Potrzebuję siebie samej !

Potrzebuję siebie samej ,tak bardzo jak nikogo na świecie .

Gdy to piszę,  łzy spływają mi po policzkach .

To znak ,że dotknęłam mojej najgłębszej prawdy.

Nigdy dotąd tak o sobie nie myślałam,

Nie miałam odwagi tak pomyśleć.

Zawsze inni byli dla mnie ważniejsi .

Rodzina, Mama, Tata ,Siostra, potem Mąż ,Dzieci ,Przyjaciele, Inni Ludzie …. .Bóg

Z czasem kolejność zmieniała się . ..Rodzice zmarli, ale nadal byli bardzo ważni .mąż i dzieci wysunęli się na pierwszy plan…. Bóg !

Z czasem na pierwszym miejscu był Bóg …,a potem znowu ludzie ,bliźni .

To już było lepiej ,ale ja ciągle na samym końcu .

I wreszcie przyszło zrozumienie Pierwszego z Dziesięciorga Przykazań

” Kochaj Pana Boga swego ,z całego serca swego ,z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego, jak siebie samego .

A więc Bóg ,potem bliźni i potem ja ?

Nie … najpierw mamy kochać Boga ,potem siebie, a bliźniego ,jak siebie samego .

Kochać siebie samego ?

Znów nie miałam na to odwagi.

Znów upłynęło trochę czasu .

Kochać Boga . Dalekiego, abstrakcyjnego ?

A może kochać Boga ,który jest przecież we mnie. ?

A więc ja jestem boska ?

Znów brak odwagi ,aby to przyjąć ….

Dziś wiem ,że potrzebuję siebie najbardziej ,tej zjednoczonej z Bogiem w miłości , gdy zatraca się przepaść pomiędzy Bogiem i mną  ,że jesteśmy Jednią  z Bogiem i ze wszystkimi ludźmi ..

Potrzebuję siebie samej ,aby realizować siebie, wędrować swoją drogą ,odnajdować Boga w sobie ,tworzyć tak jak On, kochać tak jak On. Potrzebuję na to czasu i przestrzeni .Muszę być w tym sama ze sobą. Dużo, długo … wtedy przychodzi zrozumienie , wtedy przejawia się tworzenie. Wtedy wiem ,że jestem Jednią z Bogiem .

Potem mogę wyjść do ludzi ,aby się tym dzielić .

Kształtowanie rzeczywistości .

Od paru lat korzystam z wiedzy zawartej w Transerfingu Rzeczywistości . Jest to oczywiście  jedna z wielu dróg poszerzających naszą świadomość . Może nie najłatwiejsza, ale skuteczna .

Vadim Zeland twórca tej metody, opiera się na różnych źródłach mądrości .Wprowadza jednak nowe nazewnictwo,  z którym trzeba się oswoić . Ten nowy język ma tą zaletę, że brzmi współcześnie .

Do niedawna korzystałam z transerfingu, jako narzędzia, wyciągając jedną z 78 kart, na których znajdują się zasady  i ich wyjaśnienie. Formułowałam w myślach problem i czytałam odpowiednią danej karcie treść, zawartą w książce załączonej do kart .

Poznałam jednak inny sposób korzystania z kart. Formułuję problem, następnie  wyciągam jedną kratę ,która poinformuje mnie o  przyczynie  zaistniałego problemu, a drugą na rozwiązanie problemu.

Ten sposób pracy,  jest znacznie trafniejszy .

Nie jest jednak łatwo zrozumieć dany przekaz, jeśli nie zna się ogólnej idei transerfingu i poszczególnych zasad . Można je poznać studiując książkę dołączoną do kart, lub czytając inne książki  Zelanda dotyczące transerfingu. Ja zdecydowanie polecam ksiażkę z kartami .

Zapraszam też na prowadzone przeze mnie sesje transerfingu . Moja wieloletnia praktyka w tej dziedzinie, pozwala mi na precyzyjne wyjaśnienie odpowiedzi jaką zawiera dana karta .Potrafię ją też właściwie zinterpretować, dla danej osoby i jej problemu.  Osoby które miały okazje skorzystać z takiej sesji  były bardzo zadowolone .

Barbara Mroczkowska

„Twoja wewnętrzna moc.”

Studiuję nadal Hunę z książki ” Szaman miejski”

Dziś parę słów o mocy .

