Trudne spotkanie .

Zaprosiliśmy  wczoraj na kolację cztery osoby .Parę z rodziny i parę przyjaciół. Nie widywaliśmy się ostatnio, głównie dlatego, że oni bali się bardzo wirusa, a my staraliśmy się żyć w miarę normalnie. Cieszyłam się bardzo na to spotkanie. Przez wiele lat,  spędzaliśmy ze sobą sporo czasu . Miałam nadzieję, że może będzie miło, pomimo, że poglądy ,szczególnie na temat obecnej sytuacji mamy różne.

Jeden z Panów szczególnie mocno akcentował swoje przekonania, które były skierowane szczególnie do mnie. Pan ten zawsze mówi głośno i dużo i zna się na wszystkim .On wszystko wie najlepiej i jest z siebie bardzo zadowolony. Starałam się być miła i uprzejma, bo tak mnie wychowano i taka chcę być. Powiedziałam kilka zdań przez cały wieczór, a potem po prostu zamilkłam. Zamknęłam się całkowicie i wycofałam do tego stopnia, że trudno mi było wstać z krzesła po długim siedzeniu.

Reszta towarzystwa wymieniała różne poglądy na temat, polityki, kościoła. Kiedyś mogłam z nimi znaleźć wspólne zdanie ,teraz …. Wiem ,że to ja się zmieniłam, oni za to wcale. Ja szukam , słucham różnych mediów i pro i przeciw i alternatywnych, z kościołem dawno zerwałam i mam własną drogę do Boga. Mam sporo kontaktów z ludźmi o różnych przekonaniach, ale otwartych na inne poglądy, na innego człowieka.

Cóż ja pisząc to , już po przebyciu swego rodzaju traumy po wczorajszym wieczorze, też wykazuje się nietolerancja, krytykuje, ale …. już wracam do siebie. Przebaczam im i sobie, ale nie wiem ,kiedy się spotkamy.

Konkluzja .

Co się z nami wszystkimi stało? Jak nas podzielono polityka, droga do Boga, szczepieni , nieszczepieni . Do tego obostrzenia lub ich poluzowywanie, aby potem tym boleśnie zamknąć,nie spotykać się,  nie przytulać się , nosić maski .

Porażająca nieświadomość ludzi , którzy dają się prowadzić, jak  tego rządy zechcą   pod rządami możnych tego świata.

Wiem ,że nie tędy droga, że trzeba wybaczyć ,nie krytykować, ale czasem aż boli ,gdy widzi się tą manipulację władz i ślepotę ludzi.

Cóż nie tak trzeba, każdy z nas wybrał to co wybrał.

To nasze dusze wybrały ten los ,schodząc w tym trudnym czasie na ziemię.

Dziś dałam upust mojej frustracji , nie zdałam egzaminu z tolerancji , ale gdy jestem atakowana nie umiem nadstawić drugiego policzka, nie walczę tak lwica, ale powiedziawszy kilka spokojnych zdań ,swojej prawdy wycofuję się i zamykam.

A tak bardzo pragnę otworzyć się jak kwiat do słońca, to moja natura i w głębi duszy tak czuję i na zewnątrz też manifestuje, ale ostatnio…. za  mało, za mało. Wczoraj się nie udało.

Niezbyt radosna ,ale mimo wszystko pełna nadziei

Basia.

 

Udostępnij wpis na swoim facebook

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *