Refleksje po przeczytaniu książki Krystyna Janda

Przeczytałam książkę Krystyny Jandy „Pani zyskuje przy bliższym poznaniu” Jest to zbiór wywiadów które przeprowadziła z Nią dziennikarka Katarzyna Montgomery, oraz dziennik samej Jandy pisany na jej blogu.

Okazało się, że książka ma już dwa lata .Dla mnie była odkryciem .

Zawsze lubiłam Krystynę Jandę, jako aktorkę, ale mało znałam ją jako kobietę i …pisarkę…i na tym wątku chcę się nieco skupić.

Dawno nie czytałam tak interesującej książki. Krystyna Janda jest niezwykłą kobietą .To wulkan energii, pomysłów, pracowitości . Niezwykła wrażliwość z mocnym chodzeniem po ziemi. Siła i delikatność .Talent i wielka kultura . Odwaga i determinacja. Wielka indywidualność. Siła charakteru, wierność sobie i ludziom i uroda .

A do tego, jak ona potrafi o tym pisać: lekko, dowcipnie, wzruszająco, prawdziwie. Ja tą jej prawdę czuję całą sobą i  choć jestem inna rozumiem ją, podziwiam, szanuję .

A  Pani Krystyna pisze o wszystkim, w swoim dzienniku na blogu. ….

Teraz już rozumiecie zapewne o co mi chodzi.

Ja też piszę na blogu, od czasu do czasu piszę na facebooku, w moich niezliczonych zeszytach, kalendarzach .Napisałam wiele wierszy, piosenek,  jedną powieść skończyłam,  drugą zaczęłam, trzecia książka o moich doświadczeniach duchowych jest niedokończona, reportaż z Indii,bardzo dobry, też jest tylko w komputerze

Dlaczego nie kończę?            

Czemu przerywam?

Czemu nie piszę długo, a potem rzucam się na pisanie jak ryba do wody?

Czy jestem nie systematyczna, leniwa?

Daleko mi do ideału,ale to nie to …a więc co ….?

Brak  wiary w siebie.

A mam na to tysiąc odpowiedzi!

Nie wiem, czy to jest dobre?

Po co pisać, kto to będzie czytał?

Są lepsi ,a gdyby wydawać ,kto mi to wyda, a jak ja sam -jakie to koszty i po co.

Tylu ludzi napisało tak wspaniale, tak mądrze, tak pięknie !

W ostatnich dniach zainspirowała mnie Janda, tym pisaniem dziennika na blogu . W taki sposób, nawet nie wiadomo kiedy, powstaje materiał, który można wykorzystać, albo przynajmniej ktoś może kiedyś to przeczyta, ot tak po prostu, może mu to się to spodoba, lub mu to pomoże ….

SĄ KOCHANE OSOBY KTÓRE CZYTAJĄ MÓJ BLOG. KU MOJEMU  ZDZIWIENIU, OD CZASU DO CZASU, DOCIERA DO MNIE TAKA INFORMACJA OD OSÓB MNIEJ LUB BARDZIEJ  MI ZNANYCH .ROBIĘ WTEDY DUŻE OCZY !!!!!!!!!! MAŁO, ŻE CZYTAJĄ,TO PYTAJĄ CZEMU OSTATNIO NIE PISAŁAM.

TO DLA WAS KOCHANI TO MOJE PISANIE!!!!!!!!!!!!!

PRZECIEŻ CZĘSTO PISZĘ PO PROSTU DLA SIEBIE, BO TO JEST MI POTRZEBNE. TO JUŻ WYSTARCZY,  A JEŚLI CHOĆ JEDNA OSOBA ZAINTERESUJE SIĘ TYM CO PISZĘ, TO DLA TEJ JEDNEJ WARTO .

JEST TAKA JEDNA PANI W ANGLII POLKA – FRYZJERKA MOJEJ CÓRKI, KTÓRA CZYTAŁA MOJĄ POWIEŚĆ PT”SPÓŹNIONY DEBIUT”

PUBLIKOWAŁAM TĘ POWIEŚĆ NA BLOGU, NA MOJEJ STAREJ STRONIE .TYLKO KILKA ROZDZIAŁÓW .JEJ SIĘ TO SPODOBAŁO I DO DZIŚ CZEKA NA RESZTĘ , A JA NIC.

KIEDYŚ NA ULICY SPOTKAŁAM DAWNĄ DALEKĄ ZNAJOMĄ , KTÓRA POWIEDZIAŁA , ŻE CZYTA WSZYSTKO, CO SIĘ POJAWI NA MOJEJ STRONIE „TAKIE TO CIEKAWE , CO PANI PISZE” – POWIEDZIAŁA .

SA TEŻ INNI ,WIEM, ŻE CZYTAJĄ ,NIC NIE MÓWIĄ ,MOŻE IM SIĘ NIE PODOBA,

ALE CZY JA CZEKAM NA POCHWAŁY I LAURY ?

NIE, JA TYLKO NIE DO KOŃCA WIERZĘ W SIEBIE I JESZCZE COŚ ..

JESTEM BARDZO SZCZERA ,NIE UMIEM KŁAMAĆ …

A CZASEM BRAK MI ODWAGI, ABY POKAZAĆ SIĘ W CAŁEJ PRAWDZIE, A TYLKO WTEDY PISANIE WG. MNIE MA JAKĄŚ WARTOŚĆ.

CZY MNIE TO TŁUMACZY ?

ZAPEWNE NIE .

PRZECIEŻ NIE MUSZĘ POKAZYWAĆ WSZYSTKIEGO, A RÓWNOCZEŚNIE NIC UKRYWAĆ . TO JUŻ ZALEŻY OD FORMY, OD SPOSOBU PRZEKAZU …

…..i jeszcze coś …

Dziś moja córka powiedziała ,że zaczęła pisać ,że chce to robić…

. a przecież obie wiemy ,że nie ma na co czekać ,że trzeba zaczynać jak się to czuje ,a nie czaić się tak jak ja i zaczynać po 50, 60 ,70…….!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Z drugiej strony nigdy nie jest za późno.

Czy znów tylko tak mówię i znów nie będę pisać lub będę  się z tym czaić i nic z tego nie wyjdzie ?

Zobaczymy. Sama jestem ciekawa.

Ten dziennik na blogu, to jest coś. i nie tylko dziennik , To pisanie w kategoriach też ma sens i to też tworzy ten dziennik .

KOCHANI, JEŚLI KTOŚ COŚ CZYTA NA MOJEJ STRONIE I MU SIĘ PODOBA TO NIECH CZASEM NAPISZE KOMENTARZ .

KRYTYCZNYCH KOMENTARZY PROSZĘ NIE PISAĆ .

JAK SIĘ NIE PODOBA TO NIE CZYTAĆ I JUŻ .

WASZA BASIA PISARKA  Z BOŻEJ ŁASKI

 

 

 

Odwaga i moja książka .

Odwaga…Czy jestem odważna? Dziś zadałam sobie to pytanie, po przeczytaniu postu mojej córki Magdaleny . Mówi w nim odważnie o swoich przemyśleniach, inspirując innych  do zmian w życiu, mówi o sobie, ale dla innych staje się inspiracją.

Zastanawiam się ,czy ja jestem odważna, w tej kwestii .Czasem tak ,czasem nie . Dość dużo publikuję informacji na face booku , takich prostych ze swojego życia, ale także przemyślenia, wiersze ,obrazy ,zdjęcia. Inspiruję ludzi na warsztatach ,które prowadzę, podczas terapii indywidualnej .

Na zdjęciu jestem szczęśliwa podpisując na swoim koncercie płytę z moimi piosenkami ,którą odważyłam się nagrać , wydać i podzielić się nią ze światem. Wiem ,że jeszcze mam wiele do zaofiarowania, jednak gdzieś podskórnie budzą się jakieś wątpliwości.

Czasem zastanawiałam się, czy może jako osoba mocno dojrzała i jako profesjonalny terapeuta, zbyt śmiało odkrywam swoją drugą ( a może pierwszą twarz ) – twarz artystki, twarz osoby prywatnej ,rodzinnej refleksyjnej ,ale też bardzo wesołej . A tu dziś znajduję tekst Magdy , który całkowicie zaprzecza takiemu myśleniu .Dziękuję Ci Magduś! Rozproszyłaś dziś we mnie resztki jakiś bezsensownych,głupich wątpliwości.

 

 

 

Jestem przecież ” Kolorowa łąka”

 

 

 

 

 

Jest we mnie jeszcze tyle niewypowiedzianych słów ,niewyśpiewanej muzyki ,nie namalowanych obrazów i niewydanych książek . I tu dotykam sedna, na dzień dzisiejszy.   Troszkę sobie pisałam w życiu, jak dotąd do szuflady, a raczej do nowocześniejszej  szuflady – do komputera.  Moja najważniejsza książka mówiąca o moich doświadczeniach duchowych, mająca już kilka ,a może kilkanaście rozdziałów – jest w tym komputerze

W lecie 2016 roku wyjechałam specjalnie sama na tydzień ,aby ją pisać. Potem kontynuowałam pisanie na kolejnych wakacjach z mężem i nagle wszystko utknęło. Dlaczego ? Zabrakło mi odwagi . Dlaczego ? Piszę  w tej książce o wydarzeniach w moi życiu, duchowej natury .Autentycznych na jawie ,we śnie ,w wizjach ,czasem proroczych – różnie .Niektóre są  tak niezwykłe,że   jest mi samej trudno uwierzyć, że miały miejsce. Teraz jest, jakby, w tej dziedzinie, u mnie większy spokój. Wiem, że tamte wydarzenia, były mi dane po to, abym uwierzyła całkowicie i bez wątpliwości  w duchowy świat i tak się stało .