Wszyscy mamy w sobie moc. Swoją wewnętrzną moc .

Zapominamy  jednak o tym. Poszukujemy mocy na zewnątrz . Przypisujemy ją Bogu , Aniołom ,czy świętym. Czasem  zachwyci nas jakiś człowiek, może sportowiec, może  biznesem, czasem  ktoś z naszego otoczenia.

O tym, że my sami mamy moc  – zapominamy lub w nią nie wierzymy . Zresztą jest nam ona skutecznie odbierana przez różne instytucje …

Tymczasem jest nam ona dana przez Stwórcę.

Mamy ją w sobie i mamy prawo z niej korzystać .

Jak mamy z niej korzystać,  jeśli nie ufamy sobie i nie wierzymy, że  ją posiadamy ?

Pierwszą więc sprawą, jest przyjąć ,że ją mamy , od urodzenia , od zawsze .

Jak ją w sobie obudzić ?

Polecałabym proste ćwiczenie z lustrem .

Stańmy przed lustrem i spójrzmy sobie prosto w oczy . Patrzmy dość długo.To niesamowite, ile nam może powiedzieć o nas samych, nasze odbicie. Nasze oczy, to lustra naszej duszy . Nasz nastrój może się zmieniać .Początkowo trudno jest spojrzeć sobie w oczy .Pomału oswajamy się , robi nam się smutno, nawet mogą spłynąć łzy. Potem może zrobić się wesoło . Będziemy się śmiać ,robić jakieś śmieszne miny.

Dobrze jest powiedzieć do siebie. „To ja” .” Ja jestem” .

Można zapytać:”  Kim jestem?”

Można okazać sobie uczucie ,takie jakie czujemy w danej chwili ,

Powiemy, być może:  ” Nie lubię Ciebie  lub „Lubię Ciebie,” To lubię może zamienić się w „Kocham Ciebie” „Szanuję Ciebie” ,”Podobasz mi się” .

Warto powiedzieć sobie potem ,albo od razu ” Mam moc . Mam w sobie moc. Jestem silna.”

W tej książce nie ma akurat opisanego doświadczenia z lustrem .

Ja je stosuję czasem z samą sobą lub z klientami .

Zastosowałam je właśnie mówiąc do siebie ” Mam moc”

Początkowo mówiłam to, bez większego przekonania , jednak w miarę powtarzania tego krótkiego zdania , stawałam się coraz silniejsza, a w  moim oczach pojawił się wyraz oczu ,tygrysa ,czy lwa …Och, jaka  poczułam się mocna !

.Jak szamanka ,jak Boginka …

 

„Szaman miejski ” – refleksje na temat książki Sergia Kahili Kinga

Kolejny raz, po latach, czytam książkę ” Szaman miejski” i jak to zwykle bywa odkrywam na nowo pewne, znane już, obszary .

Huna to pradawna wiedza hawajskich szamanów .

Serge Kahili King znawca Huny i współczesny szaman, przybliża tę wiedzę, ukazując możliwości jej praktycznego zastosowania we współczesnym świecie, w środowisku miejskim .

Zapewne wielu moich czytelników zna zasady Huny i może je  skutecznie stosuje w swoim życiu . Cześć z nich zawiera prawdy oczywiste ,które spotykamy w różnych poglądach filozoficznych , psychologii i różnych praktykach uzdrowicielskich .

U niektórych ludzi , samo słowo szaman, budzi niepokój , bo kojarzy się z transowymi tańcami,dziwacznymi przebraniami i wywoływaniem duchów.

Podzielę się z Wami moimi refleksjami, jakie wywołała ta lektura i opiszę moje własne doświadczenia, podczas wykonywania niektórych prostych ćwiczeń.

Przeczytałam bardzo dużo książek o tematyce filozoficznej ,religijnej , psychologicznej , terapeutycznej i uzdrowicielskiej . Poszukiwałam w niej i nadal   poszukuję prawdy .

Czy jest prawda obiektywna ,czy można ją odnaleźć w książkach?

Spotykam na kartach książek różne poglądy . Jednym z wyznaczników prawdy, jest dla mnie powtarzalność tych samych prawd, w różnych źródłach, prezentowany przez różnych autorów . Wliczam też do tych źródeł księgi natchnione takie jak Biblia , Koran itp . Oczywiście ten mój odbiór jest również subiektywny, bo ukształtowany przez lata, przez mój filtr postrzegania rzeczywistości.

