Koncert urodzinowy

W moje urodziny zorganizowałam sobie koncert moich własnych piosenek.

W koncercie towarzyszyła mi moja rodzina i przyjaciele. Aktywny udział miała moja córka Magda, mój syn Michał i mój wnuk Mikołaj .Najstarszy syn Rafał filmował cały koncert. Magda z Michałem śpiewali w kilku refrenach, Mikołaj grał na perkusji, a dwóch  przyjaciół wzmacniało mój akompaniament gitarowy i fortepianowy.

 

 

 

 

Mikołaj w tym przypadku odpoczywa, a gra ze mną Andrzej

 

 

 

Taki wspaniały tort dostałam od grupy przyjaciół, moich wielkich fanów .Płonął, gdy wjeżdżał na salę.

 

 

 

 

Takim wieńcem z róż w barwach jesieni ,udekorowała mnie moja przyjaciółka Hania.

 

 

 

 

 

Największym prezentem, jaki sobie zrobiłam na te urodziny, było nagranie płyty z moimi piosenkami .

Nagrał je i pilotował cały proces ich powstania ,syn Michał .

 

 

 

 

 

Poznałam radość i satysfakcję jaką daje podpisywanie własnej płyty i obdarowywanie nią przyjaciół.

 

 

 

 

 

Nasza wspólna radość z moją córką, która śpiewa, komponuje, pisze ,koncertuje i wydaje drugą swoją płytę. Moja radość, moja chluba i duma , wielka satysfakcja z tego, że idzie śladem moich pasji  i jeszcze dalej, przekształcając je w zawód .

Ponadto największa moja przyjaciółka i pokrewna dusza.

 

 

Na dziś tyle .Zapewne jeszcze wrócę do tego zdarzenia ,które napełniło mnie radością, satysfakcją i wielkim  spełnieniem .

Wasza Basia Kochana

Okrągłe urodziny.

Zbliżają się moje urodziny.

Nie będę zdradzać które, powiem tylko, że ważne.

Większość kobiet w moim wieku, nie obwieszcza tego całemu światu. Mi samej trudno uwierzyć ,że mam już tyle lat.

Ja jestem dumna z mojego wieku, wdzięczna Stwórcy, że dał mi tyle wspaniałych lat, tyle wspaniałych ludzi, zdarzeń, radości, smutków i doświadczeń, dzięki którym wzrastałam.

Dostałam wiele talentów, za które jestem  niezmiernie wdzięczna i które staram się wykorzystywać i dzielić się nimi z ludźmi.

Jestem szczęśliwa, że całe życie śpiewałam, pisałam, komponowałam, a od paru lat maluję. Jestem szczęśliwa, że mogłam się spełniać w różnych zawodach, a obecnie w najważniejszym dla mnie zawodzie – psychoterapeuty i uzdrowiciela duchowego.

Dziękuję Bogu za wspaniałych Rodziców i za to, że pomógł mi stworzyć moją własną Rodzinę . Dziękuję za licznych życzliwych ludzi, za przyjaciół  wśród których mam niejedną bratnią duszę.

Pojutrze, w wigilię moich urodzin, będę śpiewać i grać moje piosenki na moim  koncercie, który zatytułowałam „Obrazy życia”, tak jak moją płytę.

Wyciszona i pełna refleksji

Basia

Moja Ojczyzna!

Dotąd nie pisałam o swoich odczuciach dotyczących mojego kraju, mojej ojczyzny –  Polski.

Wydarzenia ostatnich dni, a szczególnie  dnia dzisiejszego, skłoniły mnie do tego, aby podzielić się moimi przemyśleniami, oraz moimi (jak się okazuje) silnymi emocjami dotyczącymi tego, co się dzieje w naszym kraju. Widziałam wiele krajów ,może ciekawszych , może piękniejszych ,może bogatszych, miałam okazję zamieszkać w innym kraju, ale… nie . Tu jest moje miejsce na Ziemi, w tym kraju, mało tego w tym mieście  – Poznaniu, w tej dzielnicy –  Sołacz, na tej ulicy Mazowieckiej. Cóż …wybaczcie  mi  lokalny patriotyzm. Przeżyłam w tym kraju wiele lat, widziałam wiele zmian, wiele rządów .Były chwile dobre i trudne, bo nie mogę powiedzieć, aby (przynajmniej dla mnie ) złe. Nie będę się skupiać na konkretach, na datach ,nazwiskach. Mam jedynie potrzebę powiedzieć o tym, że los mój jest związany z losami tego kraju, że nie jest mi obojętne, co tu się dzieje.  Nie przepadam za polityką ,wręcz przeciwnie, chciałabym,aby nie istniała, bo dzieliła zawsze i dzieli ludzi nadal, ale to utopia. Musi być ktoś, musi rządzić i trzymać ster władzy, bo nie dojrzeliśmy, jako gatunek to takiej świadomości, aby żyć w harmonii i zgodzie, ot tak po prostu jak przysłowiowe ” ptaki niebieskie”.

