Niezwykłe Ustawienia wg.Hellingera

W poprzednim „odcinku’ pisałam o początkowym etapie Ustawień.

Aktywni obserwatorzy, czyli osoby które zastały wybrane do Ustawienia stoją jakiś czas w ciszy, z zamkniętymi oczami, a do ich świadomości zaczynają napływać odczucia fizyczne np ból, drętwienie, uczucie ciepła lub zimna, zmęczenie itp. Zaczynają też napływać emocje, takie jak smutek, radość, zniecierpliwienie, złość. Pojawiają się też myśli np ” Co ja tu robię..”, Potrzebuję przestrzeni, zmiany, chce stąd uciec. ” .Są to odczucia tych osób, które dany człowiek reprezentuje. On tych osób nie zna, a te osoby nie znają jego i nie mają świadomości, że gdzieś tam na warsztatach odbywa się taka praca. Jak to jest możliwe? Pisałam o tym w jednym z poprzednich wpisów, piszę o tym na stronie o Ustawieniach. Fizyka kwantowa, energia, pole morfogenetyczne. .. cóż trudno to opisać, trudno to wytłumaczyć szczególnie osobom bardzo racjonalnym. To po prostu trzeba przeżyć, tego trzeba doświadczyć .To metoda intuicyjna, duchowa, poza werbalna, ale co najważniejsza skuteczna.

Wróćmy jednak do przebiegu warsztatów. Reprezentanci „wczuwają się ” i pozostają jakiś czas w ciszy. Mogą się poruszać po pomieszczeniu, szukając sobie miejsca, w którym się najlepiej czują. Rozglądają się po otoczeniu lub patrzą w jedną stronę, do jednych się zbliżają, od innych oddalają .Klient zwany, aktywnym uczestnikiem, czyli osoba ”ustawiająca” swój problem,  siedzi na krześle i obserwuje sytuację. Terapeuta bacznie obserwuje wszystkich i „odczytuje” mowę ciała, która dostarcza wielu informacji . Po pewnym czasie zadaje kolejno pytanie uczestnikom ustawienia „Jak się czujesz?” Na to pytanie należ odpowiadać krótko i treściwie. Co się dzieje potem? Jedni podchodzą do siebie z sympatią, inni odwrotnie, pojawiają się łzy, złość ,radość ,śmiech.  Dzieje się dużo, choć czasem czas jakby się zatrzymał. To trzeba przeżyć.

I co dalej ,co z tego wynika?

To co zdarzyło się podczas ustawień ma swoje odbicie w rzeczywistości.

Przekonało się o tym wiele osób. to działa, to pomaga uzdrowić relacje, swoją psychikę ,swoje zdrowie, pracę.

W kolejnych odcinkach podam przykłady .

Z pozdrowieniami

Barbara

 

Moje Warsztaty Ustawień wg.B.Hellingera – kiedyś i dziś.

 

 

 

 

 

Ustawiam od 10 lat.  Zaczęłam to robić już w Szkole Ustawień Systemowych wg,Berta  Hellingera w Krakowie. Miałam wspaniałego nauczyciela Heiko  Hinrichs, ucznia  Hellingera. Podziwiałam go, gdy z nami pracował. Zawsze opanowany, uprzejmy, delikatny, nauczył mnie szacunku do klienta, wszystkich uczestników  i do samego  procesu ustawień. Początkowo szokowały mnie niektóre ustawienia. Dziś szokują one  uczestników warsztatów. Szokowały  i szokują, bo dotyczą  spraw bardzo trudnych, najtrudniejszych, często z pogranicza życia i śmierci. Mój mistrz Heiko zawsze spokojny, wspaniale prowadził ustawienia i doskonale nam tą umiejętność i wiedzę przekazywał. Jestem mu za to bardzo wdzięczna.

Skończyłam Szkołę z przeświadczeniem, że jest to ta terapia, którą pragnę się zajmować i kierunek w moim życiu za którym będę podążać.

Początkowo prowadziłam ustawienia klasycznie, tak jak mnie nauczył Heiko. Wszyscy uczestnicy wiedzieli, jaki problem jest ustawiany i kto kogo reprezentuje. Z czasem Bert  Hellinger,  podążając za prowadzeniem przez Siłę Wyższą, zaczął modyfikować ustawienia. Ustawienia to bardzo duchowa, a co za tym idzie, intuicyjna terapia. Okazało się, że nie potrzeba wielu słów i ustawienia odbywały się w coraz większej ciszy. Ustawienia zaczęły przybierać nazwy : ,, Poruszenia  duszy”, „Ciche ustawienia”.