Cóż znalazłam w Hunie, a właściwie w jej interpretacji, w owej książce „Szaman miejski”?

Jak to rezonuje ze mną ?

Podam kilka przykładów

Wszechświat ,świat , rzeczywistość jest jak lustro w którym obija się nasze wyobrażenie o świecie.  Każdy odnajduje w nim swoją interpretacje świata .

Świat jest taki, jaki myślimy ,że jest .Dla jednych jest bezpieczny , dla innych groźny , nieprzyjazny .

Ci z Państwa którzy znają ” Transerfing rzeczywistości Vadima Zeylanda rozpoznają w tym twierdzeniu pierwszą  zasadę transerfingu .Tak się składa ,że jest to też pierwsza zasada Huny. Nie obrazi się na takie stwierdzenie Vadim ponieważ On sam mówi ,że zebrał wszelkie mądrości świata ,a nie je stworzył .On jedynie czasem je troszkę inaczej nazwał i  zinterpretował na potrzeby współczesnego człowieka. Podobnie więc działają obaj autorzy .

Druga zasadę o jakiej napiszę ,a która tak właściwie jest pierwszą  to Miłość . Miłość dająca nam siłę i moc i wybaczenie i zrozumienie.

Zasad jest dużo i nie będę ich tu opisywać ,bo zrobili to lepiej inni.

Teraz opowiem o dwóch małych doświadczeniach  jakie na sobie przerobiłam i o tym co one mi uświadomiły .

Pierwsze doświadczenie .

Mamy wstęp teoretyczny .

Wg.  Huny, w każdej chwili, możemy swoją decyzją zmienić całkowicie pogląd  o sobie samym  , a co za tym idzie całą swoją  rzeczywistość .

Nasze pochodzenie, geny ,karma ,wychowanie to wszystko jest oczywiście i na nas działa ,ale może nie mieć na nas wpływu, jeśli tak zdecydujemy .Ten śmiały pogląd bardzo mi się spodobał i tak był opisany ,że uwierzyłam ,że jest to możliwe .

Z chwilą gdy  zaakceptowałam to całkowicie, poczułam w sobie niezwykłą moc .

Stan ten, w nocy po przerobieniu tego tematu, był bardzo silny .Rano podzieliłam się tym z Magdą .Miałyśmy temat na nasz wspólny spacer .Obie pracujemy nad swoją mocą w różny sposób i chętnie dzielimy się swoimi osiągnięciami  w tej dziedzinie ze sobą i z innymi .

Stan poczucia mocy nieco osłabł w ciągu dnia ,ale wieczorem przy lekturze „Miejskiego szaman’ znów wzniósł się na wyżyny. Wiemy wszyscy dobrze ,że nad utrzymaniem pozytywnych stanów trzeba nieustannie pracować .

Drugie doświadczenie

Doświadczenie to dotyczy bólu w ciele , spowodowanego jakąś negatywną emocją np gniewem .

Należy lekko dotykać palcami tego obszaru dyskomfortu w naszym ciele i równocześnie przypominając sobie sytuację która wywołała nasz gniew, przebaczyć osobie która według nas ten gniew wywołała ,wybaczyć też sobie ,że tak zareagowaliśmy i  całej sytuacji .Następnie mówimy do siebie z przekonaniem ,że ta sytuacja nie ma już nad nam władzy , już nas nie dotyczy . Ból po chwili zmniejsza się ,lub znika całkowicie .

Jaką metodę to nam przypomina? „Radykalne wybaczanie”  – oczywiście .Mówi też o tym  „Transerfing ‚, mówi -” Nowy Testament” i uczy nas tego życie .

To taka mała refleksja .Nie chcę Was dalej zanudzać .

Na dziś w tej kwestii dosyć .

Ciąg dalszy zapewne nastąpi.

Pełna mocy Basia

 

 

 

Warsztaty transerfingu rzeczywistości”

img_20161012_20374922 października odbyły się w Domu Natury „Warsztaty transerfingu rzeczywistości”.

Warsztaty te będą się odbywały cyklicznie, w założeniu raz  w miesiącu, w praktyce ,czasem rzadziej .Następne odbędą się 10 grudnia. Metoda jest dość trudna w pierwszym z nią kontakcie ,dlatego polecałabym uczestniczenie we wszystkich spotkaniach . Stąd moja propozycja powtórzenia pierwszej edycji warsztatów przed 10 grudnia .Dodatkowy termin listopadowy podam w najbliższym czasie.

Podczas pierwszych warsztatów przybliżyłam uczestniczkom metodę w ogólnym zarysie, a potem poznaliśmy dwie pierwsze zasady i ich wyjaśnienie.

Korzystałam z wiedzy zawartej w książce z kartami.i z tą książką będziemy pracować.

Stąd informacja dla osób ,które chciałyby dołączyć do grupy, a nie były na pierwszych warsztatach. Oczywiście materiał będzie powtarzany i omawiany wspólnie.

Proszę o zgłoszenia telefoniczne, aby ustalić dodatkowy termin .

Proszę się nie przerażać tym ,że jest to trudna metoda. Stopniowo będziemy ją opanowywać, co nam się bardzo opłaci ,bo jest bardzo skuteczna i może naprawdę pomóc nam kształtować nasze życie .

Zapraszam

Barbara

 

Nie ma grzechu i winy, jest tylko doświadczenie i miłość

Na pewnym etapie zrozumienia ,na poziomie wyższej świadomości, jesteś w stanie to dostrzec.

Dziś obudziłam się około trzeciej nad ranem całkowicie wyspana. Miałam ochotę sięgnąć po książkę , która leży od pewnego czasu na moim stoliku nocnym, aby była zawsze od ręką. To książka Dawida Hawkinsa pt ” Przywracanie  zdrowia. ” .Należy ona do takich książek, które przeczyta się raz,a potem wraca się do pewnych jej fragmentów , analizuje,” przetrawia i przerabia” wielokrotnie .Nie zapaliłam jednak światła, aby czytać, ale zaczęłam „przerabiać”.  Myślałam o naszej rozmowie z Magdą, o jej doświadczeniach o moich doświadczeniach ,nakładałam na to „mądrości’ przeczytane w tej i wielu innych książkach i nagle pojawiło mi się takie przekonanie.

Nie ma grzechu i winy, jest tylko doświadczenie i Miłość

Długo kontemplowałam tę myśl, aż w końcu wstałam ,aby ją napisać. Zanim siadłam do komputera, postanowiłam napisać ją w wersji papierowej. Najlepszym do tego celu okazał się mój kalendarz z cytatami Paulo Coelho. Na ten rok ma on tytuł „Odwaga”

Poszukałam strony z dzisiejszą datą 25 luty i przeczytałam cytat Coelho na ten dzień .

Brzmi on następująco :

Co jest grzechem?

Grzech to niedopuszczenie do tego ,aby objawiła się Miłość.

Przeczytałam tę myśl i uśmiechnęłam się. To nie przypadek, to nadzwyczajne potwierdzenie prawdy tego stwierdzenia podanego jedynie innymi słowami.

Spojrzałam w okno. Wstaje piękny, słoneczny i jasny dzień z przezroczystym powietrzem ,takim jak moje myśli.

Witaj dniu,kontakt jesteś piękny!

 

Poszerzanie świadomości.

Od lat trwa we mnie ten niekończący się proces. Jak wiemy ” Im głębszy las, tym więcej drzew ” Mam okresy intensywnych poszukiwań ,głównie przez książki, ale  też przez filmy w internecie, a po pewnym czasie …cisza, potrzeba ciszy. Nie czytam (przynajmniej tego rodzaju lektury) nie oglądam filmików. ” Przetrawiam” nagromadzone informacje, weryfikuję je , żyję  tu teraz, bardzo zwykłym rodzinnym życiem, podróżuję,kontempluję przyrodę, maluje ,śpiewam, medytuję – zbieram własne doświadczenia .A po pewnym czasie znów sięgam po interesujące mnie lektury,kupuje książki,  poszukuję nowinek w internecie . Ostatnio dokonałam trzech „odkryć”. o których chcę napisać kilka słów.

Jednym z nich jest Nelly Radwanowska. Z większością jej wypowiedzi się zgadzam. W pierwszej chwili byłam wręcz zachwycona,” pasowało” mi wszystko co mówi. Potem pojawiły się pewne rozbieżności w jej i moim rozumieniu pewnych kwestii.