Napisałam, że ktoś musi trzymać ster władzy. Tak, ale jak go trzymać i w jakim kierunku zmierzać? Jak przewodzić ludziom, aby czuli się wolni i bezpieczni, aby uszanowali siebie nawzajem bez wywyższania, bez wzajemnego obrażania . Wiem, że moje filozofowanie nic nie zmieni ,da jedynie upust moim emocjom .Jestem idealistką i tak już będzie .Jestem też optymistką, choć czasami postawy pewnych ludzi mnie osłabiają i to tych na górze  jak i tych na dole . Najtrudniej znoszę jad w ludzkich wypowiedziach, wzajemne obrzucanie się obelgami, tylko z powodu innych poglądów ,czy to politycznych, religijnych ,czy nawet życiowych. Mam świadomość, że to zło, ta niechęć do drugiego człowieka wynika z własnej frustracji, z własnych trudnych i bolesnych doświadczeń, ale .. Czy tędy droga? To, że ja jestem sfrustrowana ,to ma usprawiedliwiać moje aroganckie zachowanie w stosunku do innej osoby?

Oczywiście, jako terapeuta mogę polecić szereg metod ,które skutecznie mogą pomóc poradzić sobie ze swoimi problemami, ze swoją frustracją ,z poczuciem nieszczęścia ,winy , zdrady.

Łatwiej obwiniać „tych innych”. Potrzeba odwagi do tego, aby zmierzyć się z samym sobą. Niestety „na tą chorobę” cierpi wielu ludzi ,wielu polityków ,

Nadzieję moją budzą młodzi ludzie. Wielu z nich ma świadomość, wielu się budzi. Radzą sobie z wieloma problemami, znają różne metody, wiedzą, że mogą sobie pomóc sami, lub skorzystać z pomocy innych.

Teraz już całkowicie przechodzę na moje „terapeutyczne podwórko”.

Trafiają do mnie na terapię ludzie coraz bardziej świadomi, ludzie  młodzi, ludzie  dojrzali .Większość to osoby około 30, 40 ,50 przechodzące różnego rodzaju kryzysy .Przeważają  kobiety, choć i mężczyzn jest coraz więcej.

Patrząc na ludzi protestujących na ulicach w ostatnich dniach, radowała mnie duża ilość młodych i bardzo młodych. W nich cała nadzieja. Oni nie chcą zamkniętego, nietolerancyjnego świata. Oni są pełni entuzjazmu i chcą stworzyć dla siebie lepszy świat .Radowała mnie każda osoba, która poszła na manifestację, aby pokojowo walczyć o lepszy świat ,o lepszą Polskę. Ludzie dojrzali i starsi ,ludzie z dziećmi. Dzięki nim nie stracę  wiary w Polaków i łatwiej zniosę niechlubne poczynania niektórych polityków. Wiem, że z takimi ludźmi możemy budować naszą Polskę.

Barbara – patriotka.

 

 

„Tyle dni minęło,tyle marzeń, tylu ludzi przeszło, tyle zdarzeń”