Teraz pojawiły się wątpliwości, czy ludzie mi uwierzą , czy nie wyjdę na jakąś nawiedzoną babę, czy to jest dobre pod względem literackim ,kto to będzie czytał itd . itp

A tu nagle, podczas  krótkich, zimowych wakacjach z mężem, na które nie wzięłam komputera,  zdarzyło się znów coś niezwykłego. Niezwykły sen mojego męża -niedowiarka spowodował, że znów  zaczęłam myśleć o mojej książce . Sen i sprzężone z nim wydarzenia w rzeczywistości, są niezwykłe i godne opisania.

A ustawienia wg .Hellingera, które prowadzę niemal co miesiąc ,od 10 prawie lat. Przecież podczas każdego ustawienia dzieją się cuda !

A zdarzenia podczas sesji uzdrawiania duchowego, jakie prowadzę !

Na to przyszedł jeszcze ten tekst Magdy.

Mam poczucie, że z dołu i z Góry jestem przywoływana znów do kontynuowania mojej opowieści. Zdradzę Wam, tym cierpliwym ,co przeczytają cały ten tekst, jaki jest roboczy tytuł tej książki.

 

 

„Anioły, duchy i ja ”

 

 

 

A może taki już zostanie?

Wasza Basia- pisarka .

„Gdy już znajdziesz swoją drogę, miej odwagę popełniać błędy. „

To cytat z „Bridy” Paulo Coelho.

Czy odnalazłam swoją drogę?

To ciągle jest wiele dróg równoległych, prowadzą jednak w tym samym kierunku- odnalezienia siebie, odnalezienia  światła w sobie.

Czy mam odwagę popełniać błędy?

Popełniam je z odwagą ,lub z powodu jej braku .

Wiem, że chcę iść swoją drogą, ale po tej drodze spotykam ludzi, którzy idą w innym kierunku , lub w podobnym, ale z większą siłą. Wówczas , aby się z nimi nie zderzyć lawiruje, omijam ich .Czasem jest to dobre dla obu stron, ale czasem w tym labiryncie gubię się ,tracę siłę, gubię swoją drogę ,gubię siebie i muszę się zatrzymać. Zatrzymać się złapać oddech, równowagę ,aby ruszyć dalej. Nie chcąc nikogo po drodze niszczyć, czasem niszczę samą siebie.

A do tego wszystkiego Ci ludzie, to najczęściej najbliższe mi osoby .

Wiem, że to wszystko doświadczenia, że dostaję je od Boga ,  losu… po to abym wzrastała .

Wiem też, że uczą mnie pokory. Wówczas, gdy wydaje mi się ,że już tyle wiem, potrafię poradzić innym, jak to żyć z dystansem do sytuacji, do samego siebie . Wtedy los,  Bóg ,moja Dusza ,Wyższa Jaźń  ” rzuca mnie na kolana” i znów muszę się dźwignąć  i zaczynać ..od początku ?

Nie, już nie od początku, ale od tego miejsca na mojej drodze, w którym potknęłam się o ‚kamienie”

Wstaję więc powoli, ostrożnie na osłabione nogi , idę się umyć w strumieniu , zaczerpnąć świeżej wody . Prostuję się ,patrzę w niebo , otwieram ramiona do słońca lub deszczu , proszę drzewa o siłę  i ruszam dalej swoją drogą .Mam świadomość napotkania zakrętów, pójścia za fałszywym drogowskazem , zmęczenia i niewygody w podróży, ale idę .

Idę naprzeciw swojemu przeznaczeniu .

Basia

Rozwijam skrzydła moich twórczych działań. Ty też tak możesz !

20151003_175112Po przerwie wakacyjnej i małym letargu wczesnojesiennym rozwijam skrzydła.