Zaczęłam przeglądać jej stronę i natrafiłam na zamieszczony przez nią film z przekazem Barbary Santany . Postanowiłam zobaczyć co ta kobieta, zresztą rekomendowana przez Nelly ma do powiedzenia. I… cóż nie chcę powiedzieć ,że doznałam szoku, bo by to była przesada, ale… Kobieta co najmniej dziwna. Kosmitka totalna  . Jej sposób mówienia , spojrzenie, a raczej jego brak, nieruchome źrenice, kojarzyły mi się z jakąś ” sztuczną inteligencją” .Pani ta powiedziała między innymi , że kosmici są wśród nas i mają na nas wpływ ,stymulując nasz rozwój. Pomyślałam ,że zapewne mają wpływ na tą Panią, o ile ona sama nie jest kosmitką.

Chcę dodać ,że ja wcale nie jestem przeciwko kosmitom ( jeśli tylko chcą naszego dobra i rozwoju) ,nie neguję ich istnienia i pisząc o tej Pani też nie krytykuję jej wyglądu ,czy sposobu myślenia i formy przekazu, ale opisuję jedynie odczucia jakie mną owładnęły.

Pani ta mówi głównie o strukturach ego, które są w nas ,które są źródłem wszelkiego zła, że one stworzyły nasze ciała, wręcz naszą planetę, że wszystko jest iluzją łącznie z księżycem i słońcem i w ogóle wszystkim co istnieje i że naszym zadaniem jest te struktury ego rozpuścić  i dopiero jak się one całkowicie rozpadną to Świadomość jaką jesteśmy „zakróluje” i stworzy coś nowego, ale jeszcze nie wiadomo co.

Jak odebrałam te i inne jej opowieści? Mówiąc prosto i pewnym humorem ” Jestem za ,a nawet przeciw” .Może to i tak jest, ale ….jaka  piękna jest ta nasza planeta Ziemia, jaki piękny jest księżyc i słońce i wszystkie gwiazdy i morza i oceany i nasze ciało .Cała ta nasza rzeczywistość jest mają, jest nieprawdziwa, jest ułudą?

Przeczytałam ostatnio książkę Dawida Hawkinsa pt ” Przywracanie zdrowie” .Dwie inne książki tego autora podarowałam na Gwiazdkę bliskim mi kobietom.

On też pisze o świadomości, o poziomach świadomości. On też pisze o ego .

Polecam te książki , na face booku na stronie Domu Natury ,zamieściłam  film z jego wykładem na temat ego .

To jest dla mnie jasne ,klarowne ,z taką koncepcją się zgadzam całkowicie.

Na zakończenie napiszę o ludziach, o ludziach którzy mi towarzyszą w drodze do poznania, do prawdy.

Jest Was trochę. To moja córka Magda, mój syn Michał i jego dziewczyna Ania, to moja siostrzenica Ania,moja siostra Ewa , moja kuzynka Beata, moja przyjaciółka Danka ,Ania, moje koleżanki i koledzy  z Klubu Przyjaciół ” Nieznanego świata”  i innych spotkań – Ilona, Bożena ,Wanda,Marysia, Edyta, Tomasz, Bogusz , Ala także sporo moich klientek Magda, Ewa, Paulina, Beata i wiele znajomych z face booka. Wymiana myśli i doświadczeń ,jaka jest pomiędzy nami jest bezcenna i sprzyja poszerzaniu naszej świadomości.

Wszyscy inni ludzie ,którzy  nie do końca mi  „pasują ” są moimi nauczycielami ,bo pozwalają mi doświadczać i poznawać siebie.

A moi rodzice i inni którzy już odeszli?

Osobne miejsce i szczególny udział w moim rozwoju miał i ma Bert Hellinger za co jestem niezmiernie wdzięczna.

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję ,że byliście i jesteście nadal .

Barbara

 

 

 

Inspiracje świadomości w „Magazynie Shaumrby”

A grudniu zeszłego roku wyszedł pierwszy numer polskiej wersji Magazynu Shaumbry . Dotychczas mogliśmy jedynie korzystać z przekazów zamieszczanych w internecie na stronie www.shaumbra.pl ,którą też polecam . Kilka lat temu pojawił się na spotkaniu  Poznańskiego  Klubu Przyjaciół Nieznanego Świata w moim domu – niezwykły gość. Młody pełen uroku mężczyzna, który opowiadał interesująco o sobie, swoim życiu i rozwoju. To on podał nam stronę internetową Shaumbry.