W tytule słowa piosenki, którą może znacie. Pasuje mi ten tekst do tego wpisu . Oddaje on dokładnie to, co zdarzyło się ostatnio w moim życiu. W Wielką Sobotę przyjechała na dwa tygodnie moja córka Magda z dziećmi. Samo to zdarzenie niesie ze sobą mnóstwo pozytywnych emocji i dynamiczne życie. Święta… wiadomo okres spotkań rodzinnych, spacery, rozmowy. Po świętach ..niezwykły czas dla mnie i dla Magdy. Dzieci już są samodzielne i mądrzejsze. Dzięki temu mamy dużo więcej czasu dla siebie. Możemy porozmawiać po każdym posiłku przy wspólnym stole. Możemy spędzać sporo czasu na rozmowach o rzeczach, którymi obie się interesujemy, o sprawach życiowych ,twórczych i duchowych, o planach na przyszłość, marzeniach. Pod koniec pierwszego tygodnia miały miejsce dwa, ważne dla nas, wydarzenia. Piątkowy koncert Magdy w „Naszym Klubie” , przy ulicy Woźnej ,oraz warsztaty Shakti Dance- Jogi tańca prowadzone przez Magdę w sobotę . Koncert Magdy, warsztaty Magdy i można by pomyśleć, że dotyczyły jedynie jej . Tak nie jest ,jak zapewne wie każda matka, mająca dobry kontakt z córką. Mamy to szczęście ,że mamy te same zainteresowania i to co robi jedna z nas ,drugą porusza niemal w tym samym stopniu. Podczas koncertu ,który udało mi się zorganizować, chłonęłam całą sobą muzykę Magdy, którą znam bardzo dobrze i często jestem jej pierwszym odbiorcą. Na koncert zaprosiłyśmy sporo znajomych, życzliwych nam ludzi, a więc było to też spotkanie towarzyskie , które wszystkim obecnym sprawiło dodatkową przyjemność.

W warsztatach jogi tańca prowadzonych przez Magdę uczestniczę zawsze ,gdy jestem z nią, czy to w Polsce ,czy w Anglii . Sama ćwiczę w domu wybrane ćwiczenia jogi ,głównie tak zwane rytuały tybetańskie, więc jestem dość elastyczna . Lubię też swobodny taniec i piękną muzykę, oraz duchowe przesłania jakie niesie z sobą Shakti Dance. Znów więc jesteśmy razem .

Tym razem warsztaty miały szczególny ,duchowy wymiar. Warsztaty te odbywały się w Centrum Jogi Harmonia. W zeszłym roku w sierpniu ,byłyśmy na obozie jogi w Łazach, gdzie poznałyśmy założycielkę  ” Harmonii’ Anię i jej córkę Ewę. Ania od kilku lat walczyła z rakiem, stosując wszelkie możliwe metody konwencjonalne i alternatywne. Niestety w sobotę przed warsztatami Magdy dowiedziałyśmy się od Ewy ,że jej mama Ania jest w hospicjum ,że nie ma już z nią kontaktu i jej dni ,a nawet godziny są policzone. Ewa pojechała do hospicjum ,a my rozpoczęłyśmy warsztaty. Magda prowadziła je bardzo spokojnie i pięknie. Podczas warsztatów jedna z uczestniczek Zosia ,znająca dobrze Anię, zaproponowała, aby wspólnie przekazać Ani ,dobre myśli i wsparcie. Pod koniec zajęć dotarła do nas wiadomość ,że Ania odeszła na drugą stronę. Byłyśmy ogromnie poruszone .Mamy nadzieję ,że odrobina naszego światła rozjaśniła jej drogę do Domu.

Ania wypełniła swoją życiową misję ,jaką było stworzenie Centrum . Jej córka Ewa ,przygotowana przez matkę przez lata, może kontynuować jej dzieło.

To w tym całym smutku ,piękny obraz planu, jaki Bóg miał wobec nich.

Oby o każdej śmierci ,można było tak powiedzieć.

Z zadumą

Basia

„Urodziny”

Wczoraj, 16 grudnia miały urodziny dwie ważne dla mnie osoby. Jedna, to moja jedyna siostra Ewa , a druga, to mój mistrz Bert Hellinger. Bert Hellinger skończył lat 90 ,a moja siostra … cóż kobiety wieku nie mają.

Podziwiam Berta Hellingera za każdym razem,DSCF1959DSCF1972 DSCF1978 kiedy zajmuję się ustawieniami. Podziwiam jego umysł, duchowość i kondycję fizyczną. Miałam przyjemność uczestniczyć w prowadzonych przez niego warsztatach we Wrocławiu, kilka lat temu . Zachwycił mnie swoim ujmującym stylem bycia, niezwykłą erudycją, poczuciem humoru i duchowością. Do dziś prowadzi seminaria, pisze książki i piękne mądre wiersze. Dziękuję Ani Choińskiej  i całemu biuru hellingerpolska , za przesłanie mi zdjęcia Berta i jego pięknego wiersza o urodzinach.