Ja moich nie nazywam, choć zapewne są podczas nich poruszenia duszy i  są oszczędne w słowach. Są tajemnicze, bo uczestnicy nie znają problemu, który jest ustawiany, ani nie wiedzą werbalnie kogo reprezentują. Problem klient przestawia mi na osobności w innym pomieszczeniu, a wybierając reprezentantów dotyka ich ramion przekazując energię, oraz mentalnie (intensywnie myśląc) przekazuje kogo reprezentują.

Na początku podchodzi do osoby, którą intuicyjnie wybiera na reprezentanta i pyta :

,,Czy zechcesz mi pomóc”

Jedna z moich klientek we Wrocławiu, urocza Lenka, spontanicznie wprowadziła dodatkowy, piękny gest zapraszający do ustawienia. Lenka głęboko patrzy w oczy danej osoby, wyciąga  do niej ręce, a ona oddaje jej delikatny uścisk dłoni Oczywiście nie jest to gest obowiązkowy i nie trzeba go stosować, ale.. jest tak wymowny i piękny….Dziękuję Ci Lenko!

Klient ustawia wybrane osoby w polu morfogenetycznym, zwanym też „polem wiedzącym”, czyli po prostu wewnątrz kręgu,w którym siedzą uczestnicy warsztatów.

Reprezentanci, zwani też aktywnymi obserwatorami, stoją w ciszy z zamkniętymi oczami, czekając na odczucia fizyczne, emocje ,czy myśli, na poruszenia duszy. Napływają do nich odczucia osób, które reprezentują, a których tu nie ma fizycznie, których zupełnie nie znają, nawet nie wiedzą, kto by to miał być.

Pomyślicie : ,, Jak to możliwe?”

Powiecie ,,To nie możliwe ”

A jednak, tak to jest .To działa.

To pierwszy fenomen w tej metodzie.

Opowiem z czasem o innych .

Barbara – wiecznie poszukująca terapeutka.

 

 

 

 

 

 

 

 

Ustawienia wg.Hellingera

Drodzy Czytelnicy!

Dziś parę refleksji dotyczących warsztatów ustawień wg.Hellingera .

Ta terapia jest szczególna pod każdym względem, wymaga więc także szczególnych warunków do jej prowadzenia. Podziwiam terapeutów prowadzących duże grupy, na dużych salach. Ja preferuje niewielkie grupy, w niewielkich salach. W Poznaniu ustawienia prowadzę w salonie w moim domu, we Wrocławiu w ładnym pomieszczeniu szkoleniowym z wygodnym zapleczem . Miejsca te mogą pomieścić kilkanaście osób. W moim domu ostatnio było czternaście kobiet i ta nieduża liczba okazała się dla mnie zbyt duża.” Ustawienia” są dla mnie niezwykłym przeżyciem za każdym razem .Czuję ich wagę, swoją odpowiedzialność, jestem  przepojona ich duchowym wymiarem. To wszystko wymaga określonych warunków dla  pracy wszystkich uczestników i dla mnie. Dlatego postanowiłam robić jedynie pięć ustawień w ciągu pięciu godzin , jak trzeba to dłużej .

W przypadku wielu chętnych będę organizowała w Poznaniu warsztaty 2 razy w miesiącu , lub nawet częściej .

Inaczej wygląda to we Wrocławiu, gdzie przyjeżdżam raz na dwa miesiące, a czasem rzadziej . Tam nie mogę tak ograniczyć liczby ustawień. Warsztaty trwają jednak dwa dni ,więc dajemy radę .

Rozpisałam się o warunkach pracy, ale to jest też bardzo ważny element ustawień. Muszę myśleć o higienie pracy uczestników i mojej. Przeżycia na ustawieniach są bardzo silne i mogą być wyczerpujące, jeśli jest ich zbyt dużo. Dlatego też wszystkim uczestnikom polecam dużo odpoczynku przed i po ustawieniach. Najlepiej nas ukoi i wzmocni kontakt z naturą. U mnie w domu ,w przerwie można wyjść do ogrodu,a we Wrocławiu na galerię z widokiem na ładnie utrzymaną zieleń.

Staram się prowadzić ustawienia możliwie łagodnie, nie zagłaskując przy tym prawdy, jaka musi się objawić. Na ustawieniach jest sporo łez, ale także i dużo śmiechu. Wykorzystuję każdą zabawną sytuacje i pozwalam na śmiech,  który rozluźnia atmosferę, jednak wymaga to z mojej strony wielkiej czujności,  a także kultury uczestników. W moim domu mam możliwość  włączenia w przerwie muzyki, a czasem, szczególnie na końcu warsztatów  siadam do fortepianu, lub biorę gitarę i śpiewam. Na takie sytuacje można pozwolić tylko w małej grupie.

Zapraszam więc serdecznie, proszę o  wczesne przedpłaty, gwarantujące  Wam miejsca ,których liczba jest, z powyżej opisanych względów, ograniczona.

Barbara Mroczkowska