Z ciekawością zajrzałam tam zaraz po zakończeniu spotkania. Tej nocy bardzo późno poszłam spać, bo długo czytałam  kolejne przekazy  Tobiasza. Odnalazłam tam nowe spojrzenie na świat, które czułam w sobie od dawna. Z radością odkryłam ,że jest mnóstwo ludzi, którzy myślą podobnie jak ja i to zbiorowisko ludzi przyjęło nazwę Shaumbra. Przeczytałam wszystkie przekazy ,jakie się od tamtej pory ukazały, a potem z niecierpliwością czekałam ,aż pojawią się nowe. Szczególnie odpowiadały mi przekazy Tobiasza, oraz niektóre Saint Germain, oraz innych mistrzów.

Pierwszy zjazd polskiej Shaumbry odbył się w Broku, koło Warszawy. Postanowiłam tam pojechać. Było nas około 80 osób z całego kraju. Spędziliśmy razem cztery dni na warsztatach ,prezentacjach, wykładach, powstających „na poczekaniu”. Po prostu dzieliliśmy  się swoją wiedzą, doświadczeniami. Poznałam tam wiele bardzo interesujących ludzi. Niektórych znałam z innych warsztatów, na których byliśmy wspólnie wcześniej.

Wracałam uskrzydlona.

Nadal czytałam przekazy Shaumbry, ale w pewnym momencie ,gdy zostały już tylko przekazy od Adamusa Saint Germaina ,którego channelerem jest Geoffrey Hoppe ,coraz rzadziej zaglądałam na stronę. Nie odpowiada mi forma amerykańskiego show , a w takiej formie wiedzę  przekazuje Geoffrey.

Bardzo się więc ucieszyłam, gdy przyjaciółka przyniosła na spotkanie klubowe pierwszy numer czasopisma. Lubię tradycyjną ,papierową formę książek i czasopism. Pismo to, ma być wydawane co dwa miesiące. Jego forma jest bardzo elegancka na kredowym papierze, z ładnymi zdjęciami.

Najważniejsza jest jednak treść. Jest tam kilka artykułów , wszystkie godne przeczytania. Poczułam się zaraz jak w domu. Autorzy artykułów mówią o świadomości, o jej rozwoju, o przekraczaniu granic. O tym, że to co niemożliwe , może stać się możliwe,  jeśli tylko nasza świadomość to przyjmie. Niby nic nowego. Ci którzy pracują nad rozwojem świadomości to wszystko wiedzą. Pisze o tym Zeland w Transerfingu rzeczywistości, pisze Dawid Hawkins , Jannette Crowley i wielu innych channelerów i light workerów .Wczoraj wieczorem przeczytałam kilka artykułów ,a ostatni pt „Dopuszczając niemożliwe” Brigit Junker trafił mi mocno do serca, tak że miałam potem ciekawe sny ,a nad ranem wizje.

We śnie pojawiła mi się duża i gruba księga oprawiona w skórę i bardzo ozdobna .Wyraźnie zobaczyłam tytuł: ” Księga mojego życia” .

Nie wiem ,czy to miało znaczyć ,że wszystko nam jest pisane, czy też była to zachęta, może nawet tytuł mojej książki, którą pragnę napisać, a jak dotąd, po za kilkoma próbami jeszcze nie napisałam.