Moją siostrę , po prostu kocham i wiem mówiąc słowami Hellingera, że jest właśnie tą właściwą dla mnie siostrą. Dziękuję  za nią Bogu i moim Rodzicom. Cieszę się ,że ją mam i że łączy nas taka wspaniała więź.

Ewa miała kiedyś sen .

Pod oknami naszej kuchni, w podwórzu, napełniała wodą dzban. Usłyszała jakiś głos ,który jej powiedział ,że mamy (my dwie) napełniać ten dzban . 

Napełniamy go obie. Niech nigdy nie zbraknie w nim miłości.

Basia

Joga tańca- Shakti Dance w Łazach nad Bałtykiem.

20150822_070421 20150822_080939 20150822_070501 20150822_070444 Byłyśmy wraz z Magdą na obozie jogi w Łazach. Obóz zorganizowało Studio Jogi „Harmonia” w Poznaniu. ” Harmonia” organizuje tam obozy od kilku lat. My, dzięki Dance byłyśmy tam pierwszy raz. Tak się niespodziewanie dla nas złożyło, że Magda prowadziła zajęcia codziennie o godzinie siódmej rano .Zaczynałyśmy więc dzień wcześnie. Potem dwa razy w ciągu dnia zajęcia jogi prowadziła Ewa.

Na zajęciach Magdy, codziennie była Danka ,Zuza, Małgosia, Zosia, Karolina i Bożenka i ja. Ja chodziłam tylko na jogę tańca – Shakti Dance prowadzoną przez Magdę . Podziwiałam koleżanki biorące udział we wszystkich zajęciach.

Ciepłe, słoneczne dni upływały warto i radośnie. Ja robiłam duże spacery z kijami lub bez wzdłuż brzegu morza ,lub w lesie. Łaziłam też po Łazach. Popołudnia spędzałam na plaży z czwórką moich wnuków. 12 letnim Mikołajem ,synem mojego syna ,oraz z dziećmi Magdy : 9 letnim Aleksandrem, 7 letnią Izabelą i 5 letnim Oliwierem. Czasem Magda zabierała je na wycieczki rowerowe, a wówczas wędrowałam z kijkami.

W takim składzie spędzamy wakacje od 9 lat, ale te były dla mnie i Magdy wyjątkowe, głównie dlatego ,że dzieci wykazały się niezwykłą samodzielnością i „dały nam pożyć”.

Spotykaliśmy się wszyscy na obfitych i urozmaiconych posiłkach. To było także bardzo cenne dla nas, bo pierwszy raz nie gotowałyśmy same.

Wiele satysfakcji dały nam wspólne wieczory.

Dwa z nich zagospodarował Norbert dzieląc się z nami swoimi wiadomościami, własnymi spostrzeżeniami i wglądami w naturę nowej energii . Dwa wieczory zagospodarowałam ja ,przybliżając wszystkim terapię Hellingera w teorii ,ale przede wszystkim w praktyce, a w ostatni wieczór Magda poprowadziła wspólne śpiewanie mantr.

Wielką wartością tych wakacji było poznanie nowych sympatycznych i interesujących ludzi. Jesteśmy obie z Magdą ogromnie wdzięczne za horoskopy jakie przedstawiła nam Małgosia . Jesteśmy pod wielkim wrażeniem „tego co z gwiazd ” na nasz temat wyczytała . Zawsze uważałam, że gwiazdy i planety mają na nas wpływ. Jesteśmy przecież częścią kosmosu, ale żeby aż tyle można z nich wyczytać…!!!!!!!!!!!!!!

Dziękujemy wszystkim uczestniczkom obozu za wspaniałe chwile. Cieszymy się żeśmy Was poznały i mamy nadzieję na dalsze przyjacielskie kontakty.

Basia z Magdą

W drodze do Doliny Baryczy

20150503_162231Na polach rzepak, żółty, słoneczny , a my jedziemy do Doliny Baryczy . Poznałam to miejsce w jesieni, podczas majówki odwiedziłam, a w lipcu od 3-5 Domy Natury Wrocław i Poznań połączą swoje siły i zorganizują warsztaty integralne, czyli takie które łączą terapie, edukacje, rozwój i rekreacje.

