„Kwiat Pustyni” i ” Ceremonia uzdrawiania tego ,co w ciele zaklęte „

Zdarzył mi się wczoraj i dziś niezwykły „przypadek”. Wczoraj „przypadkiem” trafiłam na stronę Mityczna Przestrzeń. Z niej dowiedziałam się wielu ciekawych wiadomości. Była w śród nich informacja o ” Ceremonii uzdrawiania tego, co w ciele zaklęte „. Ceremonia ta dotyczy uzdrawiania „ran” w naszym ciele, jakie zostały zadane kobietom z naszych rodów, w bliższej lub dalszej przeszłości, lub też uzdrawiania naszych „ran” spowodowanych przemocą fizyczną i psychiczną, tradycją itp dotyczącą brutalnego traktowania kobiet w najintymniejszej sferze.

Pomyślałam, że na szczęście mnie to nie dotyczy, przynajmniej w tym życiu. Nie dotyczyło to też, mam nadzieję, mojej Mamy i Babci, bo były to dobre związki. Przynajmniej z tego co wiem. Postanowiłam jednak dołączyć do ceremonii, dla innych kobiet ,które takiego traktowania doznały, a wiemy, że są ich miliony, a było jeszcze więcej. Któż zresztą wie, co było w mojej rodzinie w przeszłości i nie znam przecież wszystkich „tajemnic alkowy” . Pomyślałam też o moich klientkach, czy koleżankach ,które mają za sobą różne przejścia, lub są obecnie w niedobrych związkach.

Mam szczęście mieszkać w domu, w którym z łatwością mogę znaleźć spokojne miejsce. Poszłam do naszej „piwnicy artystycznej”. Zgodnie z ceremonią zapaliłam dwie świece białą za przeszłość kobiet, a czerwoną za przyszłość, na stoliczku nad którym wisi portret mojej Mamy, malowany przez mojego Ojca . Polecono także umieścić wodę w miseczce ,która miała ” pochłonąć” złe ,stare ,energie. Potem siadłam na przeciwko stoliczka ,wyciszyłam się i zaczęłam medytować w tej intencji. Natychmiast spłynął na mnie wielki spokój . Nie miałam zamkniętych oczu. Patrzałam na portret Mamy , płomienie świec i w błogiej nirwanie siedziałam długi czas. W tej piwnicy ,na ścianach, wiszą obrazy mojego Taty, oraz jeden obraz mojego syna . Są tam też kolaże, które zrobiłam z ilustracji z kalendarza z wróżkami i elfami i naszymi zdjęciami. Jest też kilka aniołów. Tworzy to nastrojowy klimat, W tej przestrzeni, którą sama stworzyłam czułam się wyjątkowo. Czułam się wspaniale i wiem, że oczyściłam tą medytacją wiele kobiet ,może mi zupełnie nie znanych.

A co zdarzyło się dzisiaj?

Wieczorem siadłam z mężem w salonie i zapragnęłam obejrzeć jakiś dobry film. Znalazłam na „dwójce” film pt.” Kwiat Pustyni” . Tytuł wydał mi się dziwnie znajomy. Film miał tylko dwie gwiazdki, ale to tym bardziej znaczyło, że film ma szanse mi się spodobać. Czy też zauważyłyście , że filmy z wieloma gwiazdkami są często nie do oglądania, a dobre i wartościowe ( według mnie ) mają gwiazdek niewiele ?

Może widziałyście ten film. W trakcie oglądania przypomniałam sobie, że moja córka czytała książkę, na podstawie której ten film powstał. Nie będę tutaj opowiadała całego filmu, kto go widział, już wie co ja chcę dalej powiedzieć. Film jest oparty na prawdziwej historii ,a jest w nim mowa o przerażającej tradycji w Somalii, polegającej na obrzezaniu małych dziewczynek . Nie chcę tu opisywać detali tego okaleczenia. Opowiada o tym i o całym swoim życiu piękna Somalijka , która została światowej sławy modelką.

Teraz już wiem i wy wiecie, po co odprawiamy taką ceremonię. Niestety, pomimo takiego nagłośnienia tego problemu, nawet w ONZ , proceder ten jest praktykowany nadal w Afryce, a także w ukryciu, w Ameryce i Europie.

Choć minęła 21 , a o tej godzinie mamy odprawiać ceremonię, to ja znów spóźniona zejdę do mojej piwnicy artystycznej i zapalę świecę za te wszystkie kobiety,

Czy to był ” przypadek ” ,że właśnie dziś trafiłam na ten film ?

 

 

Udostępnij wpis na swoim facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *