Opowiem Wam, jak było na warsztatach w Lednogórze.

Drogie kobiety!

Piszę to do tych kobiet ,które były na warsztatach i dla tych, które zapewne będą w przyszłości. Nie będzie to reportaż, ani ocena, to będzie opowieść. Dawno nie pisałam opowieści, a przecież, jest to podobno moją druga naturą, a więc…

Słońce chyliło się pomału ku zachodowi, gdy zasiadłyśmy w altance do wspólnej, powitalnej kolacji. Zmęczone trudami podróży, odpoczywałyśmy gwarząc radośnie, a pani Małgosia podawała nam swoje specjały – wspaniały, gorący barszcz z pieczonymi ziemniakami i pyszną rybę po grecku, dla odmiany, na zimno.

Posilone solidnie, powędrowałyśmy szpalerem drzew na tył ogrodu, aby nacieszyć się bliskością jeziora. Zachłyśnięte jego zapachem i otulone szmaragdem wód planowałyśmy poranną kąpiel .

Tymczasem pani Małgosia uszykowała drzewno na ognisko, a ja zaczęłam stroić gitarę. Każda z nas znalazła sobie wygodne miejsce i wraz z buchającymi płomieniami popłynęła pieśń” Płomienie”

„Już późno, niebo oddycha

Już noc nieświadoma i cicha

Już pora rozpalić ognisko

Nie wiedzieć ,gdzie gwiazda, gdzie iskra”

Pamiętacie tę piosenkę?

Popłynęły potem dalsze, te znane i nie znane, śpiewane solo lub wspólnie.

Niebo nie wiedzieć kiedy, stało się granatowe i rozjaśniło się tysiącem gwiazd.

Tak upłynął nam wieczór.

Poranek obudził nas słońcem i błękitnym niebem. Wstałam ochoczo, co nie zdarza mi się zbyt często w mieście i pobiegłam pływać w jeziorze. Byłam sama na wielkiej , wodnej przestrzeni. Towarzyszyły mi błękitne ważki, świergotały ptaki, kumkały w szuwarach żaby. Płynęłam na środek jeziora, aby poczuć wolność.

Pływałam każdego dnia po trzy razy, dzięki czemu nie czułam zmęczenia pracą. O mojej pracy któraś z kobiet powiedziała ” PROSTUJESZ LUDZIOM ŚCIEŻKI ŻYCIA . Bardzo mi się to określenie spodobało. Brzmi chyba lepiej niż USTAWIENIA , co do których z samej nazwy, nie wiadomo o co chodzi.

Prostowałam więc ścieżki, pomagałam wyjść z labiryntów, wlewałam wiarę w siebie i poczucie własnej wartości. Na moich oczach godziły się matki z córkami, ojcowie z synami , babcie błogosławiły wnukom, a nienarodzone dzieci stawały się opiekuńczymi aniołami. Stawał się cud uzdrawiania i Bóg był z nami.

Co jeszcze ?

Sporo łez i śmiechu, tańca i śpiewu , serdecznych rozmów i nowych przyjaźni, jak to na ustawieniach. Kto był to wie, kto będzie ten będzie wiedział.

Zaczął znów padać , ciepły, lipcowy deszcz, pomrukuje niebo w oddali, a jutro zaświeci nam słońce.

Dobranoc

Wasza Basia