Okolica jest piękna, spokojna, bogata w lasy ,łąki, mokradła i stawy, rzeki i rozlewiska . Żyje tam wiele gatunków ptaków i zwierząt . Spotkaliśmy sarenkę ,która wyszła nam na spotkanie, na miedzy siedział zając, jedliśmy obiad w „Zagrodzie Grabowickiej” razem z bocianem ,który szukał żab na łące obok restauracji. Na licznych wodach wszelkiego rodzaju ptactwo, które można obserwować ze specjalnie przygotowanych stanowisk.

„Winnica’ w której będziemy rezydować zajmuje duży, pięknie utrzymany teren . Będziemy mieszkać w wolno stojącym 13- osobowym domku, niezależnym od reszty gospodarstwa. Obiady będziemy jadać w „Zagrodzie Grabowickiej” . Menu do wyboru wegetariańskie lub mięsne ,jak kto woli . My zjedliśmy tam wspaniałego karpia. Ten rejon szczyci się swoimi karpiami ,które żyją w czystych stawach.

Program warsztatów jest bardzo bogaty i urozmaicony.

Wasze problemy rozwiążą się podczas ustawień wg.Berta Hellingera, które dla Was poprowadzę. Dusze Wasze zjednoczą się z ciałem ,gdy zastosujemy Soul Boby Fusin . poprowadzi Was przez ten proces Beata. Marta natomiast zabierze Was do krainy koloru, podczas zajęć malowania intuicyjnego Vidic -Art. W jednej lub w dwóch grupach poprowadzimy „grę” Radykalnego Wybaczania – Satori. Podzielimy się z Wami swoją wiedzą i doświadczeniami z różnych dziedzin dotyczących zdrowia duszy i ciała. Popracujemy z kartami anielskimi i transerfingiem. Będziemy medytować ,śpiewać mantry i inne urocze piosenki . O swoich wyprawach na wulkany opowie podróżnik- mój mąż Andrzej . Pojedziemy na wycieczkę obserwować ptactwo i zwiedzimy winnicę i zdegustujemy zapewne wino produkowane na miejscu przez gospodarzy .

Nie wiem ,czy to wszystkie atrakcje ,jakie dla Was przygotowaliśmy. Wiem ,że starczyłoby ich na tydzień, a może miesiąc i więcej .Mamy nadzieję ,że tak Wam będzie nami dobrze, że zechcecie spotkać się z nami jesienią na kolejnym wyjeździe weekendowym ,a w przyszłym roku na tygodniowych wakacjach z Domami Natury .

Zapraszamy

Basia z Beatą, Martą i Andrzejem.

 

Koncert autorski matki i córki, Barbary i Magdaleny oraz towarzyszących nam muzyków.

8 kwietnia 2015 roku w Collegium Artes odbył się nasz koncert.

Śpiewałyśmy na nim nasze piosenki, których mamy pokaźny zbiór. Piszemy je od wielu lat. Tym razem koncert zatytułowałyśmy „Nasze podróże”, bo wiele podróżujemy i często miejsca w których przebywamy, inspirują nas do napisania piosenek. Moich słuchaczy zabrałam do Grecji, Turcji, Izraela i Algierii. Grecja pobudziła moją wenę swoją urodą, urodą ludzi i mitami greckimi ,które tam czytałam podczas jednego z pobytów na Rodos. Ta tam powstali „Greccy kochankowie” , „Pandora”i „Odys”. Będąc w Turcji ,zwiedzałam pałac sułtanów „Top Capi” wraz z haremem . Obrazy branek tureckich ,w tym Słowianek, Polek, Ukrainek itp. natchnęły mnie do napisania piosenki „Turecka branka” .Podobać się może ta piosenka szczególnie tym osobom ,które oglądają serial pt „Wspaniałe stulecie” . Ja moją piosenkę napisałam wiele lat temu, a bohaterka mojej piosenki przypomina jedną z bohaterek serialu Hiren .

Podczas podróży do Izraela , byliśmy nad Jordanem . Po powrocie napisałam o swoich wrażeniach piosenkę po tym samym jak rzeka tytułem ” Jordan”

Po zaśpiewaniu tych piosenek oddałam głos Magdalence z którą po za więzami krwi łączą nas wspólne pasje ,zainteresowania i wielka przyjaźń.

