także są interesujące dla partnera, bo coś ciekawego robią , te pary mają największą szanse na przetrwanie. Niestety często nawet w tych dobrych związkach jedna z osób jest zaborcza, przy tym silna i usiłuje nawet nie świadomie podporządkować sobie partnera, lub też inaczej, „wisi” na nim nie mając pomysłu na swoją realizacje. .Nie jest to łatwe i przyjemne . Taka osoba ‚kontrolująca” ,lub „wisząca” , osłabia partnera, czy partnerkę i pozbawia energii życiowej. Na to nie można się zgodzić, dlatego trzeba mieć mocne cele i wielką przebojowość, aby je realizować. Wówczas partner się podda, nie zawsze zrozumie, ale uszanuje. Tak jak zaznaczyłam mówię cały czas o normalnych związkach ,bez patologii.

Dobrze jest, jeśli szanujemy siebie, swoją pracę ,swoje pasje, wtedy otoczenie nas uszanuje, wtedy uszanuje nas człowiek, który jest u naszego boku . Potrzebna jest do tego siła, którą należy w sobie budować. Niestety nasza słabość i spolegliwość w najlepszej nawet wierze czyniona, zostanie wykorzystana ,a nie doceniona. Wspaniale, jeśli możliwa jest rozmowa, jednak często wtedy do głosu dochodzą emocja, pojawiają się jakieś stare żale i z przyjacielskiej pogawędki powstaje kłótnia. Może więc po prostu róbmy swoje, z wewnętrznym przekonaniem ,że to co robimy ma dla nas wartość, lub po prostu sprawia nam przyjemność .Będziemy wtedy spełnieni, szczęśliwi, zdrowi i atrakcyjni dla naszego otoczenia.

Pozdrawiam, życząc wszystkim dużo siły i radości życia.

Barbara