Nad ranem z kolei obudziłam się ze świadomością właśnie tego, że wszystko jest możliwe . Powierzyłam się w głębokiej modlitwie Bogu i poddałam się odczuwaniu energii w ciele. Owładnęło mnie ciepło, spokój i radość. Wiedziałam,czułam ,że moje ciało uzdrawia się na wszystkich poziomach. W tym cudownym stanie miałam wizję przezroczystego naczynia o ładnym kształcie , jakby słoja, czy wazonu o trzech ścianach. Pomyślałam ,że to naczynie,  to ja. Naczynie było puste, ode mnie zależy czym je napełnię, a może raczej ,że jestem naczyniem , które wypełnia Bóg. Potem pojawiła mi się duża ładna, ubrana w  kolorowe ozdoby choinka, stojąca nie daleko mojego łóżka w sypialni .Nigdy w tym miejscu choinka nie stała. Jak zinterpretować pojawienie się choinki.?Choinka to Boże Narodzenie, a więc symbolizuje ona narodziny Boga, narodziny Boga we mnie, w tym akcie oddania. Kolejne narodziny Boga we mnie. Zapewne tak jak wielu z nas, jestem raz bliżej ,raz dalej Boga, czasem w pędzie życia, zapominamy o Nim . Jednak  On jest ciągle obok nas ,jest w nas. Nie zawsze jesteśmy na Niego otwarci, jednak jak nam się uda całkowicie mu zaufać i przywołać w modlitwie ,czy medytacji objawia nam się w taki ,czy inny, symboliczny sposób.Nie zawsze jest to symbol, często działanie, a czasem jedno i drugie. Ja dziś miałam cudowny dzień po tych doświadczeniach.

Życzę Wam podobnych uniesień i spełnionych modlitw.

Barbara

„Pudełko Pana Boga”

Czy słyszeliście o ” Pudełku Pana Boga”?

A może już je macie?

Ja mam od niedzieli.

Spotkałam się z tą prostą praktyką w kartach anielskich pt” Anielska Terapia” .

Raz wyciągnęłam  kartę z ” Pudełkiem Boga „, przeczytałam ją i  pomyślałam ,że to dobry sposób i …nic więcej nie zrobiłam. Tymczasem moja córka Magda, takie pudełeczko sobie ” zorganizowała” i co jakiś czas opowiada mi o „cudach” mniejszych lub większych ,jakie zdarzają  się jej od czasu posiadania pudełeczka.

A więc do rzeczy. Co należy zrobić,aby  takie pudełko posiadać.

Poszukajmy w domu jakiegoś niedużego pudełeczka , lub zróbmy je sami. Niech ono będzie ładne, może ozdobione przez nas. Następnie na małych karteczkach wypisujemy nasze prośby, marzenia ,plany, w jakiej chcemy formie . Wkładamy karteczki do pudełeczka z intencją powierzenia tych spraw Bogu. Wierzcie mi ,że zamknięcie pudełeczka sprawia, że czujemy ulgę i zapominamy o sprawie ,czy problemie. Po prostu powierzyłyśmy wszystko Bogu z ufnością ,że się spełni.

Można oczywiście zaufać Bogu bez pudełeczka, ale ta prosta materialna rzecz, sprawia, że łatwiej jest nam uwierzyć w materializację naszych marzeń.

Początkowo myślałam, że nie mam wiele próśb, czy marzeń, czy problemów ,na ten moment ,a zapisałam ‚maczkiem’  12 karteczek i czekam pełna nadziei, ale przede wszystkim spokoju.

Magda ma już wymierne rezultaty. Ja jeszcze nie, ale wierzę ,że się pojawią.

Pytałam Magdy, jak długo trzymać te karteczki. Ona po pewnych czasie  zajrzała do nich, przeczytała, coś zostawiła ,coś spaliła, ale dodała nowe ,w nowej wersji.

Aha, dobrze jest mieć to pudełeczko ” na oku” , a nie zmykać w szafie, no chyba ,że przed ciekawskimi domownikami, ale jeśli  schowamy, to warto co jakiś czas przynajmniej na nie spojrzeć, a jak pojawi się nowy pomysł ,czy problem to piszemy i wrzucamy karteczkę do pudełeczka….i śpimy spokojnie!

Miłej zabawy z pudełeczkiem , ale przede wszystkim zaufania do Boga i spełnienia marzeń .

Czego życzy wszystkim

Basia

 

 

 

 

Rozwijam skrzydła moich twórczych działań. Ty też tak możesz !

20151003_175112Po przerwie wakacyjnej i małym letargu wczesnojesiennym rozwijam skrzydła.

Maluję nowy obraz ,który niemal codziennie się przeobraża . Cudowne farby akrylowe dają taką możliwość. Można malować jedno na drugim ,można zmyć i ile w tym radości! Ostatni uwielbiam różne odcienie błękitu,czerwieni, różu,, pomarańczu ,żółci i złota. takie kolory jakie miewa niebo o zachodzie, lub wschodzie słońca. Ten obraz może jeszcze się zmieni, jeśli zostałby w tej wersji nazwałabym go ” Krople słońca”

Komponuję muzykę do wiersza mojej przyjaciółki Agnieszki. To już czwarty jej wiesz do którego układam muzykę. Trzy jej wiersze weszły do mojego repertuaru i śpiewałam je już dwukrotnie na moim koncertach. Przede mną kolejna okazja do zaśpiewania ich w Warszawie,podczas spotkania promującego jej nowy tomik poezji.