Magda śpiewała cudnie swoje piosenki te dawniejsze i zupełnie nowe. Z dawnych, pisanych w Polsce usłyszeliśmy ” Płaszcz” . „Odlatuję” i „Akrotiri” – to piosenki śpiewane z zespołem Elipsa . Potem zaśpiewała piosenki pisane już w Anglii ze słowami polskimi i angielskimi. Opowiadała w nich o swoich podróżach wewnętrznych ,akompaniując sobie na pianinie.

Po jej występnie zaśpiewałam wraz z Magdą moje piosenki inspirowane ponad dwuletnim pobytem a Algierii .Ich tytuły to „Algieria” i „Wschód słońca na pustyni”

Ostatnim planowanym numerem była piękna piosenka Magdy, którą zaśpiewałyśmy razem. Ja ułożyłam tylko słowa refrenu ” Daję Wam naszą pieśń” i taki jest teraz tytuł tej piosenki .

Były też bis na który zaśpiewałyśmy moje ” Tango mojej mamy”

Teraz pragnę podziękować wspaniałym gospodarzom Collegium Artes- Krysi i Januszowi Czachorom , oraz kochanym muzykom ; Januszowi Czachorowi i jego czarodziejskim skrzypcom, Krzysztofowi Piechockiemu ,który akompaniował mi na pianinie, Andrzejowi Pryszczewskiemu naszemu gitarzyści i uroczej flecistce Iwonce Grendzie.

Wielkie dzięki dla Ani ,która robiła zdjęcia i Michałowi za pracę z kamerą. Moje kochane dzieci . Niestety nie mamy jeszcze wyników ich pracy , bo wyjechali na narty na lodowiec. Wrócą jednak wypoczęci i zabiorą się do pracy .Na zdjęcia i film będziemy musieli jeszcze poczekać, ale jak już będą to się z Wami podzielimy.

I najważniejsza wspaniała publiczność, która szczelnie wypełniła niewielką salkę , dla której mogliśmy śpiewać i grać.

Dziękujemy.

Zapraszamy na kolejne koncerty.

Basia z Magdą.

Warsztaty rozwojowo-terapeutyczne dla kobiet- lipiec- Lednogóra

Zapraszamy na letnie warsztaty rozwojowo-terapeutyczne dla Pań.

Warsztaty odbędą się w spokojnym, ładnym domu ( zobacz – Agroturystyka u Małgosi) otoczonym dużym parkowym ogrodem, z własnym dojściem do czystego jeziora Lednickiego.

W ramach warsztatów odbędą się ustawienia wg .Berta Helligera, medytacje, praca z energią, oraz radykalne wybaczanie z grą psychologiczną Satori. Lekkości warsztatom dodadzą elementy art -terapii i muzykoterapii. Wieczorami rozmowy o podróżach turystycznych i duchowych, oraz śpiewy, przy gitarze, przy ognisku, lub przy świecach, a także swobodne tańce.

Kuchnia wegetariańska, lub zwykła z ekologicznych produktów z ogrodu właścicielki Małgorzaty Czerniawskiej .

Termin 4 do 6 lipca.

Zgłoszenia od zaraz pod numerem 606 303 614 , oraz 728 345 689 .

Ilość miejsc ograniczona.

Organizator Dom Natury Poznań i Dom Natury Wrocław

Prowadzenie: Barbara Mroczkowska i Beata Hejnowicz

Cena warsztatów i pobytu – 350 zł.

Więcej szczegółów na tej stornie w Aktualnościach, oraz w Warsztatach

 

 

 

 

Warsztaty Vedic Art

W Domu Natury w Poznaniu odbyły się warsztaty malowania intuicyjnego Vedic Art .

Poprowadziła je, bardzo pięknie, Agnieszka Matusiewicz z Olsztyna- miasta mojego urodzenia. W warsztatach wzięło udział sześć kobiet. Kobiet bardzo mi bliskich. Nie znałam tylko jednej osoby , ale już znam, z jak najlepszej strony. W moim domu rodzinnym, który jest także Domem Natury – miejscem mojej pracy, w różnych miejscach były rozstawione sztalugi i każda z nas znalazła sobie swój kącik do malowania. Dwa razy dziennie, na początku dnia i po obiedzie, spotykałyśmy się w salonie, siadałyśmy w kręgu i Agnieszka wtajemniczała nas w kolejne zasady wedyjskie,które „łączą się ze sobą i stanowią doskonałą całość – obrazują proces tworzenia, nie tylko w malarstwie, ale i w życiu”. Potem, rozstawałyśmy, aby w ciszy i skupieniu malować. Malować sercem swoje życie, swoją przeszłość, teraźniejszość, swoje emocje i marzenia.