Maluję nowy obraz ,który niemal codziennie się przeobraża . Cudowne farby akrylowe dają taką możliwość. Można malować jedno na drugim ,można zmyć i ile w tym radości! Ostatni uwielbiam różne odcienie błękitu,czerwieni, różu,, pomarańczu ,żółci i złota. takie kolory jakie miewa niebo o zachodzie, lub wschodzie słońca. Ten obraz może jeszcze się zmieni, jeśli zostałby w tej wersji nazwałabym go ” Krople słońca”

Komponuję muzykę do wiersza mojej przyjaciółki Agnieszki. To już czwarty jej wiesz do którego układam muzykę. Trzy jej wiersze weszły do mojego repertuaru i śpiewałam je już dwukrotnie na moim koncertach. Przede mną kolejna okazja do zaśpiewania ich w Warszawie,podczas spotkania promującego jej nowy tomik poezji.

Nagrywam płytę z moimi autorskimi, pod każdym względem, piosenkami.

Piszę nareszcie i wiem ,że tego potoku już nic nie powstrzyma.

Oczywiście rzeźbię własną duszę i może odrobinę pomagam rzeźbić swoje dusze moim kochanym klientom podczas terapii.

Nareszcie osiągnęłam równowagę w tych moich wszystkich działaniach .

Tyle lat zastanawiałam się, co jest najważniejsze w moim życiu, Jakiemu działaniu nadać priorytet. Pytałam przez ustawienia, wahadełko, pytałam przez karty ,szukałam odpowiedzi w gwiazdach , w modlitwach , medytacjach i snach. Nie dostałam odpowiedzi. Przez lato ,podczas którego po prostu , żyłam intensywnie z rodziną i przyjaciółmi , jeździłam po kraju i świecie ,przestałam pytać. Nie malowałam ,nie komponowałam ,nie pisałam i nie miałam klientów. Po intensywnych wakacjach chciałam odpocząć i osiągnąć równowagę.oddałam się cała Bogu. I nie muszę już pytać .Wiem , że nie ma priorytetu na moje działania. Wszystko co robię , jest dla mnie ważne i ma prawo zaistnieć w moim życiu, także gotowanie, porządki, moja skromna joga ,spacery , kontakty z ludźmi. Wszystko jest ważne .wszystko ma swoją wartość. Należy tylko robić, to na co ma się ochotę w danym momencie.

Mam ten komfort, że nie muszę zrywać się rano i biec do pracy. Mogę pracować tyle ile zechcę. To przywilej emeryta. Cieszę się z tego przywileju i z radością chcę z niego korzystać. Natomiast pomimo ,że trochę lat już przeżyłam ,nie czuję się seniorem .W moim wieku i w tym momencie życia czuję całą pełnię swoich możliwości i pełnymi garściami pragnę z tego korzystać. Niczego nie oczekuję, nie ważne co kto o mnie pomyśl, .jeśli na coś mam ochotę to to zrobię. Nareszcie nie liczę się z żadną opinią i robię to co chcę. Miłe mi jednak zawsze będzie dobre słowo i spojrzenie. Wiem ,że wiele osób czuje podobnie i z nimi dzielę się tym co we mnie dobre.

 

Po co piszę te słowa, czemu je publikuję na face booku. Czy chcę się pochwalić ,jaka to ja jestem wspaniała?

Otóż nie o zachwyt nad sobą tu chodzi, ale o pokazanie ,że nie tak prosto jest znaleźć swoją drogę, a nawet jak się ją znajdzie, jak trudno jest znaleźć siłę w sobie do podążania nią. Czy mi się udało? Tak ,ale na moją niewielką skalę. To nie jest sukces, to nie jest sława, czy pieniądze, bo jest to skala mikro i nie o to tu chodzi. Chodzi o realizowanie siebie, o zdobycie się na odwagę bycia sobą. Czy mi to przyszło łatwo ? Nie. Całe życie robiłam te rzeczy, ale ciągle mnie coś wstrzymywało. To brak czasu, to brak możliwości, to opinia innych, a u podstaw tego wszystkiego leżała niewiara w siebie. Brak zaufania do siebie. ” Przecież inni są lepsi ode mnie. Po co to robić, tylko mnie skrytykują? ”

Kochani, jak długo musiałam żyć na tym świecie , ile książek przeczytać, ile pracy nad sobą zrobić, aby się odważyć być sobą i mieć odwagę pokazać to „światu” .

Piszę to nie tylko dla siebie. Piszę to dla Was. Wy też macie potencjał taki ,czy inny i też często nie macie odwagi go ujawnić ,nawet przed samym sobą.

Nie czekajcie całe lata ,tak jak ja ,aby się odważyć. Szukajcie w sobie potencjałów i realizujcie swoje marzenia.

Tego Wam życzę z całego serca .

Basia