Nagrywam płytę z moimi autorskimi, pod każdym względem, piosenkami.

Piszę nareszcie i wiem ,że tego potoku już nic nie powstrzyma.

Oczywiście rzeźbię własną duszę i może odrobinę pomagam rzeźbić swoje dusze moim kochanym klientom podczas terapii.

Nareszcie osiągnęłam równowagę w tych moich wszystkich działaniach .

Tyle lat zastanawiałam się, co jest najważniejsze w moim życiu, Jakiemu działaniu nadać priorytet. Pytałam przez ustawienia, wahadełko, pytałam przez karty ,szukałam odpowiedzi w gwiazdach , w modlitwach , medytacjach i snach. Nie dostałam odpowiedzi. Przez lato ,podczas którego po prostu , żyłam intensywnie z rodziną i przyjaciółmi , jeździłam po kraju i świecie ,przestałam pytać. Nie malowałam ,nie komponowałam ,nie pisałam i nie miałam klientów. Po intensywnych wakacjach chciałam odpocząć i osiągnąć równowagę.oddałam się cała Bogu. I nie muszę już pytać .Wiem , że nie ma priorytetu na moje działania. Wszystko co robię , jest dla mnie ważne i ma prawo zaistnieć w moim życiu, także gotowanie, porządki, moja skromna joga ,spacery , kontakty z ludźmi. Wszystko jest ważne .wszystko ma swoją wartość. Należy tylko robić, to na co ma się ochotę w danym momencie.

Mam ten komfort, że nie muszę zrywać się rano i biec do pracy. Mogę pracować tyle ile zechcę. To przywilej emeryta. Cieszę się z tego przywileju i z radością chcę z niego korzystać. Natomiast pomimo ,że trochę lat już przeżyłam ,nie czuję się seniorem .W moim wieku i w tym momencie życia czuję całą pełnię swoich możliwości i pełnymi garściami pragnę z tego korzystać. Niczego nie oczekuję, nie ważne co kto o mnie pomyśl, .jeśli na coś mam ochotę to to zrobię. Nareszcie nie liczę się z żadną opinią i robię to co chcę. Miłe mi jednak zawsze będzie dobre słowo i spojrzenie. Wiem ,że wiele osób czuje podobnie i z nimi dzielę się tym co we mnie dobre.

 

Po co piszę te słowa, czemu je publikuję na face booku. Czy chcę się pochwalić ,jaka to ja jestem wspaniała?

Otóż nie o zachwyt nad sobą tu chodzi, ale o pokazanie ,że nie tak prosto jest znaleźć swoją drogę, a nawet jak się ją znajdzie, jak trudno jest znaleźć siłę w sobie do podążania nią. Czy mi się udało? Tak ,ale na moją niewielką skalę. To nie jest sukces, to nie jest sława, czy pieniądze, bo jest to skala mikro i nie o to tu chodzi. Chodzi o realizowanie siebie, o zdobycie się na odwagę bycia sobą. Czy mi to przyszło łatwo ? Nie. Całe życie robiłam te rzeczy, ale ciągle mnie coś wstrzymywało. To brak czasu, to brak możliwości, to opinia innych, a u podstaw tego wszystkiego leżała niewiara w siebie. Brak zaufania do siebie. ” Przecież inni są lepsi ode mnie. Po co to robić, tylko mnie skrytykują? ”

Kochani, jak długo musiałam żyć na tym świecie , ile książek przeczytać, ile pracy nad sobą zrobić, aby się odważyć być sobą i mieć odwagę pokazać to „światu” .

Piszę to nie tylko dla siebie. Piszę to dla Was. Wy też macie potencjał taki ,czy inny i też często nie macie odwagi go ujawnić ,nawet przed samym sobą.

Nie czekajcie całe lata ,tak jak ja ,aby się odważyć. Szukajcie w sobie potencjałów i realizujcie swoje marzenia.

Tego Wam życzę z całego serca .

Basia