Upłynęło już dziesięć dni od zakończenia warsztatów, a ja nie mogłam się zabrać do ich opisania. Zastanawiałam się ,czy mam pisać o tym czym jest Vedic Art, czy tez skoncentrować się nad tym ,czym był i jest Vedic Art dla mnie. Wybrałam tą drugą formę, a zainteresowanych zachęcam do poczytania obszernych informacji na stronach dotyczących tego tematu, a jest ich sporo w internecie. Znajdziecie tam też Państwo stronę Agnieszki

Skąd u mnie zainteresowanie malarstwem?

Od dziecka żyłam wśród obrazów, w kręgu sztuki, ponieważ malował mój Ojciec. Prawnik z wykształcenia, malował dla przyjemności. Malowanie było jego pasją. Jako mała dziewczynka ,chodziłam z Nim w plener, siadałam obok i bawiłam się w różny sposób, jednak często coś tam sobie bazgrałam. Często chodziliśmy całą rodziną na wystawy, do muzeum, lub oglądaliśmy reprodukcje sławnych mistrzów w albumach, które Tata kolekcjonował. Malował też często pod okiem profesjonalnych ,malarzy ,z którymi się zaprzyjaźnił. Jako osoba dorosła próbowałam malować w plenerze akwarelą, w której Tato był mistrzem. Dawało mi to dużo przyjemności, jednak powstawały małe kicze, których nikomu nie pokazywałam, bo nie mam talentu,ani do rysowania, ani do malowania. Próbowałam odtworzyć piękno otaczającej mnie natury i nie bardzo mi to wychodziło. W końcu zarzuciłam te próby, jednak od czasu do czasu siadałam z farbami i kreśliłam kolorowe „esy floresy”, ot tak sobie , intuicyjnie i wówczas powstawała jakaś abstrakcyjna forma, która nawet mi się podobała. Nie wiedziałam wówczas ,że to co malowałam to było Vedic Art., choć bez znajomości zasad tego rodzaju twórczości. Zresztą, to co w takim malowaniu najważniejsze, to intuicja i otwarcie serca i ….to jest to ,co pozwala mi malować. Nie potrzeba znać żadnych technik malowania, technikę -zdobywa się w trakcie malowania , w praktyce. Nikt też nie jest powołany do jakiejkolwiek krytyki, bo któż wie ,co jest w moim sercu, kto ma prawo skrytykować formę ,czy kolor…Może to się jedynie podobać ,lub nie podobać. Dla terapeuty, czy osoby wrażliwej , będzie tam informacja o stanie duszy malarza, ale to już sprawa pomiędzy tymi osobami, jeśli malujący zechce o tym rozmawiać… a chce.

Pod koniec warsztatów odbył się wernisaż naszych prac. Agnieszka ostatniego dnia poleciła nam podpisać nasze obrazy, nadać im tytuł i jeśli tak była wola opisać obraz. Podczas wernisażu mówiłyśmy o tych obrazach, każda o swoich i był to także bardzo ciekawy wątek naszych warsztatów.

Zachęcam uczestniczki tego warsztatu do podzielenia się swoimi odczuciami w komentarzach. Ja zapewne będę jeszcze o nich pisać. Na zakończenia dzisiejszego pisania, powiem tylko ,że bardzo mnie te warsztaty zmieniły. Zmiana ta kiełkowała we mnie od dawna, ale podczas malowania, podczas zaglądania do własnej duszy, lepiej ją zrozumiałam. Dlatego idąc za tym mam potrzebę dalszego zagłębiania się, co rodzi potrzebę samotności i skupienia na sobie. Dlatego w najbliższym czasie nie będę organizowała warsztatów, a jedynie skoncentruję się na sesjach indywidualnych, które też zmieniają nieco swój charakter. To jednak materiał na kolejny wpis.

Raz jeszcze zachęcam drogie kobiety- malarki Vedic Art , do zamieszczania komentarzy, w których napiszecie o swoich odczuciach. Proszę też o to Agnieszkę.

Z kolorowym pozdrowieniem

Basia

..